W marcu 2025 roku w północnej Norwegii odbyły się manewry wojskowe Joint Viking 2025. W ćwiczeniach wzięło udział około 10 tysięcy żołnierzy z siedmiu państw: Norwegii, Kanady, Finlandii, Niemiec, Holandii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Jak informuje teraz "The Times", powołując się na jedno ze źródeł wojskowych, największe trudności mieli Amerykanie. Dowódcy ćwiczeń musieli poprosić fińskich rezerwistów, którzy odgrywali rolę najeźdźców, o łagodniejsze traktowanie Amerykanów. - Finom trzeba było powiedzieć, żeby przestali bić Amerykanów, bo było to dla nich zawstydzające i demotywujące - powiedział jeden z informatorów.
REKLAMA
Norwegia jest jednym z filarów północnej flanki NATO, a ćwiczenia takie jak Joint Viking pozwalają sprawdzić zdolność szybkiego przerzutu sił sojuszniczych, współdziałania oraz operowania w trudnych warunkach klimatycznych. Przedstawiciele NATO odpowiedzialni za planowanie i koordynację obrony Sojuszu potwierdzili, iż w tej chwili główną odpowiedzialność za operacje wojskowe w Arktyce ponoszą europejscy sojusznicy. Stany Zjednoczone dysponują ograniczonymi siłami i doświadczeniem w tym regionie. Najlepiej przygotowane do działań w ekstremalnie zimnym, lodowym terenie są jednostki z Wielkiej Brytanii, Norwegii, Finlandii i Szwecji.
Zobacz wideo Bitwa o Grenlandię [CTB od. 80]
NATO zwiększy swoją obecność w rejonie Arktyki
Na Grenlandii trwa operacja "Arctic Endurance" prowadzona głównie przez siły duńskie i sojuszników z NATO. Celem jest wzmocnienie północnej flanki NATO i trening w warunkach arktycznych. "Jako członkowie NATO jesteśmy zaangażowani we wzmacnianie bezpieczeństwa Arktyki jako wspólnego interesu transatlantyckiego. Ćwiczenia 'Arctic Endurance', skoordynowane wcześniej z sojusznikami, odpowiadają na tę potrzebę. Nie stanowią one zagrożenia dla nikogo" - napisały w oświadczeniu Dania, Finlandia, Francja, Niemcy, Holandia, Norwegia, Szwecja i Wielka Brytania.
W ostatnim czasie pojawiła się również koncepcja misji NATO "Arctic Sentry", która ma wzmocnić bezpieczeństwo w Arktyce, zwłaszcza wokół Grenlandii. Jej głównym celem jest zwiększenie nadzoru, odstraszania i gotowości operacyjnej Sojuszu w regionie arktycznym - zwłaszcza wokół Grenlandii i w obszarze morskich szlaków strategicznych. Misja ma również poprawić koordynację ćwiczeń, operacji i działań wywiadowczych między państwami członkowskimi NATO.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte w czwartek (22 stycznia) w rozmowie z dziennikarzami podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos zapowiedział, iż państwa Sojuszu będą musiały zwiększyć swoją obecność w rejonie Arktyki. - Nie mam wątpliwości, iż możemy to zrobić dość szybko. Oczywiście, iż liczę, iż uda się to w 2026 roku, a choćby na początku 2026 roku. Nie chcę podawać dokładnej daty. Chcę, żeby pracowali nad tym nasi wyżsi dowódcy - powiedział. - Spotkamy się w NATO z naszymi wyższymi dowódcami, aby ustalić, co jest konieczne. Wiem, iż państwa regionu arktycznego chcą temu przewodzić, chcą zebrać wszystkich naszych sojuszników. A myślę, iż i wszyscy sojusznicy chcą brać w tym udział - ogłosił Rutte.
Zagrożenie ze strony Rosji zmalało
Donald Trump dąży do przejęcia kontroli nad Grenlandią. Wyspa jest bogata w strategicznie ważne surowce, a do tego może odgrywać istotną rolę przy kształtowaniu się nowych szlaków handlowych. Trump twierdzi, iż Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii dla "bezpieczeństwa narodowego, a choćby światowego". - Zrobimy coś z Grenlandią niezależnie od tego, czy tego chcą, czy nie. Ponieważ jeżeli my tego nie zrobimy, Rosja albo Chiny przejmą kontrolę nad Grenlandią. A nie chcemy mieć Rosji ani Chin jako sąsiadów - powiedział 9 stycznia.
Eksperci podkreślają, iż ani Rosja, ani Chiny nie mają w tej chwili planów militarnego "zdobycia" Grenlandii. Ed Arnold, starszy pracownik naukowy w Royal United Services Institute, który zajmuje się bezpieczeństwem europejskim, ocenił, iż zagrożenie ze strony Rosji w ostatnich latach zmalało, ponieważ Moskwa koncentruje swoje siły na Ukrainę. Działalność Chin ogranicza się do eksploracji naukowej, stanowiącej potencjalną przykrywkę dla przyszłych działań wojskowych, ale nie jest uznawana za bezpośrednie zagrożenie. Co więcej, Stany Zjednoczone nie podniosły kwestii Grenlandii jako palącego problemu bezpieczeństwa na ostatnich spotkaniach NATO.
Czytaj także: "Wyciekły tajne dokumenty UE. Alarm po słowach Trumpa".
Źródła:"The Times", "The Week"










