Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie spowodował w marcu zawieszenie części lotów z katowickiego lotniska, co wpłynęło na nieznaczny spadek liczby obsłużonych pasażerów. Wyniki całego kwartału były jednak rekordowo dobre we wszystkich segmentach ruchu. – Szczególnie cieszy ponad 35-proc. wzrost przewozów towarowych – podkreśla prezes lotniska Artur Tomasik. Mimo niepewności co do globalnych dostaw paliwa władze portu lotniczego nie zmieniają tegorocznych prognoz i liczą na co najmniej 7,8 mln pasażerów i 50 tys. t cargo.
– Mimo tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, mieliśmy w pierwszym kwartale mały wzrost obsługi pasażerów, ale – co mnie bardzo cieszy – ponad 35-proc. wzrost w ruchu cargo – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Artur Tomasik podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
W pierwszym kwartale Katowice Airport obsłużyło ponad 1,1 mln pasażerów we wszystkich segmentach ruchu. To o 3,9 proc. (43,2 tys.) więcej niż w analogicznym okresie 2025 roku. W rejsach rozkładowych wzrost sięgnął 4,6 proc. r/r, a na czarterowych – 5,1 proc. Podobną dynamikę odnotowano w liczbie startów i lądowań. Marcowe wyniki były nieznacznie gorsze (-0,18 proc.) w porównaniu z marcem 2025 roku. Było to spowodowane zawieszeniem wszystkich lotów czarterowych z katowickiego lotniska w rejon Zatoki Perskiej i Zatoki Omańskiej. W rezultacie liczba pasażerów w tym segmencie ruchu spadła o prawie 8 proc. r/r.
– Nie mieliśmy przed konfliktem dużej liczby połączeń na Bliski Wschód. Były to głównie połączenia czarterowe, które realizowane są tylko w okresie zimowym, dlatego iż lato jest tam bardzo ciepłe – mówi prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, zarządzającego Katowice Airport.
Jak podkreśla, z tego powodu w każdym kolejnym miesiącu wpływ zawieszenia lotów w ten rejon na wyniki lotniska będzie coraz mniejszy.
– Szacujemy, iż gdyby ten konflikt trwał aż do września, stracilibyśmy 1 proc. pasażerów, czyli 50–60 tys. osób. Udział ten nie będzie więc duży. W związku z tym nie korygujemy naszych prognoz, które zakładają, iż obsłużymy 7,8–7,9 mln pasażerów, ale po cichu myślę, iż to będzie ponad 8 mln – ocenia Artur Tomasik.
Kwestią otwartą pozostaje wpływ trwającej wojny w Iranie na ceny paliwa lotniczego i jego dostępność. W wyniku blokady cieśniny Ormuz i niszczenia instalacji naftowych cena już wzrosła trzykrotnie. Podczas debaty w trakcie EKG przedstawiciele rządu i linii lotniczych zapewniali, iż w Polsce i Europie nie powinno zabraknąć paliwa do samolotów, jednak wszystko zależy od tego, jak długo potrwa konflikt.
– o ile sytuacja się w najbliższym czasie nie ustabilizuje, na pewno musimy się liczyć ze wzrostem cen biletów. Pamiętajmy, iż sporo instalacji zostało zniszczonych. Marże, które generują linie lotnicze, nie są duże, w związku z czym przewoźnicy nie mogą tych podwyżek w pełni wziąć na siebie. Myślę więc, iż w najbliższych miesiącach, a może i kilku latach, poziom cen biletów będzie wyższy – zapowiada prezes GTL.
Władze lotniska pozostają spokojne także o prognozy dotyczące wzrostu przewozów towarowych. Ponad 35-proc. dynamika w pierwszym kwartale oznacza, iż w terminalu cargo obsłużono w sumie blisko 13 tys. t ładunków. Był to najlepszy wynik dla tego okresu w historii Pyrzowic.
– Wpływ wojny na Bliskim Wschodzie na ruch towarowy, co widać po statystykach, jest niewielki. To jest związane ze specyfiką tego ruchu. Obsługujemy ruch e-commerce z Azji, z Chin oraz ruch w obrębie Unii Europejskiej. Dlatego jego wpływ jest niewielki, a dynamika wzrostu bardzo duża. Myślę, iż osiągniemy, mimo tego konfliktu, duży procentowy wzrost i obsłużymy ponad 50 tys. t cargo – ocenia Artur Tomasik.
W tym roku mają się rozpocząć przygotowania do budowy drugiego terminalu towarowego w Pyrzowicach. Ma on zostać oddany do użytku w 2029 roku.
– Stajemy się pod tym względem niekwestionowanym liderem w Polsce wśród portów regionalnych, ale mamy ambicje, aby również w naszej części Europy być wiodącym portem w obsłudze cargo – mówi prezes lotniska.















