Kontrowersyjna pikieta w Katowicach. Mieszkańcy sprzeciwiają się przemocy wizualnej

infokatowice.pl 4 godzin temu

Mieszkanki i mieszkańcy katowickiego Śródmieścia wystosowali list otwarty do Urząd Miasta Katowice, w którym domagają się reakcji na planowane wydarzenie na Rynku. Według zapowiedzi, w piątek, 10 kwietnia o godz. 17 na Placu Kwiatowym mają pojawić się banery prezentujące drastyczne treści.

Autorzy listu piszą wprost o „przemocy wizualnej” i zwracają uwagę, iż podobne akcje pojawiają się w przestrzeni publicznej regularnie. Ich zdaniem organizatorzy wykorzystują szokujące obrazy, aby zwrócić uwagę przechodniów, jednak odbywa się to kosztem komfortu i poczucia bezpieczeństwa mieszkańców.

W piśmie wskazano, iż za tego typu działania odpowiada Fundacja Pro-Prawo do Życia. Organizacja deklaruje, iż działa w obronie życia, jednak – zdaniem mieszkańców – stosowane przez nią metody budzą poważne wątpliwości. Krytyka dotyczy przede wszystkim prezentowania w przestrzeni publicznej drastycznych, krwawych zdjęć, które mają przedstawiać skutki procedur medycznych.

Sygnatariusze listu podkreślają, iż nie kwestionują prawa do wyrażania poglądów, jednak sprzeciwiają się formie, w jakiej jest to realizowane. Zwracają uwagę, iż przechodnie – w tym dzieci – są narażeni na kontakt z brutalnymi treściami bez możliwości ich uniknięcia. W ich ocenie może to wywoływać silne emocje, w tym strach i poczucie dyskomfortu.

Mieszkańcy podnoszą również argument dezinformacji, twierdząc, iż prezentowane materiały mogą wprowadzać w błąd i nie oddają rzetelnie rzeczywistości medycznej. W ich opinii tego typu przekaz nie powinien być eksponowany w przestrzeni publicznej, szczególnie w centralnych punktach miasta.

W liście pojawia się apel do władz Katowic o „szybką i adekwatną reakcję”, która miałaby polegać na ochronie mieszkańców przed drastycznymi treściami oraz ograniczeniu podobnych wydarzeń w przyszłości. Autorzy oczekują działań, które pozwolą zachować przestrzeń publiczną wolną od – jak to określili – przemocy i manipulacji.

Na razie nie wiadomo, czy i jakie kroki podejmie miasto w odpowiedzi na wystosowany apel.

Idź do oryginalnego materiału