Od wojennych wspomnień do wielkich inwestycji FSC. Nasza fabryka była kuźnią kadr

starachowicki.eu 16 godzin temu
Kazimierz Wysocki od dziecka obserwował zmieniające się miasto, a zawodową drogę związał z Fabryką Samochodów Ciężarowych. Jako inżynier uczestniczył w rozwoju zakładu i realizacji najważniejszych inwestycji w jego historii. W rozmowie wspomina wojenne dzieciństwo, lata intensywnego rozwoju FSC oraz trudne przemiany, które doprowadziły do likwidacji fabrycznego dorobku. - Urodził się Pan w 1936 roku w Starachowicach. Jak zapamiętał Pan swoje dzieciństwo przy ul. Moniuszki i ostatnie lata wojny?

- To były bardzo ciężkie czasy dla ludzi. Początków wojny nie pamiętam, ale końcówkę już tak. Pamiętam stacjonujących Niemców, którzy w naszym domu mieszkali, praktycznie z nami użytkowali pomieszczenia, gdzie pozostawiali broń.

Była żandarmeria wojskowa z emblematami na piersiach, oni stacjonowali na skrzyżowaniu dzisiejszej ulicy Kieleckiej i Moniuszki. Działko przeciwlotnicze znajdowało się po drugiej stronie ul. Moniuszki a nasz dom był pierwszy od skrzyżowania. W następnym domu, który należał do siostry mojej mamy było drugie działko a trzecie na wzgórzu naprzeciwko domu mojego dziadka.

- Drastyczne momenty z tego okresu Pan pamięta?

- Przelewu krwi nie pamiętam. Były momenty trudne, gdzie pod koniec wojny reflektory śledziły loty samolotów. Nie pamiętam, żeby te działka były użyte. W ty
Idź do oryginalnego materiału