Nasza interaktywna mapa wiadomości: https://www.rfunews.com/map
Subskrybuj, aby odblokować pełny dostęp do mapy + ekskluzywne analizy strategiczne: https://www.rfunews.com/pricing
Chcesz być na pierwszej linii informacji? Dołącz do naszego Telegrama: https://t.me/RFU_POL
Równowaga sił w północno-wschodniej Europie nie zależy już wyłącznie od liczby żołnierzy czy brygad pancernych, ale od tego, jak jednostki potrafią przetrwać w warunkach nieustannego nadzoru i precyzyjnych uderzeń. W przypadku regionu bałtyckiego odstraszanie opiera się na założeniu, iż formacje NATO mogą się rozwinąć, manewrować i podjąć walkę, zanim zostaną rozbite z powietrza.
To założenie jest w tej chwili poddawane testowi warunków skrajnych w starciu z realiami pola walki nasyconego dronami, ukształtowanego przez wojnę na Ukrainie. Ćwiczenia mające uspokoić sojuszników coraz częściej obnażają niewygodne luki między doktryną a współczesną walką.
W tym kontekście wydarzenia w Estonii zmusiły NATO do skonfrontowania się z tym, jak bardzo narażone są choćby duże formacje w początkowej fazie konfliktu. Pytanie nie brzmi już, czy sojusz by zareagował, ale czy zdołałby to zrobić wystarczająco szybko, zanim straci zdolność bojową.
Źródło: Raporty z Ukrainy











