Włochy przyjmą zaproszenie do uczestnictwa w Radzie Pokoju jako obserwator, ale nie przystąpią do niej jako pełnoprawny członek. Powodem jest niezgodność statutu organizacji z włoską konstytucją, która wymaga równych praw dla wszystkich państw członkowskich w organizacjach międzynarodowych.
Decyzję ogłosiła premier Giorgia Meloni podczas pobytu w Addis Abebie w Etiopii. «Zostaliśmy zaproszeni jako kraj-obserwator. Według nas jest to dobre rozwiązanie w obliczu problemu, jaki mamy ze zgodnością przystąpienia do Rady Pokoju z konstytucją», powiedziała włoskim dziennikarzom.
Problem ze statutem
Władze w Rzymie oceniają, iż obecny statut Rady Pokoju nie gwarantuje równych praw wszystkim państwom członkowskim. Największe uprawnienia przyznaje on prezydentowi Trumpowi, co stoi w sprzeczności z wymogami włoskiej konstytucji.
«Dla nas jest to problem konstytucyjny, ponieważ z lektury statutu Rady Pokoju wynika, iż niektóre elementy są niekompatybilne z naszą konstytucją. To nie pozwala nam na pewno złożyć podpisu, bo potrzeba więcej czasu. Jest praca do wykonania, ale moje stanowisko pozostaje otwarte», wyjaśniła wcześniej Meloni.
Rola na Bliskim Wschodzie
Premier uzasadniła akceptację statusu obserwatora zaangażowaniem Włoch w regionie. «Z drugiej strony zawsze mówiłam, iż ze względu na całą pracę, jaką wykonały i wykonują oraz muszą wykonać Włochy na Bliskim Wschodzie, by ustabilizować bardzo złożoną i kruchą sytuację, włoska i europejska obecność jest konieczna», cytuje ją agencja Ansa.
Meloni dodała, iż Włochy odpowiedzą pozytywnie na zaproszenie do uczestnictwa jako obserwator. «Musimy jeszcze zobaczyć, na jakim poziomie, bo zaproszenie przyszło wczoraj», zaznaczyła.
Decyzję potwierdzili również minister spraw zagranicznych i wicepremier Antonio Tajani. «Nie możemy przystąpić do Rady Pokoju, ponieważ po stronie włoskiej istnieje konstytucyjna bariera nie do pokonania», powiedział w środę w wywiadzie telewizyjnym.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).








