Co Cichanouska powiedziała o przyszłości Białorusi i dlaczego zależy od Ukrainy

upday.com 1 godzina temu
Alaksandr Łukaszenka nie uwalnia ludzi, dlatego iż nagle stał się humanitarny; zadziałały sankcje, presja polityczna i nieuznawanie – mówiła w sobotę w Monachium Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskich sił demokratycznych na emigracji, odnosząc się do wynegocjowanych przez USA zwolnień więźniów politycznych. PAP

Przywódczyni białoruskiej opozycji na uchodźstwie Swiatłana Cichanouska ostrzegła na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, iż działania humanitarne na rzecz uwolnienia więźniów politycznych z Białorusi nie mogą prowadzić do normalizacji reżimu Alaksandra Łukaszenki. Podkreśliła, iż los Białorusi jest nierozłącznie związany z wynikiem wojny w Ukrainie.

«Ta ścieżka humanitarna nie oznacza normalizacji, uznania czy legitymizacji Łukaszenki. Musimy rozdzielić te ścieżki (...) - jedna ma na celu uwolnienie więźniów politycznych, a druga – uwolnienie kraju», powiedziała Cichanouska podczas debaty na konferencji.

Zwolnienia pod przymusem

13 grudnia 2025 roku reżim Łukaszenki zwolnił 123 więźniów politycznych, w tym noblistę Alesia Bialackiego, opozycjonistkę Maryję Kalesnikavę i polskiego obywatela Romana Gałuzę. Wszyscy musieli opuścić Białoruś jako warunek uwolnienia. Do tej pory zwolniono około 300 osób, ale co najmniej 1.000 pozostaje w więzieniach. Na każde 10 zwolnień przypada dwukrotnie więcej nowych aresztowań.

Grudniowe zwolnienia były możliwe dzięki porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi. Białoruskie media informowały wcześniej, iż USA zniosą sanctions na białoruski potas, najważniejszy składnik nawozów.

Głosy z Waszyngtonu i Wilna

Demokratyczny senator Peter Welch ocenił, iż administracja USA «raczej nie ma sprecyzowanej strategii, ale opiera swoje działania na założeniu, iż lepiej jest być niż nie być zaangażowanym». Wyraził jednak wątpliwości: «Pytanie brzmi jednak, czy można ufać Łukaszence, i co można uzyskać, gdy on jest tak bardzo zaangażowany w działania (Władimira) Putina».

Minister spraw zagranicznych Litwy Kestutis Budrys ostrzegł przed cyklicznością działań reżimu - «wybory», represje, a następnie «ofensywa pochlebstw» wobec Zachodu. «Tym razem może jest szansa dla administracji USA, by przerwać to błędne koło, ale warunkiem jest twarda polityka», zaznaczył. Dodał: «Jeśli ktoś może to zrobić, to właśnie USA, ale w tej polityce trzeba mieć także kije, nie wystarczą same marchewki».

Przyszłość zależy od Ukrainy

Cichanouska podkreśliła, iż reżim Łukaszenki może próbować «zamrozić sytuację, utrzymać status quo choćby na dekady». «Musimy być na to gotowi», ostrzegła. Według niej klucz do przyszłości Białorusi leży w przebiegu wojny w Ukrainie - porażka Rosji dałaby demokratycznym siłom szansę na zmianę.

«Najlepsze wsparcie dla Białorusi to zwiększenie presji na Rosję i utrzymanie wsparcia dla Ukrainy», zaznaczyła przywódczyni opozycji. Wezwała także Europę: «Życzę (też) Europie, żeby w siebie uwierzyła. Zrobiła dotąd więcej, niż się spodziewałam, ale mniej niż to, na co pozwalają jej możliwości».

Nowy etap relacji z Kijowem

Cichanouska, która w lutym przeniosła się do Warszawy z częścią doradców, opisała swoje niedawne spotkanie z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim jako «nowy etap» w stosunkach białoruskich sił emigracyjnych z Kijowem. Po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny została zaproszona do stolicy Ukrainy.

Budrys zaznaczył, iż Litwa nie zgodzi się na zniesienie sankcji, dopóki Mińsk nie zmieni zachowania i nie poniesie odpowiedzialności za represje po wyborach w 2020 roku, wsparcie dla rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz udział w porwaniach ukraińskich dzieci.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału