Ataki przy granicy z Polską. Rosja zabrała głos

polsatnews.pl 4 godzin temu

Resort obrony Rosji poinformował w niedzielę, iż przeprowadzony tego dnia ostrzał celów w zachodniej Ukrainie, w tym infrastruktury kolejowej, "był wymierzony w cele o charakterze militarnym". Nad ranem, według ukraińskich kolei, rosyjski dron trafił w lokomotywę pociągu pasażerskiego Kijów-Warszawa.

Sylwester Uchanski/Reuters
Rosjanie zaatakowali w pobliżu granicy z Polską

Zgodnie z komunikatem resortu obrony Rosji, który cytuje AFP, celem niedzielnego ataku było "uderzenie w infrastrukturę kolejową w zachodniej Ukrainie, wykorzystywaną do transportu ładunków wojskowych z Europy".

Rosyjskie ministerstwo obrony wskazało, iż oprócz wspomnianych uderzeń, przeprowadzono w ostatnich godzinach także "ataki na przedsiębiorstwa przemysłowe zajmujące się montażem bezzałogowych statków powietrznych, centra logistyczne i magazyny, które dystrybuują i dostarczają sprzęt wojskowy dla Sił Zbrojnych Ukrainy, a także na obiekty energetyczne obsługujące porty i obiekty ukraińskiej infrastruktury logistycznej".

Francuska agencja przypomniała, iż komunikat opublikowano w czasie, kiedy władze Polski i Ukrainy potępiły atak na pociąg pasażerski łączący stolice obu państw.

Nad ranem, jak informowały ukraińskie koleje, po stronie Ukrainy, ok. 2 km przed granicą z Polską, rosyjski dron uszkodził lokomotywę składu jadącego z Kijowa do Warszawy. Jak zapewniły zarówno ukraińskie jak i polskie władze, w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Ataki przy granicy z Polską. Uderzenie w pociąg relacji Kijów-Warszawa

Komentując niedzielny atak premier Polski Donald Tusk oświadczył, iż informacje, które "pojawiały się nie tylko u nas w mediach, ale też w niektórych relacjach ze strony ukraińskiej". - Nie mogę powiedzieć, iż one są nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy takich zdarzeń - dodał.

W nocy z soboty na niedzielę Rosja zaatakowała w pobliżu granicy polsko-ukraińskiej, jeden z rosyjskich dronów uderzył we wspomniany pociąg relacji Kijów-Warszawa. Nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie - jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Inny z bezzałogowców uderzył w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało później, iż nie odnotowano naruszenia granicy RP.

ZOBACZ: Premier ostrzega po atakach Rosji. "Gorsze warianty są możliwe"

- Mieliśmy informacje własne, dzięki naszym służbom, ale także od służb sojuszniczych, także w ostatnich dniach bezpośrednio do mnie skierowane, o możliwej, postępującej eskalacji. Jak wiecie, atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie - przypomniał premier.

Zmasowany atak Rosji. Ukraińcy piszą o "systemowym charakterze"

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał natomiast, iż w jego opinii niedzielny atak był zamierzony i przeprowadzony z rozmysłem, bo Rosja "wzięła na cel ukraińską infrastrukturę kolejową i energetyczną, a także obiekty cywilne, zwłaszcza na zachodzie Ukrainy".

ZOBACZ: "Istnieje spore zagrożenie". Były ambasador w Ukrainie o zakusach Rosji

Ukraińska spółka kolejowa Ukrzaliznycia przekazała, iż rosyjskie ataki na infrastrukturę kolejową Ukrainy mają charakter "systemowy", co sprawia, iż każdego dnia ukraińskie koleje muszą borykać się z ogromną liczbą utrudnień, opóźnień, koniecznością przekierowywania składów, a także organizacją ewakuacji pasażerów ze składów uszkodzonych w atakach.

Spółka Ukrzaliznycia podkreśliła, iż ewakuacja pasażerów z atakowanych pociągów "stała się rutyną, gdyż Moskwa regularnie atakuje infrastrukturę i transport kolejowy przy użyciu dronów oraz pocisków rakietowych".

Ewakuacja pociągu z politykami. Wśród nich Boris Johnson

To niejedyny incydent, do którego doszło z udziałem ukraińskiego pociągu z powodu rosyjskich uderzeń. Z powodu alarmu dronowego w pobliżu polsko-ukraińskiej granicy, załoga pociągu którym podróżowali europejscy politycy została ewakuowana - informuje "Der Spiegel". Wśród europejskich oficjeli byli m.in. były brytyjski premier Boris Johnson i doradca kanclerza Niemiec Gunter Sautter.

Szef dyplomacji Szwecji Carl Bildt, który również znajdował się w pociągu z Sautterem i Johnsonem przekazał, iż nie był to wspomniany pociąg relacji Kijów-Warszawa, ale kolejny, znajdujący się kilka minut dalej przy przejściu granicznym. W niedzielę popołudniu Boris Johnson opublikował wpis w mediach społecznościowych, w którym zaapelował o większe wsparcie dla Ukrainy ze strony sojuszników.

ZOBACZ: Przygotowywali się do wejścia "na żywo". Nagle rozległy się syreny

"Nie wiem, jaka pokrętna logika skłoniła Putina do wysadzenia w powietrze stojącej ukraińskiej lokomotywy na granicy z Polską tego ranka. Co możemy powiedzieć na pewno, to iż to rodzaj przypadkowego i bezsensownego ataku, którego Ukraińcy doświadczają każdego dnia – choćby na cywilnych kolejach. Do tej pory Putin jest odpowiedzialny za śmierć 1700 pracowników Ukraińskich Kolei. Oni i ich codzienni pasażerowie wykazują się heroizmem" - napisał były szef brytyjskiego rządu, znany z zaangażowania w pomoc Ukrainie.

"Kiedy w końcu damy im systemy obrony przeciwlotniczej, których potrzebują? Dlaczego nie odmrozimy pieniędzy Putina i nie przekażemy ich Ukrainie? W belgijskim rachunku bankowym jest ponad 140 miliardów euro - a w Londynie około 10 miliardów funtów. Wielka Brytania mogłaby dać w tej sprawie przykład" - pytał Johnson.

"Ukraińcy wygrają - to dla mnie jasne po ostatnich trzech dniach w ich wspaniałym kraju. Ale zakończymy tę straszną wojnę znacznie szybciej, jeżeli wszyscy potraktujemy sprawę poważnie i damy im to, czego potrzebują i na co zasługują" - zakończył swój wpis.

WIDEO: "Istnieje spore zagrożenie". Były ambasador w Ukrainie o zakusach Rosji
Idź do oryginalnego materiału