Niemcy mają ochotę na broń atomową

bejsment.com 1 godzina temu

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz po raz pierwszy tak otwarcie zasugerował możliwość stworzenia europejskiego parasola nuklearnego we współpracy z partnerami z Unii Europejskiej. Jak zaznaczył, rozmowy na ten temat są na bardzo wczesnym etapie, ale – co istotne – same rozmowy nie są zakazane przez obowiązujące traktaty międzynarodowe.

Merz zwraca uwagę, iż dokumenty ograniczające Niemcom możliwość posiadania broni jądrowej, w tym traktat „dwa plus cztery”, nie wykluczają konsultacji ani współpracy technologicznej z sojusznikami. To sygnał zmiany tonu w niemieckiej debacie strategicznej, jeszcze kilka lat temu uważanej za polityczne tabu.

Technologia zamiast głowic

Głos w sprawie zabrał również Thomas Roewekamp, członek komisji obrony Bundestagu. Podkreślił on, iż Niemcy nie posiadają rakiet ani głowic nuklearnych, ale dysponują znaczącym zapleczem technologicznym, które mogłoby zostać wykorzystane w ramach wspólnej europejskiej inicjatywy odstraszania.

– Nie mamy broni jądrowej, ale mamy wiedzę, przemysł i technologie, które mogłyby stać się elementem europejskiego systemu bezpieczeństwa – ocenił Roewekamp.

Europa coraz mniej zależna od USA?

Komentatorzy zwracają uwagę, iż wypowiedzi niemieckich polityków wpisują się w szerszy trend uniezależniania się Europy od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa. Amerykański „New York Post” przypomniał, iż w lipcu ubiegłego roku Wielka Brytania i Francja zawarły porozumienie dotyczące współpracy w zakresie odstraszania nuklearnego, na wypadek skrajnego zagrożenia dla kontynentu.

Obecnie USA posiadają w Europie około 100 głowic nuklearnych, z czego znaczna część znajduje się w amerykańskich bazach wojskowych na terenie Niemiec. To właśnie ta zależność od amerykańskiego parasola atomowego coraz częściej bywa kwestionowana w kontekście niestabilnej sytuacji międzynarodowej i nieprzewidywalności polityki Waszyngtonu.

Społeczne pęknięcie: atom tak, wojsko nie?

Równolegle do strategicznych rozważań w Niemczech narasta społeczny dystans wobec służby wojskowej. Z danych Federalnego Urzędu ds. Rodziny i Zadań Społecznych (BAFzA) wynika, iż w ubiegłym roku złożono 3867 wniosków o odmowę służby wojskowej, co oznacza wzrost o 72 proc. w porównaniu z 2024 rokiem. Tylko w grudniu, po uchwaleniu ustawy o modernizacji służby wojskowej, takich wniosków było 371.

Tymczasem Bundeswehra rozpoczęła nowy etap działań rekrutacyjnych. Jak informuje Deutsche Welle, w styczniu wysłano pierwsze ankiety dotyczące dobrowolnej służby wojskowej do pięciu tysięcy osób z rocznika 2008. Docelowo armia planuje wysyłać choćby 12,5 tys. listów tygodniowo.

Mężczyźni są zobowiązani do udzielenia odpowiedzi, kobiety – nie. Sama służba pozostaje dobrowolna, a celem ankiet jest ocena motywacji i predyspozycji młodych ludzi do wstąpienia do armii.

Europa między strachem a odpowiedzialnością

Zestawienie tych dwóch procesów – rozmów o broni jądrowej i rosnącej liczby odmów służby wojskowej – pokazuje głębokie napięcie w europejskim myśleniu o bezpieczeństwie. Z jednej strony rośnie świadomość zagrożeń i potrzeba strategicznej samodzielności, z drugiej – społeczeństwa niechętnie biorą na siebie osobisty ciężar obrony.

Propozycja Friedricha Merza może więc stać się punktem zwrotnym w europejskiej debacie o suwerenności militarnej, ale też początkiem trudnej rozmowy o tym, kto i w jaki sposób ma tej Europy bronić.

Idź do oryginalnego materiału