Miszalski odpiera atak - obywatele oskarżają go o zadłużenie Krakowa o 2 miliardy

upday.com 2 godzin temu
Inicjatorzy referendum ws. odwołania Aleksandra Miszalskiego (KO) z funkcji prezydenta Krakowa uważają, iż nie sprawdził się i sprawuje urząd w sposób niegodny. Według Miszalskiego, na „kampanię hejtu” wobec niego idą ogromne środki finansowe. Jak podkreślił, „Krakowa nie da się kupić”. PAP

Grupa 21 obywateli złożyła we wtorek w Krakowie zawiadomienie o referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Inicjatorzy zarzucają Miszalskiemu zadłużenie miasta o 2 miliardy złotych, nepotyzm i niegodne zachowanie w urzędzie. Prezydent odpiera ataki, twierdząc, iż to akcja polityczna finansowana przez "potężny kapitał i środowiska skrajne".

Grupa złożyła dokumenty w krakowskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego. Inicjatorami są artyści, lokalni przedsiębiorcy i prawnicy – jak zapewniają, niezwiązani z żadną partią polityczną. Na czele grupy stoi Jan Hoffman, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto.

Organizatorzy mają teraz 60 dni na zebranie 58 355 podpisów, czyli 10 procent uprawnionych wyborców. Referendum uzyska ważność, jeżeli zagłosuje co najmniej 3/5 liczby wyborców z ostatnich wyborów prezydenckich. Koszty inicjatywy to na razie 2-2,5 tysiąca złotych.

Zarzuty wobec prezydenta

"Nie jesteśmy członkami partii politycznych. Nie wspieramy żadnych partii politycznych. Nie jest naszym celem walka z rządem Donalda Tuska ani jakimkolwiek innym rządem. To akcja sprzeciwu wobec Aleksandra Miszalskiego i kompletnie zwasalizowanej przez niego Rady Miasta Krakowa" – powiedział Hoffman na konferencji prasowej.

Inicjatorzy wymieniają konkretne zarzuty: wzrost zadłużenia miasta o 2 miliardy złotych, podwyżkę opłat za komunikację miejską o 20 procent, nieprofesjonalny audyt po wyborach i niespełnione obietnice wyborcze, jak bilet "złotówka dziennie" dla studentów.

Hoffman ostro skrytykował styl sprawowania urzędu przez Miszalskiego. "Czy wyobrażacie sobie państwo prof. Jacka Majchrowskiego tańczącego na dachu urzędu, albo wypinającego się tyłem wobec studentów, kręcącego rolki, biegającego z mopem, pokazującego obwarzanek, a może kopiącego piłkę w urzędzie? Takich sytuacji nie mieliśmy. Majchrowski sprawował urząd w sposób godny" – porównywał do poprzedniego prezydenta.

Miszalski ripostuje

Prezydent stanowczo odrzucił zarzuty. "Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców" – zaznaczył na swojej konferencji prasowej.

Miszalski zarzucił inicjatorom, iż są finansowani z zewnątrz. "To skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?" – pytał retorycznie. Dodał: "Krakowa nie da się kupić. Referendum pod hasłem »Kupmy sobie Kraków« nie wyjdzie".

Prezydent bronił swoich decyzji. Strefę Czystego Transportu uzasadniał "ustawą o elektromobilności pana Morawieckiego", a wzrost opłat za komunikację 80-procentowym wzrostem kosztów w ciągu ostatnich pięciu lat. Zapewnił, iż miasto oszczędza, aby zmniejszyć dług, i zabezpiecza fundusze z KPO, UE oraz ministerstw.

Kontekst polityczny

Miszalski wygrał wybory 21 kwietnia 2024 roku, zdobywając ponad 51 procent głosów w drugiej turze. Jego przeciwnik, Łukasz Gibała, uzyskał prawie 49 procent.

We wtorek prezydent przebywał w Brukseli, gdzie rozmawiał o finansowaniu metra dla Krakowa. Spotkał się też z minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz w sprawie ustawy o zrównoważonym rozwoju miast.

"Zakładam, iż krakowianie są mądrzy, krakowianki są mądre i widzą to, i odpowiednio do tego podejdą. Szanuję to, każdy ma prawo takie podpisy zbierać. Będziemy się tej inicjatywie przyglądać. Urząd pracuje niezmiennie" – podsumował Miszalski.

Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

Idź do oryginalnego materiału