W Hucie Małapanew w Ozimku mają powstawać korpusy 250-kilogramowych bomb lotniczych standardu NATO, korpusy rakiet oraz elementy pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm. To nie jest już luźny pomysł. 17 sierpnia podpisano umowę inwestycyjną, która ma włączyć najstarszą polską hutę do Polskiej Grupy Hutniczej i skierować znaczną część jej możliwości w stronę przemysłu obronnego. Dla Ozimka może to oznaczać przede wszystkim coś, czego huta potrzebowała od dawna: zamówienia, inwestycje, stabilną pracę i perspektywę na następne lata.
Najpierw ważne zastrzeżenie. W Ozimku nie będzie się produkowało gotowych, uzbrojonych bomb stojących gdzieś pod płotem huty. Małapanew ma robić to, na czym zna się od 272 lat – ciężkie, precyzyjne odlewy. Tyle iż tym razem będą to między innymi korpusy bomb lotniczych o „wagomiarze” 250 kg, odpowiadających standardowi MK-82, korpusy rakietowe oraz komponenty odlewnicze do amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm.
To zasadnicza różnica. Materiał wybuchowy, zapalniki, elaboracja i składanie gotowej amunicji to kolejne etapy produkcji. Huta ma wejść do łańcucha dostaw polskiego przemysłu zbrojeniowego jako producent tego, co potrafi robić najlepiej.
I właśnie dlatego ta wiadomość jest dla Opolszczyzny naprawdę ważna.
272 lata i powrót do punktu wyjścia
Jest w tej historii pewna przewrotność. Małapanew wcale nie zaczyna swojej przygody ze zbrojeniówką. Hutę założono w 1754 roku z rozkazu króla Prus Fryderyka II. Wokół niej wyrósł późniejszy Ozimek. W pierwszym okresie działalności jednym z jej podstawowych produktów była właśnie amunicja artyleryjska. Produkowano tu również garnki, kotły i piece, ale potrzeby wojska należały do powodów powstania zakładu.
W 1789 roku Małapanew jako jeden z pionierów europejskiego hutnictwa zastosowała koks do wytopu surówki. W XIX wieku należała do ważniejszych ośrodków przemysłu metalowego w Europie. Podczas I wojny światowej ponownie przestawiła się na produkcję wojenną, a podczas II wojny światowej była już zakładem pracującym na dużą skalę dla przemysłu zbrojeniowego.
Największa Małapanew przyszła jednak później.
W 1950 roku zatrudniała 4297 osób. Pięć lat później – 5776. W 1965 roku – ponad 6 tysięcy. Rekord padł w 1975 roku: 7052 pracowników.
Dzisiaj zakład informuje, iż zatrudnia około 230 osób. Pracują tu już jednak nie tysiące ludzi wykonujących ciężką pracę ręczną, ale m.in. inżynierowie, technolodzy, operatorzy CNC i specjaliści badań nieniszczących, a huta dysponuje automatyczną linią formierską i nowoczesnymi narzędziami projektowania odlewów.
To pokazuje skalę zmiany, przez którą przeszedł Ozimek.
Huta, którą kilka razy żegnano
Starszym mieszkańcom Ozimka nie trzeba przypominać, co znaczyły kłopoty Małejpanwi.
Przełom lat 80. i 90. był dramatyczny: spadała produkcja, pogarszały się wyniki finansowe, rozpoczęła się restrukturyzacja. W 1992 roku przedsiębiorstwo zostało jednoosobową spółką Skarbu Państwa. Sprzedawano i przekazywano część majątku, wydzielano kolejne spółki. W grudniu 1993 roku zawarto ugodę z wierzycielami, a ponad połowę wierzytelności zamieniono na akcje.
Później były kolejne restrukturyzacje. Z zakładu wydzielono spółki produkcyjne i pomocnicze, a w 2004 roku przedsiębiorstwa te znalazły się w Grupie Gwarant. Zakłady Odlewnicze wróciły wtedy do historycznej nazwy Huta Małapanew.
Przez lata nad zakładem regularnie wisiało pytanie, które w Ozimku brzmiało znacznie poważniej niż gdzie indziej: czy huta ma jeszcze przyszłość? Bo Ozimek bez Małejpanwi jest możliwy administracyjnie. Historycznie i gospodarczo –- znacznie trudniej go sobie wyobrazić.
Dlatego dzisiejszej informacji nie traktowałbym jako kolejnej ciekawostki gospodarczej. o ile zapowiedziany plan zostanie wykonany, huta dostaje szansę wejścia do branży, w której przez wiele następnych lat problemem nie będzie znalezienie odbiorców, ale zbudowanie wystarczających mocy produkcyjnych.
Co adekwatnie podpisano 17 sierpnia?
Tu zaczynają się konkrety.
Polska Grupa Hutnicza, Niewiadów Polska Grupa Militarna, Grupa Virtus, Andoria, Huta Małapanew oraz dotychczasowi właściciele hut podpisali umowę inwestycyjną. PGH ma przejąć 100 proc. udziałów zarówno Andorii, jak i Huty Małapanew. W przypadku zakładu w Ozimku chodzi o 208 400 udziałów.
Równocześnie Polska Grupa Hutnicza prowadzi emisję akcji o wartości 17,5 mln zł. Niewiadów Polska Grupa Militarna ma włożyć 7 mln zł, Grupa Virtus 2 mln zł, a kolejni inwestorzy kwalifikowani 8,5 mln zł.
I tu znajduje się zdanie najważniejsze dla Ozimka: pieniądze z tej emisji PGH zobowiązała się przeznaczyć na finansowanie i rozwój produkcji w Andorii i Hucie Małapanew, w tym produkcji korpusów MK-82, korpusów rakietowych i komponentów do amunicji 155 mm.
To już znacznie więcej niż memorandum o dobrych chęciach.
Formalny proces przejmowania udziałów jeszcze się jednak nie zakończył. Zgodnie z umową oferta objęcia akcji w zamian za udziały hut ma zostać przedstawiona w ciągu 75 dni od 17 sierpnia, a następnie mają zostać podpisane adekwatne umowy przenoszące udziały. Dlatego nie należy myśleć, iż od jutra z hali w Ozimku zaczną wyjeżdżać korpusy bomb.
Dokładnej daty rozpoczęcia tej produkcji jeszcze nie podano.
A gdzie w tym wszystkim SAFE?
SAFE jest tutaj niezwykle ważnym tłem, ale warto być precyzyjnym. Nie znalazłem dokumentu mówiącego, iż konkretnie inwestycja w Hucie Małapanew otrzymała bezpośrednio określoną kwotę z SAFE. Tego na dziś napisać nie możemy.
Możemy natomiast powiedzieć coś równie istotnego.
Unijny program SAFE kompletnie zmienił perspektywę polskiego przemysłu obronnego. Polska otrzymała dostęp do 43,7 mld euro, czyli ponad 183 mld zł, na wydatki obronne w latach 2026–2030. Według rządu około 89 procent zamówień związanych z polskim programem SAFE ma trafić do polskiego przemysłu i gospodarki.
W maju i czerwcu ruszyła już realizacja wielkich kontraktów. Tylko pierwsze 62 umowy finansowane z SAFE miały wartość około 120 mld zł i zostały zawarte z polskim przemysłem zbrojeniowym. A ogromna część pieniędzy idzie właśnie tam, gdzie Małapanew może znaleźć swoje miejsce: artyleria, amunicja, rakiety, obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa.
SAFE stworzył więc rynek i zapewnił pieniądze na wieloletnie zamówienia. Prywatne firmy robią teraz to, czego należało się spodziewać – szukają w Polsce hut, odlewni, zakładów mechanicznych i ludzi, którzy potrafią te zamówienia wykonać.
I nagle okazuje się, iż zakład z 1754 roku jest bardzo nowoczesnym aktywem.
Co z tego będzie miał Ozimek?
Przede wszystkim huta może dostać stabilność zamówień. Dla zakładu przemysłowego jest to ważniejsze niż najbardziej efektowna jednorazowa dotacja. Produkcja obronna wymaga certyfikacji, specjalistycznej kadry, kontroli jakości, inwestycji i długich serii produkcyjnych. o ile Małapanew rzeczywiście wejdzie do łańcucha dostaw Niewiadowa, jej pozycja będzie zupełnie inna niż zakładu zabiegającego od kontraktu do kontraktu o kolejne cywilne odlewy.
Niewiadów ma być bowiem nie przypadkowym klientem, ale strategicznym odbiorcą produktów Andorii i Małejpanwi. Tak zapisano w umowie.
Drugim efektem powinny być inwestycje w zakład.
Trzecim – miejsca pracy. Na razie byłbym jednak ostrożny z podawaniem jakichkolwiek liczb. Umowa nie określa, ilu nowych pracowników zostanie zatrudnionych w Ozimku. Wiemy natomiast, iż huta już prowadzi rekrutację m.in. pracowników produkcyjnych, operatorów suwnic, spawaczy i specjalistów sprzedaży. o ile produkcja wojskowa osiągnie większą skalę, trudno sobie wyobrazić, aby odbyło się to bez dodatkowego zatrudnienia – szczególnie technologów, operatorów, kontrolerów jakości, specjalistów obróbki i pracowników produkcyjnych. Ale liczby dopiero trzeba będzie poznać.
Dla gminy oznacza to także podatki, pracę dla kooperantów, transportu i usług oraz – chyba najważniejsze – utrzymanie dużego przemysłu w mieście.
Czy bomby z Ozimka pojadą za granicę?
To również wymaga rozróżnienia. Dzisiejsza umowa dotycząca Małejpanwi nie wskazuje konkretnych państw ani kontraktów eksportowych. Nie można więc dziś napisać, iż korpusy z Ozimka trafią np. do Francji, Ukrainy czy Stanów Zjednoczonych.
Ale eksport jest bardzo realną perspektywą.
Niewiadów Polska Grupa Militarna współpracuje już z zagranicznymi potentatami. W lutym podpisała z amerykańskim Northrop Grumman umowę ramową dotyczącą przygotowania, produkcji, certyfikacji i wprowadzania na rynek amunicji 155 mm – ze szczególnym wskazaniem rynku europejskiego.
W czerwcu grupa zawarła również porozumienie z francuskim KNDS dotyczące produkcji w Polsce amunicji dalekiego zasięgu 155 mm. Planowana zdolność produkcyjna całego projektu Niewiadowa ma sięgać 180 tys. pocisków rocznie.
NPGM ma więc klientów, partnerów technologicznych i ambicje wykraczające daleko poza polskie wojsko.
Jeżeli Małapanew stanie się częścią tego łańcucha, jej odlewy mogą trafiać również do produktów przeznaczonych na rynek europejski. Na konkretny kontrakt eksportowy trzeba jednak jeszcze poczekać.
Najważniejsze jest coś jeszcze
Od wielu lat słyszeliśmy, iż europejski przemysł ciężki jest zbyt drogi, iż bardziej opłaca się kupić gdzie indziej, iż starych hut nie warto utrzymywać. Wojna w Ukrainie bardzo brutalnie sprawdziła tę teorię. Okazało się, iż pieniądze można znaleźć szybko. Znacznie trudniej w ciągu dwóch lat zbudować od podstaw hutę, odlewnię, laboratorium, wyszkolić metalurgów, technologów i ludzi potrafiących produkować skomplikowane elementy w wymaganej jakości.
Dlatego dziś atutem Małejpanwi nie jest wyłącznie ziemia, hale i piece. Jest nim 272 lata ciągłości przemysłowej oraz ludzie, którzy przez cały czas potrafią robić ciężkie odlewy.
I dlatego SAFE warto oceniać nie tylko liczbą kupionych wyrzutni czy pocisków.
Jeżeli pieniądze wydawane na bezpieczeństwo sprawią jednocześnie, iż w Ozimku będzie praca, huta dostanie nowe technologie i zamówienia, młody technolog czy operator CNC nie będzie musiał szukać zatrudnienia kilkaset kilometrów od domu, a polskie wojsko nie będzie uzależnione od korpusów pocisków sprowadzanych z drugiego końca świata – wtedy korzyść z programu obronnego pozostanie również po zakończeniu konkretnych kontraktów.
Małapanew przez ostatnie trzy dekady przeżyła wystarczająco wiele restrukturyzacji, zmian właścicieli i niepewności. Teraz pojawiła się szansa, żeby zamiast kolejny raz zastanawiać się, czy najstarsza polska huta przetrwa, zacząć pytać, jak dużą częścią polskiego przemysłu obronnego może zostać. I tego właśnie Ozimkowi życzę.
Bo 17 sierpnia 2026 roku wydarzyło się coś znacznie ważniejszego niż podpisanie kolejnej biznesowej umowy. Najstarszy działający zakład hutniczy w Polsce dostał realną możliwość wejścia do sektora, który przez następne lata będzie jednym z najważniejszych przemysłów w kraju.
Tym razem trzeba tej możliwości po prostu nie zmarnować.
Fot. FB Huta Małapanew











