Francja imituje uderzenia nuklearne. Media: To jasny sygnał dla Władimira Putina

polsatnews.pl 1 godzina temu

Francuskie siły powietrzne wykorzystują doświadczenia z konfliktów na Ukrainie i Bliskim Wschodzie do kształtowania szkoleń z zakresu uderzeń nuklearnych - twierdzi Politico. Francuscy oficjele mówią wprost, iż chodzi o odstraszenie Rosji.

Wikimedia Commons
Francja imituje ataki nuklearne

Cztery razy w roku około 50 francuskich samolotów wzbija się w powietrze w ramach operacji "Poker", aby przećwiczyć scenariusz ataku nuklearnego na wrogie państwo.

W obliczu powrotu broni atomowej do centrum debaty o bezpieczeństwie Europy, Francja dąży do tego, by jej odpalane z powietrza pociski manewrujące z głowicami jądrowymi stanowiły wiarygodny środek odstraszania.

ZOBACZ: Macron i Trump odbyli długą rozmowę o Ukrainie i Rosji. "Bardzo konstruktywna"

Przenoszące je maszyny muszą być w stanie przełamać obronę powietrzną przeciwnika; technologie dronów, radarów i pocisków rakietowych gwałtownie się rozwijają, a Francja musi dotrzymać im kroku.

"To oczywiste". Francuski generał o ćwiczeniach ataku nuklearnego

- To oczywiste, iż nasi konkurenci nie działają dziś tak, jak dekadę temu - zresztą my również. Wszyscy czynią postępy i bacznie się obserwują - powiedział w wywiadzie dla trzech redakcji, w tym Politico, generał Stéphane Virem, dowódca komponentu nuklearnego francuskich sił powietrznych.

Jak zaznaczył, w scenariusze ćwiczeń włączane są nowe taktyki i elementy wyposażenia. "Innowacje technologiczne pojawiają się w zawrotnym tempie w każdej dziedzinie. Musimy dostosować się do tego tempa, by znaleźć sposób na przeciwdziałanie; to zawsze jest starcie miecza z tarczą" - wyjaśnił generał, wymieniając samoloty przenoszące broń, systemy wykrywania, obronę przeciwlotniczą oraz satelity.

ZOBACZ: "Przerażenie i emocje". Macron złożył obietnicę Zełenskiemu

Francuska broń jądrowa od zawsze stanowiła najważniejszy element strategii obronnej kraju. Zmieniająca się sytuacja geopolityczna - inwazja Rosji na Ukrainę, regularne groźby nuklearne ze strony Kremla oraz rosnące wątpliwości co do zaangażowania USA w bezpieczeństwo Europy - sprawiają, iż tamtejszy arsenał atomowy zyskuje jeszcze większe znaczenie.

Macron: Francja zwiększy liczbę głowic nuklearnych

W marcu prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił, iż kraj zwiększy liczbę głowic nuklearnych. Paryż stoi również na stanowisku, iż jego "żywotne interesy" mają silny wymiar europejski, co oznacza, iż ​​atak na kontynent mógłby potencjalnie wywołać francuską reakcję - choć próg użycia broni atomowej pozostaje celowo niejednoznaczny. Macron, przywódca jedynego państwa UE dysponującego bronią jądrową, zainicjował rozmowy z kilkoma krajami europejskimi na temat współpracy w dziedzinie nuklearnej; do inicjatywy przystąpiły już m.in. Niemcy, Szwecja, Finlandia i Polska.

Francuski prezydent mówił kilkakrotnie, iż ewentualnym przeciwnikiem dla państw europejskich może być Rosja. Wspominał, iż Europa musi mieć możliwość pokojowego odstraszania imperialistycznych zapędów Putina.

Docelowo kraje te mogłyby brać udział w operacjach typu "Poker". Sytuacja może jednak ulec zmianie w związku z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi we Francji. Prowadząca w sondażach kandydatka skrajnej prawicy, Marine Le Pen, stwierdziła, iż ​​państwa europejskie muszą kupować francuski sprzęt, jeżeli chcą korzystać z ochrony zapewnianej przez francuski odstraszacz nuklearny.

ZOBACZ: Poszerzenie UE. Macron i Merz jednym głosem na Bałkanach

"Pytanie powinno brzmieć: czy francuski straszak nuklearny, obejmujący żywotne interesy innych państw niż Francja, jest wiarygodny?" - zauważył André Leblanc, ekspert ds. obronności i bezpieczeństwa w think tanku Institut Montaigne, cytowany przez Politico.

"Ponieważ francuskie siły nuklearne nigdy nie zostały użyte w walce, ich wiarygodność opiera się przede wszystkim na spójności sygnałów strategicznych, przekazywanych konsekwentnie i z umiarem na przestrzeni lat" - wyjaśnił ekspert.

Francja nie ujawnia nuklearnego potencjału. Rosja się przygląda

Mimo tych obaw, Rosja bacznie obserwuje sytuację. W tym tygodniu Kreml określił przeprowadzony przez Francję próbny start pocisku zdolnego do przenoszenia głowic jądrowych z okrętu podwodnego - w którym osobiście uczestniczył Macron - jako "element strategii prowadzącej donikąd". Publiczna postawa Kwestia wiarygodności wiąże się również w coraz większym stopniu z tym, by być słyszanym - i dostrzeganym - zarówno przez sojuszników, jak i rywali.

"Naszą misją jest przełamanie obrony przeciwnika, aby zagwarantować prezydentowi - a także konkurentowi - iż jeżeli zagrozi on naszym żywotnym interesom, uderzymy w niego, zadając mu niedopuszczalne straty" - powiedział Virem. Od marca, aby utrzymać przeciwników w niepewności, Francja nie ujawnia już liczby posiadanych głowic nuklearnych; Macron nazywa to podejście "strategiczną niejednoznacznością".

Francja zintensyfikowała jednak demonstracje siły, a publiczne wypowiedzi Virema na temat operacji "Poker" podkreślają bardziej widoczną postawę nuklearną tego kraju. Jeszcze do niedawna francuscy wojskowi nie chcieli choćby potwierdzić istnienia tej operacji.

Idź do oryginalnego materiału