W podsumowującym wystąpieniu po zakończeniu pierwszej wizyty w Chinach jako szefa rządu (24–26 lutego 2026 r.) kanclerz Friedrich Merz uznał, iż Nimecy muszą się wziąć do pracy. Merz poleciał do Chin z dużą delegacją ok. 30 szefów firm (m.in. Volkswagen, BMW, Mercedes, Siemens). To był jego pierwszy zagraniczny wyjazd w roli kanclerza po objęciu urzędu. Celem było „zresetowanie” relacji po okresie Scholza. Wizyta zakończyła się konkretami m.in. porozumieniem o zakupie przez Chiny 120 samolotów Airbus i zapowiedzią wznowienia regularnych konsultacji rządowych Niemcy–Chiny od 2027 r.
Merz podkreślił, iż Niemcy i Chiny to kluczowi partnerzy handlowi z obrotami 250 mld euro rocznie. Zadeklarował: „Chcemy możliwie otwartego, sprawiedliwego i wolnego handlu” – „Ważne jest uczciwe współzawodnictwo… tam, gdzie widzimy nadwyżki mocy produkcyjnych, potrzebna jest konsolidacja rynku”. Zaapelował o zwiększenie popytu wewnętrznego w Chinach m.in. poprzez umiarkowaną aprecjację juana
Zaraz po jego powrocie z Chin Merz rzucił stwierdził: „Jesteśmy po prostu już nie dość produktywni. Każdy pojedynczy człowiek może powiedzieć: ‚Ja już naprawdę dużo robię.‘ I to może być prawda. Ale kiedy wraca się z Chin, szanowni państwo, widzi się sprawy jaśniej. Z work-life balance i czterodniowym tygodniem pracy nie da się utrzymać długoterminowego dobrobytu w naszym kraju. Po prostu będziemy musieli robić trochę więcej.
Merz od miesięcy powtarza ten refren: Niemcy muszą pracować więcej i efektywniej. Krytykował „lenistwo systemowe”, czterodniowy tydzień pracy i nadmierny nacisk na równowagę praca–życie. Ale podróż do Chin (24–26 lutego) dała mu idealny „efekt kontrastu”. W Chinach widział fabryki pracujące 6 dni w tygodniu po 10–12 godzin, ogromną dyscyplinę, roboty humanoidalne Unitree i dynamikę, której Niemcy już nie mają.
Wrócił i od razu użył tego jako argumentu: „Tam widzisz, co to znaczy produktywność na sterydach”.
Merz napomina: jeżeli chcemy konkurować, musimy zmienić mentalność. Co wywołało w Niemczech – natychmiastowy backlash. Lewica i związki zawodowe (IG Metall, Verdi) nazywają to „winieniem ofiar” – zamiast krytykować politykę energetyczną (zamknięcie elektrowni atomowych, droższy gaz), Merz obwinia zwykłych ludzi. Media jak Tagesspiegel, ZEIT czy Politico piszą o „withering backlash” (miażdżącym odrzuceniu). choćby część CDU jest ostrożna. Merz od miesięcy powtarza to samo, ale powiązanie z Chinami dodało tym twierdzeniom emocji.
Komentarze na “X”„Najpierw zamknęli tanią energię z Rosji, teraz mówią, iż jesteśmy leniwi”, „Merz nigdy nie pracował normalnie (adwokat, BlackRock, polityk), a poucza robotników”, „Chcecie pracować jak Chińczycy za 3 dolary/godz.? Bez związków zawodowych?”.
Ale są też głosy poparcia od biznesu i konserwatystów: „Wreszcie ktoś mówi prawdę”.
Niemcy mają jedną z najwyższych wydajności pracy na godzinę na świecie, ale pracują najmniej godzin rocznie spośród dużych gospodarek UE (ok. 1340–1380 godz./rok vs. średnia OECD wyższa).
Chińczycy: formalnie 40–44 godz./tydzień plus dużo nadgodzin, ale realnie często 50–60+ („996 culture” w tech) – podobnie jak Niemcy zaraz po wojnie.
Niemiecka gospodarka od 2023 r. jest w stagnacji – deficyt handlowy z Chinami ~90 mld euro, duża utrata miejsc pracy ma miejsce w motoryzacji.
NEW:
German Chancellor Merz says Germans need to work more in order to match China:
“We are simply no longer productive enough. Each individual may say, “I already do quite a lot.” And that may be true.
But when you return from China, ladies and gentlemen, you see things… pic.twitter.com/833UuUx7vS
— Megatron (@Megatron_ron) February 27, 2026
German Chancellor Friedrich Merz applauded #UnitreeRobotics in Hangzhou after watching their humanoid robots perform martial arts and boxing. pic.twitter.com/nDK5dMbYt5
— Xu Feihong (@China_Amb_India) February 27, 2026













