autor: Tyler Durden
Prezydent Ukrainy Zełenski przebywa w Ankarze na corocznym szczycie NATO, próbując wywrzeć presję na sojusz, by wzmocnił wsparcie obronne w obliczu wyczerpującej wojny z Rosją, która coraz bardziej zamienia się w "bitwę nieba".
Ponad 430 ukraińskich dronów zaatakowało Moskwę i okoliczne regiony w nocy, a niedługo potem Zełenski pojawił się we wtorek na scenie NATO, apelując do sojuszników o priorytetowe traktowanie produkcji systemów przeciwrakietowych. Wielka Brytania już zapowiedziała, iż planuje przewodzić w rozwoju i dostarczaniu rakiet dalekiego zasięgu dla Kijowa przez sojusz zachodni.

"Jedyną rzeczą, którą wciąż musimy zrobić tutaj w Europie, jest zbudowanie silnej obrony przed rosyjskimi rakietami balistycznymi" – powiedział Zełenski. "To duże wyzwanie; to ostatnia poważna przewaga Rosji."
Przedstawił rosyjskie ataki rakietowe na Ukrainę jako sprawę o znaczeniu globalnym. "Już teraz postrzegamy się jako wiarygodni partnerzy i byłoby naturalne stać się częścią jednej wspólnej wspólnoty bezpieczeństwa," powiedział Zełenski europejskim przywódcom, również w obecności prezydenta Trumpa.
Nocny atak drona na region Moskwy jest opisywany jako największy nalot powietrzny na stolicę Rosji od dwóch lat, choć nie odnotowano poważnych szkód ani obrażeń – ponieważ obrona przeciwlotnicza była zajęta i tym razem najwyraźniej odniosła sukces.
Burmistrz Moskwy Siergiej Sobjanin powiedział, iż "większość" nadlatujących bezzałogów powietrznych została "zneutralizowana przez siły obrony powietrznej na odległych podejściach." Na terenie całego kraju rosyjskie Ministerstwo Obrony osobno poinformowało, że przechwyciło 452 ukraińskie drony w poniedziałek wieczorem do wtorkowego poranka.
W wyniku intensywnej fali ataków wszystkie cztery główne lotniska w Moskwie zawiesiły połączenia lub nałożyły poważne ograniczenia w lotach, co do tego czasu zdarzało się już wielokrotnie.









