Na pasie startowym lotniska Lipsk/Halle w zeszłym tygoniu znaleziono drona wyposażonego w materiał wybuchowy. Bezzałogowiec znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego An-124 „Rusłan”. Szczegóły dotyczące zdarzenia ujawniono w piątek w Bundestagu.
Detlef Seif, członek komisji spraw wewnętrznych z frakcji CDU/CSU, poinformował, iż do zneutralizowania drona przyczynił się kierowca autobusu. Mężczyzna miał kopnąć bezzałogowiec, gdy ten znajdował się na niewielkiej wysokości. Maszyna następnie spadła na ziemię. Według Seifa działanie kierowcy mogło zapobiec planowanemu atakowi, choć jednocześnie było obarczone dużym ryzykiem.
Ale nie jest to wzór do naśladowania. Wystarczyłoby nas o tym poinformować – powiedział Schuster w rozmowie z MDR.
Ten sam sprawca
Niemieckie media, w tym „Bild” i „Die Zeit”, poinformowały natomiast o nowych ustaleniach śledczych dotyczących drona. Na jego powierzchni miały zostać znalezione ślady DNA odpowiadające materiałowi zabezpieczonemu po pożarze w centrum logistycznym DHL na lotnisku w Lipsku dwa lata temu.
Do tamtego incydentu doszło 20 lipca 2024 r., gdy na lotnisku zapaliła się przesyłka wysłana z jednego z państw bałtyckich. Paczka miała zostać przekierowana do samolotu. Niemiecki kontrwywiad oceniał, iż za incydentem najprawdopodobniej stała Rosja, a przesyłka była wyposażona w mechanizm zapalający. W wyniku opóźnień lotów oraz innych okoliczności paczka trafiła do magazynu firmy kurierskiej, gdzie doszło do pożaru, zamiast znaleźć się na pokładzie samolotu. W ocenie niemieckich służb uniknięto w ten sposób potencjalnie znacznie poważniejszych konsekwencji.
Lotnisko Lipsk/Halle odgrywa istotną rolę w transporcie uzbrojenia i sprzętu wojskowego przeznaczonego dla Ukrainy, co dodatkowo zwiększa znaczenie incydentu z odnalezionym dronem.














