– Żadne "zielone ludziki" nie zdołałyby przeniknąć do kraju bez napotkania oporu na granicy już w początkowej fazie operacji – zapewnia w "Fakcie" były wiceminister obrony Estonii Meelis Oidsalu. To komentarz do scenariusza zaprezentowanego przez amerykański think-tank ISW, według którego uśpieni agenci Kremla mogliby zająć przygraniczną Narwę i sparaliżować reakcję NATO. Estońskie służby odpowiadają jednak jednoznacznie: granica z Rosją jest szczelna, a mechanizm obrony zbiorowej zadziałałby od pierwszych godzin konfliktu.