Sąd Okręgowy w Łodzi rozpoczął proces jednej z największych międzynarodowych grup przestępczych zajmujących się przemytem ludzi. 98 osób, w tym obywatele Polski, Białorusi, Ukrainy i Kazachstanu, odpowiadają za nielegalne sprowadzenie do kraju ponad 3 000 cudzoziemców.
W pierwszym dniu procesu w Łodzi przed sądem stanęło 11 oskarżonych. Sześć z nich przyznało się do winy i wyraziło chęć dobrowolnego poddania się karze. Prokurator Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, autor aktu oskarżenia, podkreślił skalę sprawy: "To jedna z największych i pierwszych spraw tego rodzaju. Postępowanie przygotowawcze trwało półtora roku, a akt oskarżenia objął 98 osób. Toczy się odrębne postępowanie wobec kolejnych osób, z którymi nie udało się wykonać czynności, głównie z powodu opuszczenia przez nich Polski".
Prokuratura wszczęła śledztwo po zawiadomieniu złożonym przez konsula RP w Grodnie. Jak wyjaśnił prokurator Jasiak: "Prokuratura wszczęła śledztwo po zawiadomieniu złożonym przez konsula RP w Grodnie, który odkrył, iż osoby narodowości białoruskiej i ukraińskiej przekraczają granicę Polski, posługując się oświadczeniami o powierzeniu pracy w spółkach, które nie istnieją".
Fikcyjne muzea i kursy sushi przez internet
Gang wykorzystywał różne rodzaje wiz do przemytu ludzi. Grupa wystawiała fałszywe zaproszenia dla gości, których zapraszający nigdy nie znali. Prokurator ujawnił: "Osoby oskarżone, które w tej sprawie zapraszały cudzoziemców, nie znały ich, nie miały żadnego pojęcia o ich miejscu pobytu, ani nie posiadały pieniędzy na utrzymanie gościa".
Przestępcy tworzyli także fikcyjne instytucje kulturalne i edukacyjne. Przykładem jest Muzeum Przyjaźni Polsko-Białoruskiej, które posiadało tylko jeden eksponat. Prokurator Jasiak opisał absurdalne działania grupy: "Odkryliśmy też fikcyjne szkoły oferujące kierunki, m.in. historię kuchni japońskiej z programem nauczania obejmującym 200 godzin techniki sporządzania sushi przez internet".
Polska wiza kosztowała około 1 000 złotych, płatnych w dolarach. Organizatorzy zarabiali około 700 złotych na każdym dokumencie.
Grupa reklamowała swoje usługi na stronie internetowej i w popularnej aplikacji, gdzie klienci mogli wybrać preferowaną metodę nielegalnego wjazdu do Polski. Oskarżonym grozi kara do 8 lat więzienia.
Ksiądz Olszewski przed sądem w Warszawie
W Warszawie rozpoczął się proces dotyczący kontrowersyjnych dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dla Fundacji Profeto. Przed Sądem Okręgowym w Warszawie stanęło sześć osób, w tym ksiądz Michał Olszewski, lider fundacji, oraz byli urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości Urszula D. i Karolina K.
Prokuratura zarzuca oskarżonym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, niegospodarność środkami publicznymi oraz oszustwo na szkodę Skarbu Państwa. Fundacja Profeto otrzymała dotacje przekraczające 66 milionów złotych. Prokuratura twierdzi, iż fundacja nie spełniała wymaganych standardów formalnych przy przyznawaniu środków.
Ksiądz Olszewski nie przyznaje się do winy i uważa postępowanie za politycznie motywowane.
Obrona złożyła wniosek o wyłączenie sędzi przewodniczącej Justyny Koska-Janusz ze względu na jej wcześniejszy konflikt z byłym ministrem Zbigniewem Ziobrą. Przed budynkiem sądu zgromadzili się zwolennicy oskarżonych z transparentami, domagając się uczciwego procesu.
Wszystkim oskarżonym grozi kara do 25 lat więzienia. Sąd będzie kontynuował proces w nadchodzących miesiącach.
Prokurator Jasiak podkreślił, iż choć proces w Łodzi to istotny krok, nie zlikwiduje całego procederu: "Bierzemy pod uwagę, iż są pewne wątki w tej sprawie, do których nie udało nam się dotrzeć. Taka działalność cały czas trwa. W internecie, na różnych forach oraz w aplikacjach internetowych można znaleźć ogłoszenia o zakupie polskiej wizy. Jeden proces nie zlikwiduje całego procederu, ale musimy podejmować starania, żeby go jak najbardziej ukrócić".
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).







