Ulicami Kielc w 83. rocznicę rzezi wołyńskiej przeszedł marsz pamięci. Wydarzenie po raz 14. zorganizowały kieleckie środowiska patriotyczne. Całość rozpoczęła msza św. w bazylice katedralnej. Po nabożeństwie uczestnicy przeszli na Cmentarz Partyzancki, gdzie oddano cześć ofiarom ludobójstwa dokonanego przez UPA.
Organizatorzy przypominali, iż apogeum ludobójstwa nastąpiło 11 i 12 lipca 1943 roku, kiedy w około 150 miejscowościach na Wołyniu doszło do największej fali mordów na Polakach dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów.
Wśród uczestników dzisiejszego (12.07.) marszu był pan Jan, który jako 11-letni chłopiec ocalał z rzezi.
– Nasza wieś przetrwała do początków 1944 roku, ale i tak Ukraińcy kazali nam się wynosić z domu. Mogliśmy zabrać tylko tyle, co się zmieściło na furmance. Podczas ucieczki trafiłem na Ukraińca, który trzymał karabin maszynowy na gałęzi drzewa, więc nie zastrzelił mnie od razu, co dało mi szansę na ucieczkę. Kiedy biegłem, kule wpadały w piach przy moich nogach, w pewnym momencie skręciłem w bagna i ten Ukrainiec pewnie myślał, iż się utopiłem, ale właśnie dzięki temu udało mi się przeżyć. Ocalała też moja wówczas sześcioletnia siostra, ale cała rodzina zginęła – opowiadał.
Ważną formą upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej będzie pomnik poświęcony tamtym wydarzeniom, który zostanie ustawiony na skwerze Szarych Szeregów w Kielcach. Na obelisku będą wypisane nazwy miejscowości, w których doszło do ludobójstwa. Jak mówił Andrzej Łącki, prezes Społecznego Komitetu Budowy Pomnika, jedynym barwnym elementem ma być niebieski kwiat lnu, trzymany przez dziewczynkę.
Uczestnicy marszu podkreślali, iż udział w wydarzeniach jest sposobem na podtrzymywanie pamięci.
– To pamięć o części naszej polskości, która została zabrana nie tylko w ludziach, którzy tam zginęli, ale także w kulturze kresowej, bezpowrotnie utraconej. Trzeba się domagać prawdy, która pozwoli na pojednanie – mówili nasi rozmówcy.
Według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej, w latach 1943-1945 na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na Lubelszczyźnie zginęło około 100 tys. Polaków, w tym około 60 tys. na Wołyniu.












