Przez wiele powojennych lat przyjmowało się, iż II wojna światowa rozpoczęła się dnia 1 września 1939r o godz. 4:43 ostrzałem Wojskowej Składnicy Tranzytowej położonej na półwyspie Westerplatte przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”. Zresztą z okazji rocznicy realizowane są na Westerplatte od kilku już lat nocne obchody mające na celu upamiętnienie zdarzeń z tamtych czasów. I trudno się temu dziwić.Jest to bowiem spektakularne geograficzne miejsce na mapie z punktu widzenia tamtej jak i dzisiejszej politycznej rzeczywistości i poprawności.
Prawda historyczna jest jednak trochę inna. I mimo, iż ten mały skrawek polskiego terytorium broniony był niezwykle bohatersko bo przez całe 7 dni, przez 182 żołnierzy posiadających jedynie jedno działo polowe, dwa działka przeciwpancerne oraz cztery moździerze rozdzielone na każdą z pięciu istniejących na półwyspie wartowni.
To jednak działania wojenne w postaci nalotu bombowego na 17-tysięczny bezbronny Wieluń rozpoczęły się trochę wcześniej bo o godz. 4:40. W mieście nie było garnizonu, obrony przeciwlotniczej ani tez ufortyfikowanych pozycji. Nie stacjonowała tam także żadna jednostka wojskowa. Jedyną być może przyczyną była niewielka odległość 21 km od granicy. A mimo to 14 niemieckich samolotów zaatakowało miasto startując z lotnisk znajdujących się na terytorium Śląska Opolskiego. Niemcy prawdopodobnie chcieli wywołać panikę wśród ludności cywilnej i zasygnalizować zamiar prowadzenia wojny błyskawicznej. Gwoli historycznej prawdy pierwszymi ofiarami nalotów byli pacjenci wieluńskiego szpitala.
Wcześniej bo już o godz. 4:34 pierwsze bomby spadły na Tczew z przeznaczeniem zniszczenia polskiej stacji odpalania ładunków oraz kabli do nich prowadzących, które miały zniszczyć most, przez który Niemcy zamierzali przerzucić do Polski oddziały Wehrmachtu. Zresztą niemieccy dywersanci podjechawszy w pobliże mostu zaatakowali obiekt. Polscy kolejarze odparli ten atak i w zamian o godz. 4 nad ranem zostali rozstrzelani. Na pewno można ich zaliczyć do pierwszych ofiar II wojny światowej.
Jeszcze wcześniej bo o godz. 3:14 V Dywizja Pancerna Wehrmachtu przekroczyła granicę z Polską w okolicach Rybnika w miejscowości Sumina, gmina Łyski, prowadząc z użyciem 30 czołgów oraz 13 Pułku Zmotoryzowanego atak na Rybnik, Żory i Pszczynę oraz na Rydułtowy, Wodzisław i Mszanę. Świadczą o tym telegramy Armii Kraków przesłane do Naczelnego Wodza w Warszawie które po wojnie trafiły do Instytutu Sikorskiego w Londynie. Niemcy swa akcję nazwali „Zakończono zaprowiantowanie”. Grupa płk Schukelta rozpoczęła działania wojenne wcześniej niż wy- dano stosowne w tej sprawie rozkazy z powodu zamiaru zaskoczenia wojsk polskich i wywołania w ich szeregach paniki.
Najwcześniej bo o godz. 1:10 w nocy strzałem z terytorium III Rzeszy w kierunku wsi Zelgniewo nastąpił atak dywersantów niemieckich na wieś jak i na posterunek Straży Granicznej we wsi Jeziorki na przejściu granicznym Schneidemühl (Piła)–Jeziorki. W trakcie wymiany ognia ranny został żołnierz plutonu wsparcia komisariatu Straży Granicznej w Kaczorach kpr. Piotr Konieczka.
Około godz. 1:40 wspomniany został ranny a potem zatłuczony kolbami niemieckich karabinów.
W tym samym czasie, może trochę później, we wsi Zelgniewo zginał strażnik graniczny Szczepan Ławniczak posiekany siekierami przez braci Besthloffów. Obaj spoczywają na cmentarzu we wsi Śmiłowo. A Szkoła Podstawowa we wsi jako jedyna w Polsce nosi im. Straży Granicznej II Rzeczpospolitej. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, iż pierwszą ofiarą II wojny światowej jest kapral (dziś podporucznik) Piotr Konieczka. Bohater województwa wielkopolskiego, powiatu pilskiego i gminy Kaczory, którego imię nadaje się coraz większej ilości podmiotom czy miejscom.
W związku z tym, iż komisariat Straży Granicznej w Kaczorach podlegał Inspektoratowi Straży Granicznej Nr 8 Nakle n. Not. nakielski Klub Żołnierzy Rezerwy LOK oraz Stowarzyszenie „Nakielskie Wiarusy” przyjęło jako swoje wyzwanie nocne upamiętnianie o godz. 1:10 momentu wybuchu II wojny światowej.
Zatem w dwóch miejscach w Polsce obchody wybuchu II wojny światowej realizowane są w porze nocnej; na Westerplatte oraz w Nakle nad Notecią. Lokalizacja nocnych obchodów w nadnoteckim grodzie jest w pełni uzasadniona, choć na razie ignorowana przez władze powiatowe i gminne. A jest to niewątpliwie mocny atut marketingowy.
Nie sposób rozpatrując niniejszy temat nie wspomnieć o zamordowanym przez Niemców w dniu 30 sierpnia 1939r Franciszku Honioku, którego ciało miało posłużyć za dowód rzekomego polskiego ataku na gliwicką radiostację. Akcja ta była niemiecką prowokacją a nie regularnym działaniem wojennym, które polega na ataku innego terytorium a następnie permanentnym posuwa- niem się w jego głąb. Tej tendencji nie można dopatrzeć się w tym przypadku. Zatem wymieniony bojownik nie może być uznany za pierwszą ofiarę II wojny światowej.
opracował: chor. w st. sp. mgr Lechosław Draeger – prezes zarządów: KŻR LOK oraz Stowarzyszenia „Nakielskie Wiarusy”











