Od ponad roku są prowadzone prace nad materialnym uhonorowaniem i wsparciem tej grupy obywateli, która jest zaangażowana w obronę oraz ochronę państwa i społeczeństwa. Tym samym Polska zamierza dołączyć do krajów, których władze rozumieją, iż dbałość o żołnierzy i funkcjonariuszy ma wpływ na morale wojska i służb oraz na liczbę ochotników do pełnienia w nich służby.
Projekt ustawy o Karcie Rodziny Mundurowej przewiduje system ulg w transporcie zbiorowym, w opłatach paszportowych, w ofercie partnerów publicznych i prywatnych (na zasadach podobnych jak przy Karcie Dużej Rodziny) oraz ułatwienia w ochronie zdrowia i preferencje w systemie edukacji – bo za częste zmiany miejsca zamieszkania wynikające z przeniesień służbowych „płacą” również dzieci żołnierza lub funkcjonariusza.
Według jednej z popularnych definicji, rodzina to grupa osób powiązanych ze sobą poprzez pokrewieństwo lub powinowactwo. Do tego pojęcia w okresie międzywojennym odwoływało się Stowarzyszenie „Rodzina Wojskowa”, które zrzeszało żony, matki i córki żołnierzy zawodowych w celu ich aktywizacji i integracji w czasie pokoju. Podczas wojny jego celem było „zorganizować jak najlepiej samopomoc materialną i zdjąć w ten sposób, choć w drobnej mierze, z bark żołnierza Rzeczypospolitej troskę o chleb powszedni oraz zabezpieczyć jego ognisko rodzinne”. Na tym przykładzie widzimy, iż sto lat temu uważano, iż więzy pokrewieństwa łączą trzy generacje.
„Rodzina mundurowa”
Od 2025 roku, w związku z pracami nad projektem wspomnianej ustawy, karierę w mediach robi fraza „rodzina mundurowa”. W poselskim projekcie ustawy (druk sejmowy nr 1964) to pojęcie nie zostało zdefiniowane, ale opisane przez wskazanie grup społecznych, które ta ustawa obejmie. Można wstępnie przyjąć, iż „rodzina mundurowa” to szersze pojęcie niż „rodzina wojskowa” i powinna objąć, z powodu nazwy, żołnierzy i funkcjonariuszy służb mundurowych, jednak diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Wynika to z faktu, iż projekt ustawy dotyczy „ludzi w mundurach” z instytucji i formacji podległych Ministerstwu Obrony Narodowej (Siły Zbrojne RP) i Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji (Policja, Straż Graniczna, Służba Ochrony Państwa i Państwowa Straż Pożarna) oraz byłych funkcjonariuszy Urzędu Ochrony Państwa. Nie dotyczy za to służb i formacji podległych innym ministrom, np. Służby Więziennej podległej ministrowi sprawiedliwości czy Służby Celno-Skarbowej – wyodrębnionej z Krajowej Administracji Skarbowej i koordynowanej przez ministra finansów.
Apel obecnych w „rodzinie mundurowej”
W artykule 4 projektu ustawy wymieniono poszczególne grupy należące do „rodziny mundurowej”, do których ze strony MON-u zaliczono żołnierzy zawodowych (z wyjątkiem żołnierzy dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej w ciągu pierwszych 12 miesięcy), żołnierzy TSW, żołnierzy aktywnej rezerwy, weteranów i weteranów poszkodowanych, byłych żołnierzy pobierających wojskową rentę inwalidzką z Wojskowego Biura Emerytalnego oraz ich małżonków i dzieci pozostających na utrzymaniu. Ze strony MSWiA zaś do „rodziny mundurowej” zaliczono: funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Ochrony Państwa, byłych funkcjonariuszy UOP, weteranów i weteranów poszkodowanych, funkcjonariuszy zwolnionych ze służb uprawnionych do policyjnej renty inwalidzkiej oraz ich małżonków i dzieci pozostających na utrzymaniu. Dodatkowo „rodzina mundurowa” obejmuje członków rodziny zmarłego lub zaginionego funkcjonariusza służb podległych ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, uprawnionych do policyjnej renty rodzinnej.
Apel nieobecnych w „rodzinie mundurowej”
Po przeprowadzaniu tego swoistego apelu obecnych w „rodzinie mundurowej” czas na apel nieobecnych w tej rodzinie. Według druku 1964, nie obejmuje ona m.in. członków rodziny zmarłego lub poległego żołnierza, co wyklucza np. członków rodziny śp. sierż. Mateusza Sitka, członków rodzin żołnierzy, którzy stracili życie podczas wykonywania obowiązków służbowych w kraju lub zmarli po zakończeniu zawodowej służby wojskowej czy członków rodzin ponad stu dwudziestu żołnierzy polskich kontyngentów wojskowych, którzy polegli podczas działań poza granicami państwa. Nie zaliczają się do niej również rodzice żołnierzy i weteranów, chociaż to ich wysiłek wychowawczy zaowocował służbą wojskową synów i córek dla państwa polskiego. Ten brak rodziców żołnierzy kwalifikuje „rodzinę mundurową” do kategorii tzw. rodzin nuklearnych (wyłącznie rodzice i dzieci, bez dziadków, czyli dwie generacje). Brak też w tym apelu wysłużonych byłych żołnierzy zawodowych, którzy po kilkunastu – kilkudziesięciu latach służby pobierają zaopatrzenie emerytalne z Wojskowych Biur Emerytalnych oraz ich małżonków i dzieci na utrzymaniu. Ta ostatnia uwaga dotyczy również funkcjonariuszy, którzy po zakończeniu służby pobierają emeryturę policyjną. Te grupy żołnierzy, funkcjonariuszy oraz ich rodzin (w tym rodziców) były uwzględnione w rządowej wersji projektu ustawy jeszcze w kwietniu 2025 roku, jednak potem, z bliżej nieznanych przyczyn, nie zostały ujęte w poselskim projekcie ustawy. Obydwie grupy, wysłużonych żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy poświęcili służbie państwu polskiemu kilkanaście-kilkadziesiąt lat życia, zostały potraktowane tu na zasadzie koszarowego powiedzenia „Amba fatima, było i ni ma”.
Pierwsze czytanie ustawy
Zgodnie z porządkiem obrad Sejmu, pierwsze czytanie ustawy ma się odbyć podczas drugiego w tym roku posiedzenia plenarnego Sejmu być może już dzisiaj, czyli 10 lutego. Nie trzeba ukrywać, iż treść tych obrad oraz wystąpienia posłów będą z zainteresowaniem śledzone przez potencjalnych członków „rodziny mundurowej”. Mam nadzieję (czyją to matką jest nadzieja?), iż posłowie wskażą usterki zauważone w tym projekcie i skierują go do dalszych prac w sejmowej Komisji Obrony Narodowej i sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych. Dopisanie do członków „rodziny mundurowej” byłych żołnierzy i funkcjonariuszy będących na zaopatrzeniu emerytalnym państwa, dopisanie rodziców żołnierzy i weteranów, dopisanie rodzin poległych żołnierzy i zmarłych emerytów wojskowych to nie jest rozdawnictwo przywilejów, tylko uznanie dla ich służby na rzecz państwa polskiego oraz nadanie terminowi „rodzina mundurowa” adekwatnego i pełnego znaczenia. To również świadectwo pamięci państwa polskiego o swoich żołnierzach i funkcjonariuszach także po zakończeniu przez nich służby.
Obydwa projekty nie uwzględniły funkcjonariuszy trzyliterowych służb specjalnych za wyjątkiem UOP. W tym miejscu chciałbym też przypomnieć jedną zapomnianą kategorię żołnierzy zawodowych, czyli szeregowych zawodowych pełniących służbę kontraktową, których zwalniano po 12 latach służby wojskowej na podstawie przepisów ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych bez żadnych uprawnień.