Stacjonująca w Europie amerykańska jednostka, specjalizująca się w wykorzystywaniu dronów, otrzymała polecenie powrotu do roli tradycyjnego batalionu piechoty. Generał Christopher LaNeve, pełniący obowiązki szefa sztabu Armii USA, nakazał batalionowi ponowne skoncentrowanie się na jego podstawowej misji. Decyzja jest krytykowana przez część ekspertów wojskowych.
Amerykańska armia wygasza dronową jednostkę w Europie. Decyzja spotkała się z krytyką

Przedstawiciele amerykańskiego wojska przekazali informację, iż stacjonująca w Europie jednostka Armii USA, specjalizująca się w wykorzystywaniu dronów w działaniach zbrojnych, otrzymała polecenie powrotu do roli tradycyjnego batalionu piechoty. - poinformowała agencja AP.
Generał Christopher LaNeve, pełniący od kwietnia obowiązki szefa sztabu Armii USA, nakazał batalionowi ponowne skoncentrowanie się na jego podstawowej misji, czyli na działaniach jako powietrznodesantowa jednostka piechoty. AP zwróciła uwagę, iż ta decyzja wpisuje się w reorganizację armii prowadzoną przez LaNeve'a.
Armia poinformowała, iż wyspecjalizowana jednostka dronowa zakończy działania po udziale w dwóch ćwiczeniach, które odbędą się w Niemczech w sierpniu i wrześniu. Następnie ma przekazać armii zdobyte doświadczenia oraz wnioski.
Amerykańska armia zdecydowała. Chodzi o jednostkę dronową w Europie
Trzeci przedstawiciel władz, który podobnie jak pozostali wypowiadał się anonimowo, przekazał, iż od początku zakładano, iż ćwiczenia będą "punktem kulminacyjnym" działalności batalionu. Po ćwiczeniach miała zostać podjęta decyzja o jego dalszych losach. Za czasów poprzednika LaNeve'a spodziewano się jednak, iż jednostka będzie kontynuowała działania.
"Jednostka otrzymała zadanie zbadania i przyswojenia doświadczeń wyspecjalizowanych sił wykorzystujących systemy bezzałogowe, w tym systemów opracowanych przez ukraińskie siły zbrojne, oraz przekazania tych wniosków armii w celu wsparcia działań ministerstwa zmierzających do przyspieszenia amerykańskiej dominacji w dziedzinie wojskowych dronów" - napisała armia w oświadczeniu.
ZOBACZ: Awantura u sojusznika USA. Omal nie zestrzelili amerykańskiego drona
W listopadzie ubiegłego roku 600 żołnierzy 173. Brygady Powietrznodesantowej sformowało batalion, mający uczyć się wykorzystania dronów w działaniach zbrojnych. Miał być to wyspecjalizowany oddział, który można byłoby skierować w dowolne miejsce, w którym potrzebne byłyby bezzałogowce.
Żołnierze eksperymentowali z dronami i samodzielnie je konstruowali, a także uczestniczyli w ćwiczeniach dotyczących prowadzenia działań zbrojnych z użyciem bezzałogowców. Jak podkreślił serwis, inspiracją dla jednostki były doświadczenia Ukrainy, która w wojnie z Rosją opracowała pionierskie taktyki wykorzystania dronów.
USA wygasza dronową jednostkę w Europie. Niektórzy eksperci krytykują decyzję
Według gazety "Wall Street Journal" kilku żołnierzy jednostki spotykała się w Kijowie ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami. Batalion współpracował również z ukraińskimi operatorami dronów na terenach szkoleniowych NATO, m.in. wiosną, kiedy ukraińscy żołnierze wcielili się w rolę pozorowanego przeciwnika i pokonali amerykańskie siły.
Jak podkreślił "WSJ" likwidacja batalionu dronowego jest częścią szerszego podejścia określanego jako "powrót do podstaw", zarządzonego przez LaNeve’a, który blisko współpracuje z ministrem obrony Pete’em Hegsethem. Batalion był jednym ze sztandarowych projektów poprzednika LaNeve’a, generała Randy’ego George’a, którego Hegseth odwołał w kwietniu.
ZOBACZ: "Otrzymałem zapewnienie". Pentagon odpowiedział Polsce
173. Brygada Powietrznodesantowa, stacjonująca w Niemczech i Włoszech, zajmowała się działaniami zbrojnymi z wykorzystaniem bezzałogowców jeszcze przed powołaniem specjalnego batalionu.
Decyzja o wygaszeniu działalności batalionu jest krytykowana przez część ekspertów wojskowych. Ich zdaniem może ona spowolnić wysiłki armii zmierzające do osiągnięcia przewagi w działaniach dronowych, które w ostatnich latach diametralnie zmieniły charakter pola walki na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie.

















