Oferta Specjalna: już od 4.99$! Poproś o 50% ZNIŻKI na pełny dostęp do mapy + ekskluzywne aktualizacje strategiczne: https://www.rfunews.com/pricing
Pogłębiający się kryzys rosyjskiej obrony powietrznej zmusza teraz rosyjskie dowództwo do pilnego włączania zwykłych cywilów do improwizowanych jednostek wojskowych, gwałtownie zwiększając liczbę śmiertelnych wypadków, które omówimy w tym raporcie. Władze Kraju Krasnodarskiego ogłosiły, iż pracownicy lokalnych przedsiębiorstw będą werbowani do mobilnych grup ogniowych, których zadaniem będzie ochrona fabryk, infrastruktury i innych celów na tyłach przed ukraińskimi dronami. Pracownicy mają podobno otrzymać pięćdziesiąt tysięcy rubli, czyli około pięciuset trzydziestu siedmiu euro, i podpisać kontrakty z rosyjskim Ministerstwem Obrony, chociaż urzędnicy zapewniają, iż nie zostaną wysłani do aktywnych stref walk. Ten środek pokazuje, iż Rosji brakuje nie tylko rakiet obrony powietrznej i sprawnych systemów obrony powietrznej, ale także wyszkolonego personelu zdolnego do obsługi tych systemów na ogromnym terytorium kraju. Jednak taki układ niesie ze sobą poważne ryzyko, ponieważ gdy cywil podpisze kontrakt z Ministerstwem Obrony, ta osoba podlega wojskowej zwierzchności, niezależnie od ustnych obietnic regionalnych urzędników. Co ważniejsze, mobilne grupy ogniowe zwykle wymagają starannej selekcji, dyscypliny, łączności i koordynacji, a także rozległego szkolenia z użycia broni.
Samo rozdanie pracownikom fabryk karabinów lub ciężkich karabinów maszynowych i nakazanie im strzelania do dronów raczej nie stworzy skutecznej obrony. Zamiast tego słabo wyszkolone załogi marnują amunicję, prowadzą ogień w stronę obszarów zamieszkanych albo strącają statki powietrzne wprost na cywilów, których rzekomo mają chronić. Desperacja Rosji jest zrozumiała, ponieważ ukraińskie ataki stają się nieustanne, a choćby rosyjskie źródła przyznały, iż w ciągu jednego tygodnia odnotowano około trzech tysięcy ukraińskich uderzeń dronowych i rakietowych. Geografia tych nalotów również rozszerza się poza Krym, regiony przygraniczne i Moskwę, w stronę głębokich rosyjskich tyłów. Jednocześnie ukraińskie drony stają się szybsze, bardziej odporne na rosyjską walkę radioelektroniczną i coraz trudniejsze do zatrzymania, co oznacza, iż improwizowane mobilne zespoły, prawie bez żadnego szkolenia, już teraz zmagają się z zagrożeniami przekraczającymi ich możliwości. Katastrofalne konsekwencje pokazano na zatłoczonej plaży w Gelendżyku. Rosyjscy żołnierze obrony powietrznej otworzyli ogień do nadlatującego ukraińskiego drona i strącili go, nie zastanawiając się, gdzie spadną szczątki. Statek powietrzny runął wprost między plażowiczów leżących na piasku i eksplodował w ogromnej kuli ognia.
Według doniesień zginęło siedem osób, w tym troje dzieci, a ponad sześćdziesiąt innych zostało rannych. Rosyjscy urzędnicy oskarżyli Ukrainę o celowe atakowanie cywilów, ale nagrania wykonane przez świadków przeczą tej wersji i wyraźnie pokazują, jak rosyjska obrona powietrzna sprowadziła drona na plażę, całkowicie lekceważąc konsekwencje. Incydent stał się jeszcze bardziej niepokojący, ponieważ mobilna grupa miała podobno chronić nie najważniejszy obiekt wojskowy ani duży zakład przemysłowy, ale jedną z rezydencji Władimira Putina w pobliżu Gelendżyku. Rosyjscy cywile zginęli więc dlatego, iż niewłaściwie wyszkolona załoga uznała zapobieżenie uszkodzeniu wakacyjnego domu Putina za ważniejsze niż obliczenie zagrożenia dla setek ludzi znajdujących się poniżej. Po rosyjskich oskarżeniach Andrij Kowalenko, szef Ukraińskiego Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji, oświadczył, iż to Putin zabił tych Rosjan, i gdyby Putin nie rozpoczął wojny, ataków na Ukrainę oraz przymusowego powierzania ciężkiej broni niewyszkolonym ludziom, ci ludzie przez cały czas by żyli. Rosyjskie nagrania szkoleniowe pokazały, jak lekkomyślne mogą stać się te improwizowane formacje, gdy podczas jednego ćwiczenia mobilna grupa ogniowa zamontowała ciężki karabin maszynowy na ciężarówce.
Broń była pierwotnie zaprojektowana dla śmigłowca Mi dwadzieścia cztery i nie była przeznaczona do manualnej obsługi z ziemi. Odrzut i masa tej broni sprawiły, iż żołnierz został wyrzucony z pojazdu, a karabin strzelał bez kontroli we wszystkich kierunkach i niemal zamienił ćwiczenie w kolejny śmiertelny incydent dla wszystkich uczestników. W kontrolowanym przez Rosję Sewastopolu na Krymie zagrożenie przyszło bezpośrednio od uzbrojonego żołnierza, któremu wydano broń bez adekwatnej selekcji. Ten żołnierz otworzył ogień do innych wojskowych, zabijając jednego i raniąc drugiego, po czym zaczął strzelać także do cywilów. Zginęło trzech cywilów, a trzech kolejnych zostało rannych, zanim napastnika zatrzymano. To zdarzenie pokazało, co może się stać, gdy uzbrojony personel zostaje rozmieszczony bez adekwatnej weryfikacji, przygotowania bojowego i przygotowania psychologicznego.
Źródło: Raporty z Ukrainy











