Niemiecka maszyna szyfrująca „Enigma” od dawna budzi zaciekawienie i pobudza wyobraźnie wszystkich, którzy o niej słyszeli. W chwili swojego powstania była najbardziej zaawansowanym urządzeniem tego rodzaju, szczytowym osiągnięciem niemieckiej nauki i techniki; sposób jej działania był jedną z najściślej strzeżonych tajemnic III Rzeszy. W opinii specjalistów jej szyfr był nie do złamania. Dokonali tego jednak polscy kryptolodzy zatrudnieni w przedwojennym Biurze Szyfrów Sztabu Generalnego, matematycy Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski. Tuż przed wybuchem wojny przekazali aliantom wszystkie swoje ustalenia i metody łamania szyfrów. Jak później obliczono, ich praca pomogła skrócić II wojnę światową o kilkanaście miesięcy ratując tym samym życie milionom ludzi i zapobiegając jeszcze większym zniszczeniom.
Gdy w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku zaczęto szerzej pisać o „wojnie szyfrów” jej polski wątek wywołał duże zainteresowanie w naszym kraju. Wzrosło ono znacznie po opublikowaniu w tygodnik „Stolica pomiędzy styczniem a lipcem 1975 roku” cyklu artykułów na ten temat historyka Władysława Kozaczuka. Szerokie rozpropagowanie dokonań polskich kryptologów obudziło ciekawość. Wielu czytelników chciało zobaczyć „Enigmę” z bliska, a może choćby zajrzeć do środka. Okazało się jednak, iż w żadnym polskim muzeum nie ma „Enigmy”, nie było jej także w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego. Powodem tego była niechęć ówczesnych władz do gromadzenia pamiątek po hitlerowskim najeźdźcy, a szczególnie przykładów osiągnięć jego myśli technicznej. Wpływ na to miało także chorobliwe utajniania wszystkiego co wiązało się z kryptologią – choćby jeżeli dotyczyło historii sprzed czterdziestu lat.
Społeczne zainteresowanie sprawiło, iż w Muzeum rozpoczęto starania o pozyskanie „Enigmy” do zbiorów. Działania te przyniosły efekt i w marcu 1976 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przekazało egzemplarz maszyny w bardzo dobrym stanie. Niestety po oględzinach okazało się, iż jest to typ handlowy wyposażony jedynie w trzy rotory (bębny) szyfrujące, podczas gdy wojskowe miały ich więcej. Mimo to początkowo urządzenie uważano za jedyne zachowane w Polsce, jednak po kolejnych artykułach prasowych w kwietniu 1976 roku niespodziewanie do „Expressu Wieczornego” zatelefonował czytelnik: – Mam taką maszynę. Jest identyczna jak ta na zdjęciu w „Expressie” […] Drewniana skrzynka, w środku podwójne klawisze z alfabetem, szereg przewodów, koła zębate.” Na tę wiadomość do Opoczna pojechała ekipa dziennikarsko-muzealna, by zbadać wiarygodność informatora. Na miejscu okazało się, iż 17-letni Zbigniew Kosecki mówił prawdę, była to „Enigma” tyle, iż rozebrana na części. Według właściciela znalazł ją w chlewie sąsiada przeglądając w komórce różne niepotrzebne rupiecie. Nie potrafiąc wyjaśnić do czego mogło służyć jako uczeń technikum elektrycznego postanowił rozebrać je na części. Dopiero po przeczytaniu otrzymanej od szwagra gazety zorientował się o znaczeniu swojego odkrycia. Szczęśliwie nie brakowało żadnych elementów i po złożeniu można było ustalić, iż jest to maszyna wojskowa, wyposażona w cztery rotory szyfrujące. Nie udało się ustalić skąd wzięła się ona w chlewiku pod Opocznem. Według dziennikarzy „Expressu” mogła pochodzić ze schronu na pociąg sztabowy w niedalekiej Konewce, brak jednak na to dowodów. Mimo to „Enigmę” zakupiono od znalazcy za 4000 zł czyli równowartość ówczesnej średniej pensji.
W dwa lata później zbiory wzbogaciły się o kolejne, znacznie bardziej skomplikowane urządzenie, wyposażone w aż dziesięć wirników kodujących. Znane jako T52 stanowiło połączenie dalekopisu z maszyną szyfrującą. O jego wartości historycznej świadczy fakt, iż T52 stosowano w wyższych sztabach Luftwaffe i Kriegsmarine. Niestety jako depozyt Szefostwa Łączności MON w 1991 roku aparat został zwrócony właścicielowi.
Ostatnia „Enigma” przekazana została w 2000 roku przez księcia Yorku Andrzeja na ręce premiera Jerzego Buzka. Tym symbolicznym gestem Brytyjczycy oficjalnie uznali wkład polskich matematyków i inżynierów w odkrycie jednej z najpilniej strzeżonych tajemnic III Rzeszy. Egzemplarz ten pochodzi z jednego z niemieckich okrętów podwodnych przejętych po kapitulacji Niemiec.
dr Marcin Ochman







