79 zabitych: Sejm debatuje o odszkodowaniach za czystkę etniczną z lat 1945-1946

upday.com 1 godzina temu
Anna Maria Żukowska (Lewica), przedstawiając projekt ustawy o zadośćuczynieniu ofiarom przestępstw na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym w latach 1945-1946, powiedziała, iż krew i pamięć ofiar tych zbrodni domaga się sprawiedliwości. Posłowie opozycji wskazywali, iż projekt godzi w polską rację stanu. PAP

Parlament przeprowadził we wtorek pierwsze czytanie projektu ustawy o odszkodowaniach dla ofiar i rodzin ofiar zbrodni na tle narodowościowym, religijnym lub rasowym z lat 1945-1946. Ustawa przewiduje jednorazową wypłatę 50 tysięcy złotych dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu, oraz dla członków rodzin osób, które straciły życie w wyniku tych przestępstw.

Projekt dotyczy m.in. ofiar zbrodni dokonanych przez oddział kpt. Romualda Rajsa "Burego" z Pogotowia Akcji Specjalnej - Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W 1946 roku jednostka ta dokonała pacyfikacji kilku wsi w byłym powiecie bielskim, w wyniku której zginęło 79 osób (według Instytutu Pamięci Narodowej) lub 82 osoby (według komitetu społecznego rodzin ofiar), w tym dzieci i 30 furmanów. IPN stwierdził w śledztwie z 2005 roku, iż działania oddziału "Burego" spełniają znamiona ludobójstwa. Ofiary należały do białoruskiej grupy narodowościowej o wyznaniu prawosławnym.

Lewica: zbrodnia to czystka etniczna

Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu Lewicy, która przedstawiła projekt, odczytała zeznania ofiar. Podkreśliła, iż ludzie ginęli «głównie dlatego, iż na ścianach ich w domach wisiała ikona, iż byli prawosławni».

Żukowska zaznaczyła: «Ta zbrodnia (…) nosiła znamiona ludobójstwa. To nie była w żadnym wypadku walka o niepodległy byt państwa polskiego, ale czystka etniczna i religijna». Dodała: «Uważam, iż po tylu latach, zważywszy na to, iż rodzina Rajsa "Burego" otrzymała odszkodowania, to krew i pamięć ofiar – tych małych dzieci, kobiet w ciąży – domaga się sprawiedliwości».

Ostra krytyka ze strony PiS i Konfederacji

Poseł PiS Marek Ast ocenił projekt jako «antypolski» i «godzący w dobre imię i pamięć żołnierzy wyklętych oraz w prawdę historyczną». Zarzucił, iż ustawa «posługuje się półprawdami albo wprost kłamstwami» i nie była konsultowana z IPN.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się poseł Konfederacji Witold Tumanowicz, który stwierdził: «historycznie i merytorycznie ten projekt ustawy to hańba». Dodał: «również i prawnie ten projekt ustawy to gniot».

Poseł KO Maciej Tomczykiewicz zaznaczył, iż «trzeba mieć w sobie mało pewności siebie, mało przekonania, co do tego, jak bohatersko walczyli Polacy z okupacją sowiecką, żeby bać się prawdy».

Ministerstwo popiera, ale oczekuje zmian

Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, wskazał na potrzebę «szeregu zmian o charakterze technicznym, precyzującym i pozwalającym mu nadać kształt bardziej spójny z rozwiązaniami, które już są obecne w systemie prawa». Ministerstwo zadeklarowało pełny udział w pracach parlamentarnych, uznając wagę projektu.

Szacuje się, iż liczba wniosków o odszkodowania nie przekroczy 100, a wpływ finansowy na budżet państwa nie przekroczy pięciu milionów złotych. Wnioski ma rozpatrywać Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Prawo do odszkodowania będzie uzależnione od potwierdzenia charakteru zbrodni przez prawomocnie zakończone śledztwo IPN.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału