Chińskie wojsko zostało bez swojego najwyższego dowództwa. Do tej pory była nim Centralna Komisja Wojskowa. Jej przewodniczącym jest pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Chin (KPCh), który de facto wyznacza spośród generalicji sześciu pozostałych jej członków. Komisja jest adekwatnie podstawowym narzędziem, pozwalającym partii sprawować efektywną kontrolę nad wojskiem, które w Chinach formalnie służy właśnie jej, a nie państwu.
REKLAMA
Drugi etap czystki
24 stycznia organy prasowe wojska niespodziewanie ogłosiły, iż generał Zhan Youxia (pełniący też funkcję pierwszego wiceprzewodniczącego) i generał Liu Zhenli, zostali usunięci ze stanowisk i wszczęto wobec nich dochodzenie. Poza Xi w komisji pozostał tylko jej drugi wiceprzewodniczący - generał Zhang Shengmin. Obu zdjętym ze stanowisk oficerom zarzucono ogólnie "poważne naruszenia dyscypliny i prawa". Co konkretnie to znaczy, nie wiadomo. Oficjalne chińskie komunikaty są pełne kwiecistej partyjnej nowomowy, która jak ognia unika konkretów. Podejmowane są jednak próby ich analiz.
K. Tristan Tang z "Jamestown Foundation" stworzył interesujące porównanie słownictwa w komunikacie na temat w tej chwili usuniętych wojskowych oraz w komunikacie na temat poprzedniej czystki, która miała miejsce w komisji jesienią 2025 roku. Wtedy jednocześnie usunięto trzech generałów, którzy - jak napisano - spowodowali jedynie "poważne" szkody. w tej chwili wydalonych oficerów oskarżono o wyrządzenie "ekstremalnie poważnych szkód" partii, wojsku i państwu. Stylistyka jest odmienna w szeregu innych dokumentów, co - w opinii Tanga - może wskazywać, iż o ile w przypadku pierwszych generałów mogło chodzić o wątki korupcyjne, o tyle w przypadku aktualnie usuniętych, osobiste korzyści nie grają tu żadnej roli. W jego ocenie użyte słownictwo wskazuje na spory z Xi na temat kierunków rozwoju sił zbrojnych i niechęć do całkowitego podporządkowania się politycznym nakazom.
W ocenie Tanga, zderzenie przewodniczącego z generałami odnosi się do tempa i kierunku modernizacji Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Zwłaszcza postawionego podobno przez Xi celu przed wojskiem. Chodzi o osiągnięcie w 2027 roku gotowości do siłowego rozwiązania kwestii "zjednoczenia" z Tajwanem. Przy czym nie jest to oficjalna deklaracja chińskich władz. O takim celu opowiedział w 2023 roku szef CIA William Burns. Wielu analityków, zajmujących się Chinami, uważa, iż jest w tej wypowiedzi ziarno prawdy. Może nie jest to sztywna data, która konkretnie określałaby termin inwazji na Tajwan na 2027 rok, ale ogólniej zarysowany cel, mający motywować wojsko do większego wysiłku i osiągnięcia określonych zdolności w krótkim czasie.
To co się właśnie dzieje na szczytach chińskich sił zbrojnych może być wskazówką, iż wojskowi nie podołali. Być może nigdy tak naprawdę nie wierzyli, iż realne są w stanie podołać takiemu wyzwaniu. Tang jest zdania, iż na przykład tempo ćwiczeń chińskiego wojska zdecydowanie nie odpowiadało ambitnym celom Xi, a za nadzór nad nimi odpowiadał Youxia. Podobnie prace nad osiągnięciem zdolności działań połączonych mają się ślamazarzyć. Dodatkowo Youxia, inaczej niż Xi w swoich deklaracjach, rozkładał w oficjalnych dokumentach akcenty odnośnie programu rozwoju wojska. Zarysowywał wizję raczej wolniejszego i bardziej zrównoważonego postępu z kumulacją potencjału około 2035 roku. Tego rodzaju spory i brak jednoznacznej, poddańczej postawy Youxia wobec Xi miały nie pozostawić temu drugiemu wyboru. Liu Zhenli najpewniej podzielił los starszego oficera jako jego protegowany.
Fantastyczne teorie o wydarzeniach w Pekinie
Informacji o usunięciu obu generałów towarzyszyła eksplozja plotek, jednej bardziej fantastycznej od drugiej. Jedna z nich, krążąca wśród blogerów i badaczy wrogich KPCh, sugeruje próbę puczu przeciw Xi. Miał on zostać stłumiony w zalążku poprzez aresztowanie generałów z pomocą setki wiernych partii agentów bezpieki. Inną wersję przedstawił amerykański dziennik "Wall Street Journal", powołując się na informacje z administracji w Waszyngtonie, według których generał Youxia miał między innymi usłyszeć zarzut zdrady i współpracy ze służbami USA. Podobno przekazywał Amerykanom ścisłe tajemnice, dotyczące chińskiego arsenału jądrowego. Wielu ekspertów, zajmujących się siłami zbrojnymi Chin, sugeruje jednak, aby takie teorie traktować z przymrużeniem oka i jako plotki, rozsiewane, by dodatkowo dyskredytować oficerów.
Odpowiednie uderzenie w wizerunek usuniętych generałów jest potrzebne, zwłaszcza ze względu na to, kim jest Zhang Youxia. To najbardziej zasłużony w tej chwili chiński oficer i do tego jeden z nielicznych, którzy mają realne doświadczenie bojowe (zdobył je podczas starć granicznych z Wietnamem na przełomie lat 70. i 80.). Do tej pory określano go jako zaufanego człowieka Xi i lojalistę, bo tylko takich sekretarz mianuje na istotne stanowiska. W dodatku jest synem Zhang Zongxuna, jednego z najbardziej zasłużonych generałów armii komunistycznej z okresu wojny z Japonią i wojny domowej, który pozostał w poprawnych relacjach z Mao Zedongiem do jego śmierci. Nie uległ czystkom w okresie Rewolucji Kulturalnej i spokojnie dożył dziewięćdziesiątki, umierając w 1998 roku. Mówi to dużo o jego pozycji i zdolnościach nawigowania po zdradliwych morzach chińskiej władzy. Taka kartoteka być może skłoniła Youxia do bardziej niezależnej postawy wobec Xi, co skończyło się odsunięciem.
Po wydarzeniach jesiennych, gdy pozbyto się trzech oficerów oraz obecnych, gdy kadrę uszczuplono o dwóch kolejnych generałów, w Centralnej Komisji Wojskowej został już tylko jeden - wspomniany Shengmin. Co charakterystyczne, nie był on nigdy oficerem liniowym. Cała jego kariera rozwijała się w pionie politycznym. Jest typowym politrukiem, nadzorcą z ramienia partii, ubranym w mundur; narzędziem kontroli sił zbrojnych. Aktualnie pełni najwyższe funkcje, związane z nadzorowaniem dyscypliny oraz zwalczaniem korupcji w wojsku i partii. Poza nim w Komisji pozostał już tylko sam Xi. Pod nią podlega cały duży urząd odpowiedzialny za faktyczną kontrolę nad wojskiem i wdrażanie w życie woli partii. Jednak usunięcie pięciu z sześciu wojskowych na szczycie organizacji musi odcisnąć się na jej sprawności.
Rdza pod farbą
Tak szeroko zakrojona czystka na pewno wpływa na potencjał chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Pokazuje też, iż popularne w sieci narracje o stabilnej, merytorycznej i planującej na dekady do przodu chińskiej władzy to tylko propaganda. Gdyby tak było, to przewodniczący nie prowadziłby szeroko zakrojonych czystek w najwyższym dowództwie wojskowym. Jak w każdej innej władzy, zwłaszcza autorytarnej, gdzie otwarta dyskusja na temat problemów nie jest dopuszczalna, są spory i napięcia. Mogą ostatecznie prowadzić do eksplozji nagromadzonego ciśnienia w takiej formie jaką właśnie obserwujemy.
Ta sytuacja jasno pokazuje też, iż proces modernizacji chińskich sił zbrojnych na pewno nie przebiega gładko. Gdyby wszystko szło pomyślnie, autorytarny przywódca nie wymieniałby generalicji. Przy tak gwałtownej modernizacji i rozbudowie muszą być problemy i opóźnienia. Chodzi przecież o osiąganie realnej sprawności bojowej, a nie produkowanie imponujących liczb i filmików z nowymi rodzajami uzbrojenia. Być może też generalicja, stojąca na czele znacznie wzmocnionych sił zbrojnych, czuje się adekwatnie silniej i trzeba jej przypominać, iż to partia jest królem.
To nie są argumenty potwierdzające, iż chińskie wojsko jest bezwartościowe. To byłaby przesada. Na pewno toczą je liczne problemy, ale nie ulega wątpliwości, iż przechodzi proces intensywnej modernizacji i rozbudowy - zwłaszcza floty, lotnictwa i arsenału jądrowego. Ignorowanie tego faktu nie byłoby rozsądne. Jednak sugestie, iż Chiny już niedługo będą gotowe do stoczenia wielkiej bitwy o Tajwan, należy traktować sceptycznie.
Zobacz wideo








