Pani Anna szuka biologicznego ojca. Po 43 latach chce poznać swoje korzenie

zpleszewa.pl 2 godzin temu

Wszystko zaczęło się na przełomie 1981/1982 roku. To wtedy losy młodej dziewczyny z Wałbrzycha splotły się z losem żołnierza mieszkającego w okolicach Pleszewa.

Joanna była wówczas uczennicą Technikum Drzewnego w Jarocinie i mieszkała w szkolnym internacie. Owocem jej relacji z młodym żołnierzem była córka - Anna. Przyszła ona na świat w listopadzie 1982 roku.

Dziś 43-latka szuka swojego biologicznego ojca. Ale wróćmy na chwilę do lat osiemdziesiątych ubiegłego już wieku.

Rozstanie sprzed dekad

Historia uczennicy i żołnierza zakończyła się nagłym zerwaniem kontaktu. Po ogłoszeniu nowiny o ciąży, drogi młodych ludzi się rozeszły.

- Po tym jak on dowiedział sie o ciąży, ich drogi sie rozeszły. Nigdy - przynajmniej tak wynika z relacji mamy nas nie odszukał. (...) A ja chciałabym mimo wszystko o nas zawalczyć - podkreśla pani Anna.

Joanna ukończyła szkołę, wróciła w rodzinne strony do Wałbrzycha. Kontakt z młodym żołnierzem urwał się.

- Mama pochodziła z dużej rodziny miała trzy siostry i jednego brata - opowiada jej córka.

Ostatecznie pani Joanna wyszła za mąż i razem z córką zamieszkały w województwie zachodniopomorskim. Minęły od tego czasu już 43 lata.

Strzępki informacji

Córka pary, pani Anna, o tym, iż wychowujący ją tata nie jest jej biologicznym ojcem, dowiedziała się jako dziecko, kiedy była w szkole podstawowej.

- Byłam chyba w piątej albo szóstej klasie szkoły podstawowej - opowiada nam pani Anna.

O swoim biologicznym ojcu nie usłyszała nic więcej, bo jej mama, jak mówi nam pani Ania, nie chciała też więcej tej sprawy rozpamiętywać.

- Ja nie dopytywałam, nie czułam takiej potrzeby. Z biegiem lat ta decyzja we mnie dojrzała i zapragnęłam go poznać. Niestety za wiele mama na jego temat nie potrafiła mi powiedzieć, a może nie chciała - opowiada.

Dopiero teraz, pani Anna, jako dojrzała 43-letnia kobieta, poczuła, iż jest gotowa, by poznać prawdę. I rozpoczęła poszukiwania swojego biologicznego ojca.

- Nazwisko moje ani moje zdjęcia nic mu nie powiedzą, bo przecież się nie znamy. Zdjęć mamy wolę nie publikować. Ale chciałabym poznać ojca. Nie wiem nawet, czy on jeszcze żyje. Znam tylko jego imię i nazwisko, wiem iż pochodzi z okolic Pleszewa i iż wówczas był żołnierzem. To tyle. Liczę na to, iż ta historia w jakiś sposób do niego dotrze i ojciec rozpozna w niej siebie i moją mamę - Joannę z Wałbrzycha, z technikum drzewnego - i będzie chciał mnie poznać - dodaje nasza rozmówczyni.

Apel o pomoc

Z szacunku do prywatności wszystkich stron tej historii, nie publikujemy nazwisk w ogólnodostępnym tekście. Liczymy jednak na siłę lokalnej społeczności i pamięć osób, które na początku lat 80. ubiegłego wieku mogły znać opisywaną parę.

Pani Anna podkreśla, iż jej intencją nie jest burzenie niczyjego spokoju, a jedynie poznanie swoich korzeni.

Jeśli rozpoznają państwo tę historię lub domyślają się, o kogo może chodzić, prosimy o kontakt z naszą redakcją (62 508 10 17). Każdą informację przekażemy bezpośrednio pani Annie, zachowując pełną dyskrecję. Możemy również pośredniczyć w pierwszym, anonimowym kontakcie, jeżeli taka będzie wola drugiej strony.

Idź do oryginalnego materiału