Optimisticzieskaja dynamika

ekskursje.pl 8 godzin temu

Czwartą rocznicę trzydniowej celebrowałem już na szrubsztaku, zapraszam także tutaj. Jak zwykle będzie to notka w formacie think tanku TTDKN – moje zgadywanki są równie dobre jak wasze.

Oczywiście, to smutne iż w ogóle taka notka powstaje. Nie spełniły się nasze nadzieje na „Crimean Summer Beach Party”, teraz zresztą nie chciałbym tam plażować choćby po wojnie, bo to wszystko musi być potężnie skażone. Cztery lata temu jednak wielu analityków wróżyło szybki upadek Kijowa, a ja się spodziewałem upadku Charkowa – był zresztą w pełnym okrążeniu.

Przyznając więc z góry, iż kiepska ze mnie Pytia, znów wyrażę nadzieję, iż to się powinno skończyć w tym roku. Główne uzasadnienie mam takie, iż od paru miesięcy rosyjskie media piszą o ichnim kryzysie gospodarczym.

To nowość. Dotąd to my snuliśmy nadzieje: iż rubel spada, iż brak benzyny, iż dyskont na uralsie. Zawsze jednak Nabiulina, ten ich Hjalmar Schacht w spódnicy, potrafiła zrobić jakieś finansowe czary-mary.

Teraz to oni mówią o kryzysie. Od pewnego czasu wścieka się na ten temat Sołowiow. Oczywiście, nigdy nie mówi, iż jest spowodowany przez wojnę. Wprawdzie wolno mu używać słowa „wojna”, ale używa go w przedziwnym kontekście: „czy ta Nabiulina nie rozumie, iż musimy wygrać wojnę?”.

Jeśli szukać jakiegoś sensu w tych wywodach, Sołowiow zdaje się twierdzić, iż przyczyną „technicznej recesji” są działania banku centralnego, który nieudolnie zwalcza inflację, schładzając gospodarkę. Że jest źle, to już przyznają wszyscy, od sasa do tassa.

W takim razie może widać światełko w tunelu? Wygląda na to, iż ta wojna przypomina bardziej pierwszą niż drugą wojnę światową. Każda ofensywa albo jest nieudana, albo jest pyrrusowym zwycięstwem.

Państwa centralne do dnia kapitulacji kontrolowały kawał Europy. Powiedzmy – Brukselę. Nie wyzwolono jej w wyniku śmiałej kontrofensywy armii belgijskiej – po prostu państwa centralne się rozleciały, żołnierze dawali się rozbrajać cywilom, chcieli tylko wrócić do domu. Może podobnie będzie wyglądało wyzwolenie Donbasu?

Jak wiecie, rosyjska armia ma w tej chwili problem z łącznością. Wyłączono im Starlinki. Sieć buzuje od plotek, iż jakoś to obejdą, ale nigdzie jeszcze nie znalazłem konkretu. Whitelista wydaje mi się rozwiązaniem nie do obejścia?

Na domiar dobrego wyłączają im też Telegram. Na razie jest spowolniony tak, iż działają tylko wiadomości tekstowe. Sieć buzuje od plotek, iż 1 kwietnia wyłączą go całkiem.
Rosjanie rozpaczają nad utratą „telegi” choćby bardziej niż nad starlinkami. Przeczytałem wiele wyjaśnień czemu ten serwis jest dla nich nie do zastąpienia – zależy im na zamkniętych grupowych czatach, podobno niezbędnych w sytuacjach typu „operator drona zobaczył kogoś w szarej strefie, więc pyta czy to ktoś z naszych”.

Zamknięte czaty są z kolei właśnie tym, czego nie chce dyktatura. Wygląda na to, iż decyzję o wyłączeniu Telegrama już podjęto. Sieć buzuje od plotek (nadużywam tego pojęcia, prawda? no ale cóż począć, taki temat), iż to wstęp może do kolejnej mobilizacji, a może do konfiskaty oszczędności, a może jednak do zawieszenia broni.

Ja się jak zwykle nie znam na gospodarce, ale wydaje mi się, iż w warunkach „technicznej recesji”, każdy gwałtowny ruch typu „mobilizacja siły roboczej” / „wzrost podatków” / „zamrożenie kont” przesunie ją z technicznej w apokaliptyczną.

Jedno jest pewne. Nie sprawdziła się prognoza Niegdysiejszego Awala, iż Rosja dochody z eksportu węglowodorów zastąpi czymś innym, osobliwie eksportem samochodów elektrycznych. Cztery lata temu korpomenedżmenty rosyjskich firm motoryzacyjnych mogły snuć takie plany, ale teraz już wszyscy mówią o „pesymistycznej dynamice”.

Idź do oryginalnego materiału