Robert Lewandowski przełamał w środę swoją niemoc strzelecką w Lidze Mistrzów. Kapitan reprezentacji Polski zdobył pierwszego gola w obecnej edycji rozgrywek, przyczyniając się do zwycięstwa FC Barcelony 4:2 nad Slavią Praga. Media określiły trafienie jako "na raty". Gol ma jeszcze jedno, historyczne znaczenie – Polak dołączył do elitarnego grona zaledwie czterech piłkarzy, którzy zdobyli minimum 20 bramek w Lidze Mistrzów dla dwóch różnych klubów.
Elitarne grono strzelców
W tej ekskluzywnej grupie znaleźli się również Neymar, Harry Kane i Cristiano Ronaldo. Lewandowski osiągnął to strzelając łącznie 69 goli dla Bayernu Monachium i teraz 20 dla FC Barcelony. W klasyfikacji wszech czasów Champions League polski napastnik zajmuje trzecie miejsce z 106 trafieniami, ustępując jedynie Cristiano Ronaldo (140 bramek) i Lionelowi Messiemu (129 goli).
Środowe trafienie miało dla Lewandowskiego szczególne znaczenie po narastającej presji medialnej dotyczącej jego formy w europejskich pucharach. Co więcej, gol w siódmej kolejce fazy ligowej nadszedł w meczu, w którym Polak wcześniej strzelił samobójczą bramkę. Po zdobyciu gola napastnik Barcelony mógł wreszcie odetchnąć z ulgą.
Co dalej dla Polaka?
Barcelona ma przed sobą jeszcze jeden mecz fazy ligowej przeciwko FC Kopenhadze, po którym awansuje do fazy pucharowej. Lewandowski otrzyma więc kolejne szanse na poprawienie swoich statystyk. Co istotne, spośród trójki najlepszych strzelców Ligi Mistrzów w historii tylko polski napastnik przez cały czas występuje w rozgrywkach europejskich – Cristiano Ronaldo i Lionel Messi kontynuują kariery klubowe na innych kontynentach.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).






