Wspomniana sytuacja wydarzyła się już kilka dni temu, dokładni 28 stycznia. Dopiero teraz jednak informacja trafiła do mediów. Dron spadł 70 metrów od magazynu uzbrojenia 2 Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu.
Żołnierze popełnili błąd? Wnieśli maszynę do budynku
Z informacji, do których dotarło Radio Zet wynika, iż dyżurujący wówczas żołnierze obserwowowali przez pewien czas latający bezzałogowy statek powietrzny. W pewnym momencie maszyna runęła na ziemię. Dokonali wstępnych oględzin i... przenieśli obiekt do jednego z budynków.
Informacje o tym przekazała rozgłośni osoba, która chce zostać anonimowa. Wspomniała też o tym, iż "bezzałogowiec mógł sczytywać urządzenia pola antenowego, a wojskowi wnosząc go do budynku, mogli popełnić duży błąd, bo obiekt wciąż mógł działać". Zdaniem informatora "według procedury powinno się go nakryć siatką albo plandeką i nie ruszać".
Oświadczenie w tej sprawie przesłali już przedstawiciele Żandarmerii Wojskowej. "Potwierdzam, iż PŻW Przasnysz prowadzi w powyższej sprawie dochodzenie w sprawie o czyn z art. 212 ust. 1, pkt 1, lit. a ustawy Prawo lotnicze" – napisał rzecznik Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej. W artykule mowa o naruszeniu przepisów dotyczących ruchu lotniczego poprzez wykonywanie lotu przy użyciu statku powietrznego. Za takie działanie można trafić do więzienia choćby na pięć lat.
Gdy sprawa zaczęła być medialna z minuty na minutę dochodziły nowe informacje. – Już wiemy, iż dron był bez kart SIM. Ze wstępnych ustaleń wygląda to na drona zabawkę, ale czekamy na opinię biegłych w tej sprawie – dodał rzecznik ŻW w rozmowie z Polsat News. W tym zdarzeniu nikt nie został ranny. Żandarmeria nie skomentowała jak na razie szczegółów działań żołnierzy podczas tej akcji.









