/pastisz znanego wierszyka/
Bielinek Bimbo, co w Polsce mieszka,
Białą ma skórę i nie koleżka.
Wrzeszczy on pilnie każdego ranka,
Żeby nie wpuszczać obcych do „szańca”.
Na chujajnodze on z wieców wraca,
Obrażać „obcych” to jego praca.
Współcześni krzyczą: „Bimbo, to ludzie!”,
A Bimbo tylko wydyma buzię.
Dobrzy mu mówią: „Źle sobie ścielisz”,
On z brunatnymi woli los dzielić.
Spłakał się rzewnie, kiedy w Londynie
Odczuł na sobie, jakie to miłe.
Lecz Putin kocha takiego synka,
Co Ukrainę dałby mu zyskać.
Może więc Bimbo, w chwili sposobnej,
Zamieszka w Rosji, tak jemu dobrej.










