Co najmniej drugie tyle władze sowieckie skazały na pobyt w łagrach lub deportowały na Syberię i do Kazachstanu. Podobny terror, choć może na nieco mniejszą skalę, dotknął wówczas w „ojczyźnie światowego proletariatu” Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Finów i wiele innych narodowości.
Mniej więcej w tym samym czasie rekordy popularności biła w ZSRR „Pieśń o ojczyźnie” z pamiętną frazą o tym, iż nie ma drugiego kraju, w którym tak swobodnie oddycha człowiek. Do tego połączenia terroru mającego złamać ludzi z nachalną propagandą przylgnęło z czasem pojęcie pieriekowka (przekuwanie, przetapianie) dusz.
Nie jest ona niestety wyłącznie pojęciem historycznym. Odnosi się także dzisiaj do zajętych przez Rosję terenów ukraińskich. Terror ma się tam znakomicie. Wystarczy przypomnieć, iż Rosja uprowadziła dotychczas około 1,6 miliona ukraińskich dzieci.
Dla tych, które pozostały, przygotowano profesjonalne narzędzie propagandowe. Od września w obwodzie zaporoskim w klasach 5-7 szkół podstawowych obowiązywał będzie podręcznik „Historia Donbasu i Noworosji”. Opowiada on o dziejach ziem zabranych Ukrainie jako o jednolitej historii Rosji. Redaktorem podręcznika jest polityk, z wykształcenia prawnik cywilista, nie historyk, były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew, co samo w sobie zdradza propagandowy charakter tej publikacji.
Pieriekowka dusz
Jestem z pokolenia, na którym podręcznikowej pieriekowki dusz także próbowano, choć nieskutecznie. Głównym bohaterem rozdziału poświęconego kampanii wrześniowej 1939 roku w moim licealnym podręczniku do historii był Marian Buczek. Spośród tłumu uczestników wojny obronnej wyróżniało go tylko to, iż był komunistą. Jeszcze dziś mam w uszach słowa naszego profesora od historii, który mówił na lekcji z pięknym kresowym zaśpiewem, „że takich Buczków to były tysiące”. I przypominał nazwiska ważniejsze z generałami Kutrzebą, Bortnowskim czy Rómmlem na czele.
Ale Rosjanom może się, niestety, ta manipulacja udać lepiej niż władzom PRL-u. Bo choćby jeżeli ich propaganda będzie równie prymitywna co w mojej książce do historii w 1981 roku, to terror umieją stosować o wiele okrutniej i konsekwentnie. I taki odważny nauczyciel, jak mój profesor Kołtowski (dziękuję Panie Profesorze!), skończy pewnie w kolonii karnej.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania













