Sprawa jest niezwykle poważna, bo choć w przestrzeni publicznej dużo mówi się o systemach ostrzegania czy ogólnopolskich aplikacjach, takich jak narzędzie Państwowej Straży Pożarnej Gdzie się ukryć, to rzeczywistość w terenowych obiektach publicznych bywa mocno zastanawiająca. Podlaskie dysponuje ogromnym majątkiem. Każdego dnia przez budynki Urzędu Marszałkowskiego, wojewódzkie szpitale, instytucje kultury, szkoły czy obiekty jednostek drogowych przewijają się tysiące ludzi. To pracownicy, pacjenci, uczniowie, kulturalni pasjonaci oraz zwykli interesanci załatwiający codzienne sprawy. Wszyscy ci ludzie w sytuacji nagłego niebezpieczeństwa powinni mieć zagwarantowaną natychmiastową i skuteczną ochronę. Tymczasem pojawia się fundamentalna obawa, czy miejsca pokazywane w oficjalnych papierach jako potencjalne punkty schronienia nie okażą się w praktyce jedynie zamkniętymi na głucho drzwiami.
Puste pap








