Darth Hunti

ekskursje.pl 18 godzin temu
Samuel P. Huntington, „The Clash of Civiliztions”, 1993

W komciach pod notką o polityce zagranicznej USA pojawili się dwaj Sithowie neoliberalizmu, Fukuyama i Huntington – którzy wywarli istotny wpływ na jej kształtowanie. To było ponad 30 lat temu, być może niektórych komcionautów nie było wtedy na świecie (podejrzewam o to tego, któremu się wydaje, iż w Polsce to „przeszło bez echa”).

W streszczeniu, Fukuyama ogłosił „koniec historii”, w sensie iż liberalna demokracja stanowi najdoskonalszą formę ustrojową i ludzkość nigdy nie wymyśli niczego lepszego. Nie oznacza to (jak niektórzy to błędnie interpretowali bez lektury) iż nie będzie już wojen ani rewolucji, tylko iż po prostu prędzej czy później i tak się zakończą kolejnym demokratycznym Majdanem.

Fukuyama nawiązywał tutaj do Hegla, według którego koniec historii nastąpił 14 października 1806. Proszę państwa, w Europie tego dnia upadł feudalizm. Historia zatem nie skończyła się w 1989, tylko znacznie wcześniej – po prostu zmarnowaliśmy niepotrzebnie kawał stulecia na totalitaryzmy.

Wielu twierdzi, iż się z Fukuyamą nie zgadza, ale nie zgadzają się z tym fałszywym odczytaniem – zgadzając się z prawdziwym. Wszyscy wolimy liberalną demokrację od jakiejkolwiek realnie istniejącej alternatywy. Owszem, niejeden lewak lubi perorować farmazony o „globalnym południu”, ale jednak się nie przeprowadza do Ougadougou.

Fukuyamie można więc najwyżej zarzucić niewielką wartość poznawczą. Heglizm ma tendencję do generowania tez, które brzmią odkrywczo, ale są w gruncie rzeczy ładnie opakowanymi tautologiami. Gorzej jest z Huntingtonem.

Rozwinął on myśl swego padawana formułując konkretną predykcję dotyczącą wojen przyszłości. Skoro nie będą to już wojny ideologiczne – będą wojnami cywilizacyjnymi. To nie było po prostu głupie, to było zbrodniczo głupie. Wielu ludzi zginęło z powodu przyjęcia takiego modelu polityki zagranicznej.

Bush młodszy i głupszy wprowadził go w życie jako „Global War on Terror” (GWOT). Cały świat uwierzył w wojnę białych ludzi z ciapatymi. Ten polski slur dobrze oddaje istotę sprawy.

Kto był naszym wrogiem w GWOT? Arabowie? Przecież jest wielu islamskich fundamentalistów poza krajami arabskimi. Muzułmanie? Przecież ofiarami GWOT są także arabscy chrześcijanie. W GWOT nigdy nie chodziło o cywilizację tylko o kolor skóry. Kolektywny wróg obejmował także Sikhów, Druzów, Koptów, Berberów czy Czeczenów.

Rosjanie mają niestety skuteczną politykę zagraniczną bazującą na profilowaniu partnerów i wrogów. Oni zawsze wiedzą, o czym kto marzy i czego się boi – i potrafią mu przedstawić skustomizowaną wersję przykrojoną na wymiar. Putin zaprezentował się Bushowi i Zachodowi jako sojusznik w GWOT, co miało straszne skutki – najpierw ignorowano rosyjskie zbrodnie w Czeczenii, potem coraz bardziej agresywną politykę Rosji wobec Europy, aż w końcu doprowadzono do wojny, której według Huntingtona w ogóle nie powinno było być.

Straszliwie głupi cytat z jego „Clash of Civilizations” przytaczam tu jako zdjęcie, bo mam tylko na papierze. Jasno z niego wynika, iż ten głupek uważał, iż wojna między Rosją a Ukrainą jest nieprawdopodobna, bo to są dwa „słowiańskie i prawosławne narody”.

Echa Huntingtona wracają w wypowiedziach różnych onuc typu Chomsky czy Waters, iż tą wojnę musiał sprowokować Zachód, bo „Slavs killing Slavs”. Stąd te apele do Ukraińców żeby po prostu sie poddali, żeby znów można było kupować tanią ropę. Towarzyszy temu zwykle rasistowskie przekonanie, iż Słowianie to podludzie. Co z tego iż rosyjska okupacja przyniesie nam biedę? Cóż, przecież jesteśmy nawykli do żarcia brukwi i podcierania się łopianem.

Huntingtonizm odwołuje się do przekonania, iż my wszyscy, jako untermensze, ciapaci, bambusy i asfalty nie zasługujemy na zachodni poziom życia. Bieda jest wpisana w naszą cywilizację. Dobrze znamy tych głupców w szatach mędrców, perorujących jacy to my wszyscy jesteśmy uduchowieni i wolni od konsumeryzmu (bo Budda, bo Konfucjusz, bo Wojtyła, itd).

Gdyby nie Fukuyama i Huntington, Zachód mógłby te ostatnie 35 lat rozgrywać mądrzej. Nie rozbrajać NATO. Nie pakować się w idiotyzmy iracko-afgańskie. Nie pobłażać Rosji. Nie lekceważyć Chin. W ogóle: nie lekceważyć.

To przekonanie, iż między cywilizacjami są jakieś na poły mistyczne, nieprzekraczalne bariery poznawcze prowadzi do tego, iż się choćby NIE PRÓBUJE ICH ZROZUMIEĆ. Niczym seksista przekonany, iż kobiety to niezwykłe, niepojęte istoty – bo ich nie słucha; wychowanek Huntingtona wierzy w istnienie obcych niezrozumiałych cywilizacji. Nie będzie próbował zrozumieć tego ich „derka derka derk derk”, bo po co.

Idź do oryginalnego materiału