Paradoksalnie, strach jest podstawą stabilności: odstraszanie działa.

dakowski.pl 1 godzina temu

    Paradoksalnie, strach jest podstawą stabilności: odstraszanie działa.

    Przez Alastair Crooke

    Rosyjskie odstraszanie nuklearne leży również w interesie Europy. Kanały komunikacji są niezbędne – muszą być dobrze zarządzane.

    Profesor Siergiej Karaganow napisał esej zatytułowany „Jak wygrać wojnę światową”, w którym opowiada się za ograniczonym atakiem nuklearnym ze strony Rosji na przeciwnika w celu zapobieżenia wojnie światowej .

    Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzecznością – atak nuklearny mający na celu zapobieżenie wojnie światowej. Wielu zachodnich komentatorów zareagowało z nieskrywaną wrogością, przedstawiając profesora Karaganowa jako politycznego outsidera, który opowiada się za skrajnymi strategiami, mogącymi otworzyć puszkę Pandory i doprowadzić do konfliktu nuklearnego na większą skalę.

    Czy to blef czy rewolucyjne przemyślenie rosyjskiej strategii obronnej?

    Mimo to Zachód powinien potraktować rozprawę profesora Karaganowa bardzo poważnie z dwóch powodów. Po pierwsze, ponieważ jest treściwa i odnosi się do głębszej psychiki naszych czasów, a także do toksycznych sprzeczności społecznych, jakie wywołała. Po drugie, ponieważ jego esej i liczne wywiady, które na jego podstawie powstały, spowodowały znaczącą zmianę w rosyjskim myśleniu na temat polityki i bezpieczeństwa.

    Jak to możliwe, iż nie skłoniło to do poważnej refleksji, zwłaszcza wśród Europejczyków, których to może bezpośrednio dotyczyć?

    W swej istocie argumentacja obraca się wokół oczywistej tezy: Rosja, zaatakowana przez Niemcy i niemal całą Europę, z wielkim wysiłkiem opracowała broń jądrową od połowy lat 50. XX wieku, „aby zagwarantować sobie suwerenność i bezpieczeństwo, osiągając w ten sposób parytet nuklearny… Nie zdając sobie z tego sprawy w tamtym czasie, zniszczyliśmy w ten sposób przewagę militarną Europy/Zachodu, podstawę jego kolonializmu i hegemonii ideologicznej”.

    Rosyjskie odstraszanie okazało się skuteczne – strach przed wojną nuklearną zaczął zmieniać równowagę sił… na jakiś czas. Jednak upadek Związku Radzieckiego w 1991 roku odwrócił ten trend.

    Ale od roku 2000, gdy Stany Zjednoczone, z ich rewanżystowskimi ambicjami, próbowały odbudować swoją dominację, wiara w realność rosyjskiego odstraszania nuklearnego stopniowo słabła. Żadne państwo zachodnie nie obawiało się tak naprawdę rosyjskiego arsenału nuklearnego, ponieważ zachodni neokonserwatyści głośno twierdzili, iż to blef: Rosja nigdy nie odważy się go użyć. Utrwaliła się „blefowa narracja” o nadmiernie ostrożnej i słabej Rosji.

    Profesor Karaganow otwarcie przyznaje, iż Rosja ponosi część winy za utratę potencjału odstraszającego. Omawia jego upadek i popełnione błędy, zastanawiając się nad faktem, iż Rosja ostatecznie stanęła w obliczu ekonomicznego i militarnego wyczerpania narzuconego jej przez Ukrainę, pełnomocnika Zachodu.

    Jednakże konflikt na Ukrainie to tylko wierzchołek góry lodowej, której podwodną częścią jest wojna – obejmująca europejską obsesję na punkcie podziału i pokonania Rosji, powstrzymania Chin oraz próbę rozbicia Bliskiego Wschodu przez USA i Izrael.

    Rosja „potrzebuje nowej polityki” – podsumowuje Karaganow.

    Po pierwsze, stwierdza, iż ​​warunkiem wstępnym jest uznanie, w jaki sposób ta postmodernistyczna, nihilistyczna era podważyła „istotę człowieka” i zagroziła ludzkiej cywilizacji. Cywilizacji – to znaczy cywilizacji, które wykraczają poza to, co materialne i oferują moralną architekturę, zapewniającą ludzkości sens i stabilność.

    Po drugie, profesor Karaganow argumentuje, iż rozwiązanie negocjacyjne z Zachodem jest po prostu wykluczone – jakkolwiek kuszące by się wydawało – dopóki zachodnia pycha i arogancja pozostaną niezłomne. Odstraszanie wymaga tego elementu autentycznego strachu. Fakt, iż Rosja mogłaby faktycznie użyć broni jądrowej na ograniczoną skalę, musi zostać zamanifestowany, argumentuje, jeżeli psychologia samozadowolenia – przekonanie, iż „ Rosja nigdy nie odważy się… ” – ma zostać przełamana.

    Zauważa:

    „Użycie broni jądrowej to wielki grzech. Ale de facto odmowa jej użycia jest grzechem niewybaczalnym, śmiertelnym i zbrodniczym, ponieważ toruje drogę ekspansji i eskalacji wojny światowej rozpętanej przez Zachód. jeżeli ta wojna nie zostanie powstrzymana, z pewnością doprowadzi do zagłady ludzkości, w tym naszego kraju. Pytanie Władimira Putina: „Jaki jest sens świata bez Rosji?” pozostaje aktualne”.

    Po trzecie, Karaganow argumentuje, iż takiemu podejściu powinny towarzyszyć widoczne testowanie i modernizacja triady nuklearnej, przy jednoczesnym rozwijaniu nowej generacji „buriewiestników, oreszników i innych nowych hipersonicznych systemów przenoszenia, aby odwieść Amerykanów i Europejczyków od ich „fantazji o narzucaniu swojej woli siłą”.

    Karaganow opowiada się za tym, aby europejskie cele najpierw atakować bronią konwencjonalną, a dopiero jeżeli to się nie powiedzie, należy użyć broni jądrowej. Jest to szczególnie istotne w świetle wspieranych przez Europę ataków dronów w głębi Rosji, które najwyraźniej wymknęły się spod kontroli. Wydaje się mało prawdopodobne, aby Rosja tolerowała kontynuację tej sytuacji.

    Na koniec profesor Karaganow sugeruje,

    „Powinniśmy uczyć się z irańskich doświadczeń w obronie przed atakami. Teheran trafił w słabe punkty swoich wrogów; poczuli ból i wycofali się… Europejczycy powinni wiedzieć, iż nie mogą ukrywać się w bunkrach ani na jakiejś wyspie. Nasze Ministerstwo Obrony opublikowało niedawno listę europejskich firm produkujących broń dla reżimu w Kijowie; to tylko mały krok, ale krok w dobrym kierunku”.

    Podstawowym powodem (którego Moskwa nie może zignorować) są nieustanne dyskusje Europejczyków o wojnie z Rosją. Debata publiczna w Europie kręci się wokół wojny, wojny i kolejnej wojny z Rosją – a konkretnie najpóźniej do 2030 roku. choćby król Anglii Karol, w swoim niedawnym, niefortunnym przemówieniu przed Kongresem USA, wezwał Amerykę do przyłączenia się do Europy i przygotowania się do wojny z Rosją.

    Europa nie dysponuje jednak ani zasobami militarnymi, ani finansowymi, by stoczyć poważną wojnę z Rosją. Król Karol, prawdopodobnie przeczuwając zbliżający się koniec ery Trumpa, przygotował grunt pod to, by Europa, po pierwsze, podjęła próbę sprowadzenia nowej administracji USA z powrotem do Europy, a po drugie (powtarzając historię), poprowadziła ją do wojny z Rosją.

    Niektóre europejskie ruchy finansowe i państwowe o charakterze bezpieczeństwa stałego nigdy nie porzucą tego projektu.

    „Teraz zachodnie elity udają, iż się nas boją” – mówi Karaganow – „ale w rzeczywistości tak nie jest, ponieważ są pewne, iż Rosja nigdy nie ukarze ich bronią jądrową. Musimy jednak zaszczepić w nich pierwotny lęk. Być może wtedy się wycofają albo ich mocodawcy z „głębokiego państwa” ich wypędzą. Być może społeczeństwa się podniosą”.

    Wzmocnienie wiarygodności nuklearnej Rosji jest również konieczne, aby wyrwać europejskie społeczeństwa z ich „strategicznego pasożytnictwa” – przekonania, iż ​​wojny nie będzie i iż wszystko skończy się dobrze. Musimy zaszczepić poczucie samozachowawczości w tych, którzy zapomnieli o swoich dawnych wojnach i zbrodniach.

    Nic więc dziwnego, iż kolega profesora Karaganowa, Dmitrij Trenin, niedawno mianowany przewodniczącym Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych , napisał nowy artykuł zatytułowany Dziś strategiczna stabilność opiera się na strachu” :

    Era kontroli zbrojeń, pisze Trenin, którą często utożsamiano ze strategiczną stabilnością, „w rzeczywistości dawno minęła – biorąc pod uwagę rosnącą niechęć Waszyngtonu do pozostawania związanym zobowiązaniami podjętymi w innym kontekście historycznym: w okresie późnej zimnej wojny i jej następstw” – „Teraz nadchodzi prawdziwy porządek nuklearny”.

    „Wiosną 2022 roku ” – pisze Trenin,

    „Podczas gdy umowa New START formalnie jeszcze obowiązywała, Stany Zjednoczone otwarcie deklarowały swój cel, jakim jest zadanie Rosji strategicznej klęski w konflikcie zastępczym na Ukrainie. Jednocześnie Waszyngton zaproponował konsultacje w sprawie „strategicznej stabilności”. W efekcie Stany Zjednoczone próbowały osłabić mocarstwo nuklearne w wojnie konwencjonalnej, jednocześnie utrzymując mechanizmy kontroli zbrojeń, które chroniły je przed konsekwencjami takiej eskalacji. Ta sprzeczność obnażyła pustkę dawnych ram”.

    Zgodnie z tezą Karaganowa – „Potencjalni przeciwnicy muszą zdawać sobie sprawę, iż wyścig zbrojeń jest bezcelowy, a choćby samobójczy: należy podjąć dialog w tej sprawie, przynajmniej z Amerykanami” – Trenin stwierdza również, iż „konieczny jest zrównoważony dialog dwustronny i wielostronny, środki zapewniające przejrzystość oraz stałe kanały komunikacji”.

    Jednak podstawowa zasada pozostaje niezmieniona od pół wieku. Strategiczna stabilność ostatecznie opiera się na wiarygodnym odstraszaniu nuklearnym – wystarczającym arsenale i udowodnionej gotowości do jego użycia w razie potrzeby. Zastraszanie, jakkolwiek nieprzyjemne by ono nie było, pozostaje fundamentem pokoju między mocarstwami nuklearnymi.

    Czy wiarygodny rosyjski odstraszacz nuklearny leży również w interesie Europy? Tak, absolutnie. Kanały komunikacji są niezbędne – muszą być dobrze zarządzane.

    Źródło: Paradoksalnie strach jest podstawą stabilności: odstraszanie działa

    Idź do oryginalnego materiału