- Całościowy raport będę miał na biurku i po jego przeanalizowaniu, o ile gdzieś doszło do jakichś niedociągnięć, to będą wyciągnięte konsekwencje - zapewnił szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. W ten sposób odniósł się do sytuacji z 15 września. Jak informowały media, systemy rozpoznawcze wykryły nieuprawniony bezzałogowy statek powietrzny w pobliżu amerykańskiej bazy obrony przeciwrakietowej w Redzikowie, ale wojsko zamiast neutralizacji zagrożenia, wybrało telefon na numer alarmowy 112.