Zamiast skłonić Kreml do uległości i podjęcia realnych negocjacji pokojowych, misja dyrektora CIA w Moskwie mogła przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Jak podaje brytyjski tygodnik "The Economist", powołując się na źródła bliskie Kremlowi, Władimir Putin odczytał amerykańską presję jako sygnał słabości Zachodu. W efekcie rosyjski dyktator - kierując się chęcią zachowania władzy i życia - może szykować się do kolejnej groźnej eskalacji.