Alaksandr Łukaszenka zagroził, iż wszystkie osoby, które będą zaniedbywać swoje obowiązki podczas państwowych żniw, trafią do wojska. Część zrekrutowanych w ten sposób żołnierzy ma trafić na granicę z Ukrainą, gdzie strzec będą bezpieczeństwa. Jak wskazywał, praca żołnierzy nie należy do najprzyjemniejszych. - To niełatwe - komary, muchy, meszki i tym podobne - straszył.