Świat obiegła wieść na temat szpitalnego samobójstwa dziewczyny, która jako 13-latka została odebrana rodzicom, po czym tułała się po państwowych ośrodkach „pomocy”, gdzie była wielokrotnie poddawana przemocy seksualnej, łącznie ze zbiorowym gwałtem, którego dopuścili się na niej trzej imigranci. Jest szok, ale czy przyjdzie opamiętanie? W to drugie śmiem wątpić.
Są momenty, w których poprawność polityczna powinna ustąpić szacunkowi dla niesprawiedliwego cierpienia i śmierci bliźniego. Takim momentem jest tragiczny koniec historii 25-letniej Hiszpanki, Noelii Castillo Ramos. Niestety, zaczadzenie umysłów jest już tak agonalne, iż choćby hiszpańscy biskupi nie zdobyli się na odruch przyzwoitości i, zamiast wskazać na prawdziwe przyczyny tragedii, uraczyli nas listem, w którym trudno znaleźć cokolwiek oprócz frazesów na temat „godności człowieka” i „niedostatecznej opieki psychologicznej”. Poza tym – ani słowa potępienia dla zbrodniczego systemu państwowego, który doprowadził do tej tragedii.
Jakie są jej prawdziwe przyczyny? Po pierwsze, co do zasady odebranie dziecka rodzicom jest wołającą o pomstę do nieba zbrodnią przeciwko władzy rodzicielskiej. Władza państwowa nie ma prawa tego robić, ponieważ występuje wtedy przeciwko odwiecznemu porządkowi świata i jedynie w skrajnym przypadku rzeczywistego i poważnego zagrożenia wolno jej na drodze doraźnej interwencji (a nie systemowego rozwiązania) zawiesić prerogatywy władzy rodzicielskiej, by powstrzymać dziejące się zło i wesprzeć proces zorganizowania pomocy dla dziecka.
W tym wypadku sytuacja nieco się różnicuje, ponieważ ojciec był alkoholikiem, a małżeństwo rodziców zostało zniszczone przez rozwód. Niemniej właśnie tu należy szukać pierwszej przyczyny i o ten moment należy zadawać pytania, co w publicznych wypowiedziach na ten temat praktycznie się nie pojawia. Należy pytać przede wszystkim o to, z jaką łatwością państwo przejmuje „opiekę” nad dzieckiem, umieszczając je w rozmaitych placówkach. Czy w tym przypadku było to konieczne? Czy nie było nikogo, kto zająłby się dzieckiem? o ile nie, to dlaczego przez tak wiele lat nie znaleziono rodziny zastępczej?
Wszystkie te pytania nie są rozdrapywaniem bolesnej przeszłości i gdybaniem, ale głosem upominającym się o sprawiedliwość dla wszystkich, również przyszłych, ofiar patologicznego systemu państwa „opiekuńczego”. o ile ma się toczyć poważna debata na temat moralnych przyczyn tej tragedii, to w pierwszej kolejności należy zapytać o moralność rodziców, ale równocześnie o to, jaka koncepcja władzy oraz relacji państwo-obywatel leży u podstaw udzielenia aparatowi państwowemu tak ogromnych kompetencji w odbieraniu dzieci rodzicom. Jakie procedury się stosuje? Dlaczego oczywistą drogą jest umieszczenie dziecka w pełnym patologii masowym ośrodku, a nie szukanie rozwiązań normalnych, czyli oddolnych – o ile nie rodzinnych, to przynajmniej społecznych.
Drugą zasadniczą przyczyną tej tragedii jest samobójcza polityka migracyjna Europy. Punktem kulminacyjnym tej przerażającej sytuacji był przecież gwałt dokonany przez trzech zbirów z wrogiego nam kręgu cywilizacyjnego, którzy nie powinni w ogóle postawić stopy na europejskiej ziemi. I znów: na ten temat milczą i politycy, i media, i biskupi. Przecież po tym gwałcie dziewczyna skoczyła z okna, czego skutkiem był paraliż, pogłębiający jej depresję i prowadzący ostatecznie do samobójstwa.
Możemy oczywiście popadać tutaj w absurdalne i niesmaczne tłumaczenia, iż – za przeproszeniem – mógł ją zgwałcić kto inny i kolor skóry oraz przynależność etniczna sprawców nie mają znaczenia, ale nic nie zmieni faktu, iż za tę zbrodnię odpowiadają właśnie imigranci. Imigranci, do których – tak, dobrze Państwo czytają – nikt nie otworzył ognia na granicy i nie pokazał im, iż europejska ziemia nie jest i będzie nosicielką nowotworu cywilizacyjnego, jakim jest nielegalna imigracja bestii w ludzkich skórach, które nie podzielają naszych zasad moralnych i podstawowych pojęć dotyczących człowieczeństwa.
Wobec tego podstawowego faktu nie mają znaczenia żadne szczegóły, o których rozpisują się liberalne media. Ile ofiara miała lat, czy do gwałtu doszło akurat w takim czy innym ośrodku, czy też choćby poza systemem państwowej „opieki”. Tych ludzi nie powinno tam być. Kropka.
I wobec tej konstatacji hiszpańscy biskupi mogą jedynie stać z rozłożonymi rękami. Nie powiedzą słowa prawdy i nie oddadzą sprawiedliwości ofierze. Żeby to zrobić, biskupi musieliby wyznawać zasady tradycyjnej katolickiej nauki społecznej – opartej na rozumnej recepcji prawa naturalnego – a nie trwać w marzycielskich oparach autodestrukcyjnej ideologii przyjacielskiego „włączania” wszystkiego, co się rusza na granicy morskiej i lądowej. A o ile już realizowane są w tych przeciwnych porządkowi miłości złudzeniach, to powinni przynajmniej doraźnie przyjąć, iż wobec tak niewyobrażalnej tragedii lepiej już milczeć, niż naruszać żałobę nieadekwatnymi rozważaniami.
Kościół powinien być głosem prawdy, a nie chować prawdę pod korzec. Kiedy wszyscy krążą wokół tematu, to Kościół powinien być tą ostatnią instancją, która znajdzie w sobie rozum i odwagę, by uderzyć w punkt – choćby o ile będzie to bolesne dla wszystkich stron. o ile choćby z Kościoła nie wychodzi głos rozsądku i sprawiedliwości, to porzućmy wszelką nadzieję na odrodzenie naszej upadłej cywilizacji.
Szkopuł w tym, iż przychodzi nam żyć i wychowywać dzieci w tej upadłej rzeczywistości i dlatego nie możemy postawić kropki pod tą pesymistyczną konkluzją. Czas uświadomić sobie, iż bezrozumna i bezbożna rzeczywistość, w której żyjemy, odebrała nam narzędzia do opamiętania i przejrzenia na oczy. Napchano nam głowy frazesami na temat demokracji, praw człowieka i fałszywej litości, ale czy którakolwiek z tych rzeczy zapobiegła tragedii 25-letniej Noelii? Czy którakolwiek z nich doprowadzi do zmiany myślenia i systemu, żeby do takich sytuacji nie dochodziło?
Mamy więc dwa problemy do rozwiązania:
1. Błędna koncepcja państwa, której wszyscy ulegamy: państwa, które ma być odpowiedzialne, podczas gdy my zrzucamy z siebie odpowiedzialność, państwa wszechwładnego, które de facto niczym nie różni się od ruskiego samodzierżawia, ponieważ ostatecznie jego własnością jest wszystko, łącznie z naszymi dziećmi; zapominamy, iż posiadamy realną władzę rodzicielską oraz iż społeczeństwo posiada szeroki zakres samorządności, w którym zarządza swoją rzeczywistością niezależnie od władzy politycznej.
2. Imigracja – i w tym punkcie dziwiłbym się, gdyby jeszcze zdziwienia mi starczyło, iż zgłupiałe do szpiku kości rządy europejskie nie chcą skorzystać z luki historycznej i przykładu, jaką jest prezydentura Donalda Trumpa, by zastosować surowe i skuteczne środki przeciwko obcym i wrogim elementom cywilizacyjnym.
W pierwszym punkcie trudność polega na tym, iż musimy najpierw coś zburzyć, żeby coś innego zbudować. Musimy skonfrontować się z faktem, iż Noelia padła ofiarą najabsurdalniejszego z ludzkich systemów, który łączy despotię wobec własnych mieszkańców z samobójczą słabością wobec obcych. Musimy wyjść ze strefy komfortu i dopuścić myśl, iż wygodne życie, w którym jest nad nami „opiekuńcza” władza, prowadzi do upadku człowieczeństwa. Musimy przypomnieć sobie, iż świat przed rewolucją francuską i wprowadzeniem modelu liberalnej demokracji (która z natury swojej prowadzi do totalitaryzmu, na co zwracali uwagę papieże w czasach, gdy głosili jeszcze katolicką naukę społeczną) nigdy nie wyglądał tak jak dziś. Musimy sobie uświadomić, iż ponad prawem, które stanowią politycy i którego tak bardzo się boimy, pozostało wyższe prawo – prawo moralne – i to ono ma zawsze pierwszeństwo przed prawem państwowym. Bez wysiłku intelektualnego i moralnego nie będzie mowy o wyciągnięciu wniosków z tragedii, do której doszło w Hiszpanii.
O ile mamy wpływ na własne myślenie i choć odrobinę wpływu na najbliższe otoczenie, o tyle drugi punkt przedstawia w sferze rozwiązań dość opłakane perspektywy. Czy jest możliwe, iż rządy europejskie obudzą się i zrobią porządek z migrantami? Należałoby zastosować politykę „wszystkich won” i usunąć do trzeciego pokolenia wszystkich o odmiennym kolorze skóry i obco brzmiącym imieniu i nazwisku – nie oglądając się na prawa lokalne i międzynarodowe.
Ktoś powie, iż to okrutne albo życzeniowe myślenie? Odpowiem tylko tyle: nie robiąc tego, nie tylko ponosimy odpowiedzialność za niezliczone tragedie, których ofiarami są i będą niewinni Europejczycy, ale i hodujemy w swoim łonie jakiegoś nowego Hitlera, który wykorzysta kiedyś rozpacz bezbronnego społeczeństwa i zgotuje – przy sprzyjających okolicznościach – rzeź na obcej ludności. Wtedy nikt nie będzie zadawał pytań, czy większość z tych imigrantów to przyzwoici ludzie. Tak jak nie zadawano takich pytań podczas II wojny światowej.
Ale czy Europa naprawdę chce wyciągnąć wnioski?
Filip Obara
Polecamy kilka tekstów autora na temat zdrowej koncepcji państwa:
Filip Obara: Dzieci „własnością” państwa. O czym nie chce wiedzieć Tusk?
Filip Obara: Dzieci wychowa nam szkoła. Problemy sąsiedzkie załatwi sołtys. Jaka przyszłość nas czeka?
Pamiętaj, władzo: Nie jesteś jedyną!
Państwo a Naród. Dla kogo jest niepodległość?
Wolnoć, Tomku, w swoim domku? Oj, nie wszędzie i nie tak samo…
Kontrrewolucja musi mieć podstawy ekonomiczne! Czy Polacy W OGÓLE mają wolność?







