W Europie rozpoczęła się nowa era!
Stany Zjednoczone znów są niekwestionowanym supermocarstwem!
Przez ostatnie miesiące od wyborów prezydenckich w USA – niemiecki establishment i jego media przekazywały i utrwalały w niemieckim społeczeństwie ponury, zniechęcający i odpychający obraz kraju za wielką wodą i nowo wybranego szeryfa USA: Do artykułów dołączano niezmiennie zdjęcia Trumpa z niesympatycznym wyrazem twarzy, z deformującym wykrzywieniem sylwetki, z otwartymi ustami: Od obrazu Ameryki wiał chłód, groźba łamania demokracji i cała masa nieprzewidywalnych katastrof. Donoszono, że: „Donald Trump demontuje związki USA z Zachodem Europy”.
W grudniu ub, roku np. tygodnik „Der Spiegel” ostro wypowiedział się wobec nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego wytykając w niej ataki Trumpa na Europę, o której miał się wyrazić. iż „stoi na skraju upadku zarówno politycznego jak i gospodarczego a także cywilizacyjnego”. Szczególnie zabolała niemieckich dziennikarzy krytyka Unii Europejskiej za ograniczanie w niej “wolności politycznej”, trwanie w fałszywej narracji, iż „planeta płonie” i nieuporządkowanej polityki migracyjnej. Oczywiście, uznano to za obelgę i słów oburzenia było aż nadto. „FAZ” stwierdziła „Europa musi się bronić” a w sukurs temu zawołaniu pospieszył „Spiegel” w artykule o wiele mówiącym tytule: „Jak Unia Europejska może się bronić przed Trumpem” Krótko – ówczesną postawę mediów wobec Trumpa ujął kolumnista Kiefer (www.markus-kiefer.eu) w ten sposób: „Medialna prezentacja Donalda Trumpa jest głównie negatywna”.
I nastał dzień 19 stycznia 2026, przyszło Davos, w Szwajcarii, w kantonie Gryzonia, 56 Światowe Forum Ekonomiczne (ang. World Economic Forum, WEF) – konferencja najbogatszych najsłynniejszych, najbardziej wpływowych światowych osobistości ze świata polityki, biznesu, nauki i społeczeństwa obywatelskiego.
Wśród nich – Prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump. z największą w historii oficjalną delegacją. Swiat wstrzymał oddech, Przydent USA pojawił się ze starannie przygotowanym planem. Jego pokerowe zagrywki na arenie międzynarodowej ułożyły się w schemat: zaskoczyć, skrytykować, pogłaskać. I – przekonać!
Prezes Swiatowego Forum Ekonomicznego Boerge Brende rozpoczął konferencję słowami: „ Dialog nie jest luksusem w czasach powszechnej niepewności, jest pilną koniecznością, zwłaszcza iż jesteśmy w krytycznych momentach dla współpracy międzynarodowej”
Poruszono tematy: wojna celna i napięcia wokół Grenlandii, przyszłość Strefy Gazy, Wenezueli, a także relacje USA z Unią Europejską.
I oto już po kilkugodzinnym przebiegu konferencji – diametralnie inny przekaz obrazów z eleganckiej sali kurortu Davos z Donaldem Trumpem w roli głównej. I w niemieckojęzycznej prasie przewrót, niemal rewolucyjny: Tramp – nie jest już potworem o błyszczących, złych oczach i głupawym uśmiechu. Ze Szwajcarii płynie narracja: „Trump hat in seinem ersten Jahr aussenpolitisch viel erreicht”- „Trump w swoim pierwszym roku osiągnął wiele w polityce zagranicznej.”, niemiecki dziennik „Tagesschau” z 20 stycznia – stwierdza: „Eine neue Weltordnung – nach nur zwölf Monaten” – „Nowy światowy porządek – po tylko dwunastu miesiącach rządzenia”.
O zaproponowanym przez Trumpa projekcie utworzenia Rady Pokoju – padają takie komentarze w prasie (tu -„Deutsche Welle”): „Inicjatywa Trumpa – jako szansa dla ONZ?”, w których politycy wyrażają jeszcze wątpliwość w sensowność tego tworu, podejrzewając, iż Trump ma zamiar zdegradować tę organizację. Trzeba dodać, że
Organizacja Narodów Zjednoczonych znalazła się rzeczywiście pod ostrzałem krytyki Trumpa. Jest postrzegana jako „powolna, zbiurokratyzowana i często sparaliżowana”. Natomiast Rada Pokoju Trumpa, z nim jako jedynym przywódcą, mogłaby „szybciej zawierać porozumienia z uczestnikami konfliktów” – jak wyraził się Trump. Europa zrozumiała, iż jest to zapowiedź nowerj ery w stosunkach międzynarodowych, w ktorych niezbędne jest także utrzymanie NATO – do czego mają się przyczynić Niemcy, jak obiecał ich kanclerz Friedrich Merz, ogłaszając ”Europa może współdecydować o przyszłości. Aby przetrwać, musimy zmierzyć się z surową rzeczywistością i określić kurs z jasnym realizmem” a „w obecnej sytuacji nie może być mowy o ‘kontynuowaniu dotychczasowej polityki obronnościowej’ „Europejczycy muszą teraz wyciągnąć konsekwencje i wzmocnić swoje zdolności obronne oraz konkurencyjność gospodarczą. Unia Europejska, europejska część NATO, musi być zdolna do samodzielnej obrony” i „Niemcy chcą przyczynić się do utrzymania NATO” – musiał wyznać niemiecki kanclerz, niejako zmuszony do tego przez Prezydenta USA krykytującego opory państw unijnych w finansowaniu tej organizacji. I dalej – zainspirowany postawą Trmapa tak mówił Niemiec: „siła Europy opiera się na bezpieczeństwie, konkurencyjności i jedności. Teraz chodzi o szybkie inwestycje w obronność oraz wzmocnienie konkurencyjności gospodarek” A więc – nie chodzi o zielony ład, nie o ocieplenie planety i prawa do zwierania małżeństw par jednopłciowych! Jak widać, a Polska ? Polska zostaje w ogonie Europy!
Po skończonej konferencji w Davos – wyczuwa się w prasie, iż zapowiadany wcześniej przez media „stan wojenny” został zastąpiony przez „ postęp”; obraz Trumpa przedstawiony jest wprawdzie „ nie jako miły – ale milszy niż się spodziewano” – tak pisze „Neue Zürcher Zeitung”. Wszyscy zrozumieli, iż jak powiedział Friedrich Merz: od dzisiaj – zaczęła się epoka wielkich mocarstw: „rozpoczęła się nowa era – i USA jest jej rzecznikiem i wodzem”.
A tak podsumowano rolę Trumpa i USA we współczesnym świecie: „Po zbombardowaniu irańskich obiektów nuklearnych i porwaniu wenezuelskiego dyktatora Maduro każdy łotr wie, iż szeryf mówi poważnie. Stany Zjednoczone znów są niekwestionowanym supermocarstwem” – to też z „Neue Zürcher Zeituung”.
Niedawne wezwania do obrony przed Trumpem – zastapiły słowa uznania dla Ameryli pod jego wodzą. W szwajcarskiej, niemieckojezycznej gazecie NZZ powiedzino: „Ameryka aż dwukrotnie pokazała, iż potrafi osiągać swoje cele precyzyjnie i przy ograniczonym użyciu siły. Nie ma to żadnego porównania z hazardzistą Putinem, który z impetem wpadł w ukraińskie bagno, w którym tkwi już od czterech lat.
Czołowi przywódcy państw i rządów Unii Europejskiej „zmiękli „ zwłaszcza gdy usłyszeli Trumpową zadeklarował: „Nie nałożę ceł, które miały wejść w życie 1 lutego”. Prasa chętnie podaje informacje, iż na skutek zmiany zapowiedzianych wcześniej ceł – giełdy na Wall Street poszły mocno w górę w środę po tym, jak prezydent Donald Trump odwołał w Davos nowe cła na Europę, informując jednocześnie, iż osiągnięto porozumienie w sprawie Grenlandii.
Na zmianę tonu wypowiedzi niemieckojęzycznej prasy miała niewątpliwie ta ostatnia wiadomość. Trump ogłosił zgromadzonym, iż nikt poza Stanami Zjednoczonymi nie jest w stanie ochronić Grenlandii. Dlatego chce ją kupić od Danii. Potwierdził tym samym swoje od dawna znane stanowisko – i zażądał natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji zakupowych. W poprzednich wypowiedziach Trump nie precyzował, czy w sprawie Grenlandii również ucieknie się do środków militarnych. W Davos – wykluczył jednak taką możliwość. A więc po złagodzeniu zdenerwpwania w sprawie ceł – problem Grenlandii stał się dominującym i drugim argumentem, łagodzącym napięcia w dalszym przebiegu konferencji. Na temat militarnego sposobu zdobycia Grenlandii – to usłyszano od Trumpa: „ „Nie muszę, nie chcę i nie będę używał siły”. „Pozostaje jednak zagadką, w jaki sposób Trump zamierza osiągnąć swój cel innymi środkami” – pyta „Tagesschau.de”. Trump, znając podejrzenia mediów. iż zależy mu na zasobach naturalnych tego regionu – zaprzeczył temu, nazywając je „błędnymi” Powiedział, iż jego celem jest wyłącznie bezpieczeństwo Arktyki i wzmocnienie pozycji Ameryki wobec Rosji i Chin. Gdyby Grenlandia znalazła się pod kontrolą USA, skorzystałoby na tym też całe NATO” – podkreślił Trump.
Poinformował też, iż za negocjacje w sprawie Grenlandii będą odpowiadać m.in. wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu USA Marco Rubio i specjalny wysłannik Steve Witkoff. Ważna dla poluzowania napięcia na Konferencji – była również publikacja na platformie Truth Social, gdzie Donald Trump napisał, iż w wyniku “bardzo owocnego spotkania” z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte “już ustalono ramy przyszłego porozumienia w sprawie Grenlandii”.
Na zakończenie przytoczę jeszcze jedną, mocną wypowiedź prasową: (…) prezydent przywrócił długo osłabianą amerykańską zdolność odstraszania. Koniec z wahaniem, jak za Bidena, koniec z pustymi groźbami, jak za Obamy”. I: „Prezydent USA pokazał nam, iż Europa jeszcze przez długi czas pozostanie zależna od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa ”.
A w Polsce wśród rządzącej koalicji 13 grudnia panują ciągle jeszcze echa tuskowego: „Trump, jego zależność od rosyjskich służb, dzisiaj już nie podlega dyskusji” – i dwa palce – jako symboliczny strzał, skierowany w plecy Trumpa …












