Równość płci to nie tylko kwestia praw, ale także obowiązków. Tylko jak przełożyć to słuszne hasło na rzeczywistość? Kiedy Europa się zbroi, a premier Polski zapowiada powszechne szkolenia wojskowe, pytanie o rolę kobiet i mężczyzn w obronie kraju staje się szczególnie palące. W serii tekstów „(Nie)równość w obronności” przyglądamy się, jak różne państwa podchodzą do tej kwestii, od Izraela, przez Skandynawię, po Szwajcarię – sprawdzamy modele, które zmieniają tradycyjne podejście do płci w wojskowości, i rozważamy, na czym powinna polegać nie tylko równość, ale także sprawiedliwość na tym polu.
**
W XX wieku, pod wpływem wojen światowych, napięć zimnowojennych i zmian społecznych, kolejne państwa nordyckie modyfikowały swoje podejście do udziału kobiet w armii. Zmieniające się warunki gospodarcze, potrzeby militarne i ruchy na rzecz równości płci stopniowo doprowadziły do coraz szerszego otwierania struktur wojskowych dla kobiet. Podczas gdy Norwegia, Szwecja i Dania stopniowo rozszerzały ich dostęp do kolejnych funkcji wojskowych, Finlandia długo pozostawała odporna na zmiany w tym zakresie, co wynikało głównie z jej unikalnego kontekstu historycznego i politycznego. Szczególnie drażliwym punktem w debacie nad obecnością kobiet w armii była i do dziś jest kwestia poboru.
Norwegia: pierwszy kraj z poborem kobiet
W trakcie okupacji przez nazistowskie Niemcy Norweżki nie mogły powszechnie rekrutować się do armii, jak czyniły to Szwedki czy Finki. Niemniej norweski rząd na uchodźstwie, w trakcie II wojny światowej rezydujący w Londynie, wprowadził pobór dla obywateli i obywatelek Norwegii zamieszkałych w Wielkiej Brytanii. Około 500 kobiet utworzyło Norweski Korpus Kobiecy Hæren. Przejęły zadania pomocnicze w armii: przy konserwacji sprzętu, pracy biurowej czy transporcie, podczas gdy mężczyźni zajmujący się tym dotychczas zostali przeniesieni do służby bojowej. Po doświadczeniach wojennych siły zbrojne zabiegały o kontynuowanie obowiązkowej rekrutacji kobiet. Spotkało się to ze sprzeciwem politycznym i społecznym – argumenty odwoływały się głównie do tradycyjnego podziału ról płciowych.
Do ponownego rozważenia zmian w strukturze armii zmusił Norwegów rynek pracy. Powojenna koniunktura gospodarcza, która doprowadziła do rozkwitu ekonomii, już w końcówce lat 60. skutkowała niedoborem pracowników. Kobiety wkraczały więc do tradycyjnie „męskich” zawodów. W 1970 roku utworzony przez rząd komitet zarekomendował umożliwienie im pracy w strukturach wojskowych, ale jedynie na stanowiskach niezwiązanych z walką na froncie. gwałtownie jednak okazało się, iż taki podział nie działa efektywnie w ramach struktur militarnych. Idąc za przykładem Szwecji, w połowie lat 80. Norwegia umożliwiła kobietom karierę militarną we wszystkich oddziałach bojowych.
Pomimo formalnego otwarcia na kobiety i utworzenia systemu zachęt norweska armia wciąż składała się w przytłaczającej większości z mężczyzn. W 2012 roku tylko 9 proc. Norweskich Sił Zbrojnych stanowiły żołnierki. Dla rządu państwa szczycącego się dbałością o równość płci ta liczba świadczyła o systemowym problemie. Siły zbrojne z kolei wskazywały, iż większa obecność kobiet zapewnia większą legitymizację w czasie misji pokojowych, np. przyczyniając się do lepszej współpracy z miejscową ludnością ze względu na tabu związane z płcią istniejące w wielu kulturach. Aby osiągnąć te cele, Norwegia w 2015 roku jako pierwszy kraj na świecie wprowadziła w życie system rozszerzający pobór na kobiety na zasadach równych z mężczyznami.
Szwecja: krucha męskość żołnierzy
Szwedki od 2018 roku podlegają obowiązkowemu poborowi, ale tradycje służby kobiet w armii sięgają tam 1924 roku, kiedy to powstała Svenska Lottakåren (SLK), wzorowana na podobnej, fińskiej organizacji. Początkowo misją SLK było zbieranie funduszy na cele militarne, ale już w latach 30. wspierała armię także organizacyjnie. Jej popularność znacznie wzrosła w czasie II wojny światowej. Do Oddziałów Lotta, złożonych wyłącznie z kobiet, należało wtedy 5 proc. Szwedek powyżej 15. roku życia.
Po 1945 roku Szwecja pozostała krajem wysoko zmilitaryzowanym, dozbrajając się w obliczu narastających napięć zimnowojennych. Zapotrzebowanie na personel wojskowy zbiegło się w czasie z kryzysem demograficznym i boomem gospodarczym. Powstała obawa, iż selekcja żołnierzy tylko spośród mężczyzn nie zaspokoi potrzeb wojskowych. Co więcej, na początku lat 60. media obiegła historia kobiety, której odmówiono przyjęcia do sił powietrznych, jako powód wskazując wyłącznie jej płeć.
To właśnie Szwecja była krajem, gdzie jako pierwszy pojawił się postulat nie tylko dopuszczenia kobiet do kariery wojskowej na równi z mężczyznami, ale i neutralnego płciowo poboru w trakcie pokoju. Propozycja padła ze strony młodzieżówki centroprawicowej Ludowej Partii Liberałów (obecnie funkcjonującej pod nazwą Liberałowie), będącej wówczas w opozycji. Przedstawiciele sił zbrojnych stanowczo odrzucili te postulaty, ale dowódca sił powietrznych – ze względu na obawy związane z kryzysem demograficznym – polecił zbadanie możliwości włączenia kobiet do kadry oficerskiej. Konkluzja była negatywna: raport stwierdził, iż kobiety nie mogą być zatrudnione w armii, ponieważ nie są poborowymi. A pobór dla kobiet armia w tym czasie kategorycznie wykluczała. Sprawa utknęła.
Już w latach 70. Szwecja zaczęła budować swoją tożsamość światowej liderki w dziedzinie równouprawnienia płci. Zakaz służby kobiet w armii był plamą na wizerunku kraju szczycącego się dbałością o równy dostęp do kariery i zapewnianiem najlepszych warunków do pogodzenia życia rodzinnego z wybraną ścieżką zawodową. Tych argumentów używały Oddziały Lotta i liberalne organizacje feministyczne. Postanowiono więc zbudować zupełnie nowy system wolontaryjnej rekrutacji do armii tylko dla kobiet – zamiast obowiązkowego przeszkolenia, które przechodzili mężczyźni. Z początku chciano przyjmować kobiety wyłącznie na stanowiska niezwiązane z walką na froncie. Podobnie jak w Norwegii, dowództwo doszło jednak do wniosku, iż takie rozróżnienie nie ma przełożenia na realną sytuację w przypadku wojny.
W 1980 roku pierwsze Szwedki rozpoczęły szkolenie wojskowe. Reforma zakładała stopniowe otwieranie się różnych gałęzi sił zbrojnych na kobiety. Nie obyło się bez backlashu: „Swedish National Defence Research Institute’s Journal” opublikował badania dokładnie analizujące biologiczne różnice między płciami w kontekście militarnym. Nie omieszkano zwrócić uwagi na możliwość wystąpienia wad płodu, jeżeli kobiety zdecydowałyby się na kariery związane z lotnictwem lub w załogach okrętów podwodnych, jednocześnie będąc w ciąży. Narzekano na koszty dopasowania sprzętu i umundurowania do ciał i potrzeb kobiet czy też budowania dodatkowych toalet i pryszniców. Dowództwo armii obawiało się też niechęci ze strony żołnierzy wobec włączania kobiet w te tradycyjnie męskie społeczności. Stąd decyzja, żeby robić to etapowo.
Jak piszą autorki jednego z opracowań na ten temat: „Radzenie sobie z oporem mężczyzn wobec kobiet na stanowiskach oficerskich sprowadzało się do osiągnięcia delikatnej równowagi między powolnym przyzwyczajaniem mężczyzn do tej idei a osiągnięciem adekwatnego odsetka kobiet w oddziale; to znaczy nie za gwałtownie i nie za dużo, nie za wolno i nie za mało”. Mimo przedsięwzięcia środków zaradczych prawie jedna trzecia Szwedek podejmujących szkolenie wojskowe w latach 80. zrezygnowała z kontynuowania kariery w armii ze względu na dyskryminację ze strony mężczyzn.
Narracja zbudowana wokół udziału kobiet w siłach zbrojnych początkowo opierała się na idei komplementarności płci. W działaniach na rzecz równości podkreślano różnice między kobietami i mężczyznami, które miały sprawiać, iż oficerki uzupełniały dotychczasową męską normę w armii i przez to czyniły tę instytucję lepszą. Było to zbieżne z ogólnymi trendami kulturowymi w latach 90., kiedy furorę robiła książka Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus.
Przełom wieków przyniósł zwrot w myśleniu o misji sił zbrojnych. Minął już wystarczająco długi okres od zimnej wojny, aby społeczeństwo poczuło się bezpiecznie. Rolę armii widziano wówczas w uczestnictwie w globalnych misjach pokojowych, a nie w obronie kraju. Szwedzcy dowódcy, podobnie jak Norwegowie, zdawali sobie sprawę, iż do efektywnej realizacji tych zadań niezbędne jest zaangażowanie żołnierek.
Neutralny płciowo pobór został formalnie przegłosowany w 2010 roku, a jednocześnie zawieszony (również dla mężczyzn) na czas pokoju i zastąpiony systemem opartym na dobrowolności. W 2017 roku szwedzki rząd, składający się z socjaldemokratów i zielonych, wrócił do poboru, uzasadniając decyzję sytuacją geopolityczną w regionie oraz niedoborem kadry wojskowej. Pobór w Szwecji, podobnie jak w innych krajach nordyckich, pozostaje jednak selektywny i nieliczni spośród kwalifikujących się wiekowo kohort zostają zaciągnięci. W tej grupie wciąż dominują mężczyźni. Tylko jedna czwarta powoływanych to kobiety.
Dania: chcemy kobiet, ale nie chcemy im płacić
Podobnie jak w Szwecji i Finlandii, w okresie hitlerowskiej okupacji Dunki w miarę możliwości pełniły służbę w założonych już przed wojną korpusach Lotte. Po wojnie, już w 1962 roku minister obrony zaproponował ponowne dopuszczenie kobiet do wojska. Ich udział w armii był jednak oparty na niezbyt równościowych zasadach, służbę bowiem pełniły wolontariacko. Ponadto należały do osobnych, wyłącznie żeńskich korpusów i nie mogły pełnić funkcji bojowych.
Słuchaj podcastu „Wychowanie płci żeńskiej”:
Włączenie kobiet do sił zbrojnych w latach 60. było podyktowane okolicznościami demograficznymi i zimnowojennymi napięciami. Jednak podobnie jak w Norwegii i w Szwecji system podziału wewnątrz armii nie sprawdzał się. W latach 70. w wojsku duńskim zaczęto zatrudniać kobiety – w ograniczonym zakresie i na niskich, ale przynajmniej płatnych stanowiskach. Nie miały jednak możliwości awansu i rozwoju zawodowego, a wiele wyspecjalizowanych jednostek pozostawało dla nich zamkniętych.
Dopiero w 1974 roku dowództwo (a nie parlament, jak w przypadku większości równościowych reform) umożliwiło kobietom edukację w akademiach wojskowych i uzyskiwanie rangi oficerskiej. Cztery lata później zwierzchnictwo armii domagało się jednak odstępstwa od przyjętego wówczas prawa dotyczącego równego traktowania na rynku pracy, aby nie musieć dopuszczać kobiet do funkcji bojowych. Wyjątek ten został uwzględniony i zaakceptowany, ale tylko czasowo. W 1986 roku Centrum Dowództwa Sił Zbrojnych Królestwa Danii, po latach testów i badań, doszło do konkluzji, iż umiejętności i zdolności żołnierek nie odbiegają od kompetencji mężczyzn zatrudnionych w armii. Dwa lata później kobiety miały dostęp do wszystkich stanowisk wojskowych, z jednym wyjątkiem – nie mogły pilotować myśliwców. Kariera w siłach powietrznych została im umożliwiona dopiero w 1992 roku: gdy wykluczono negatywny wpływ przeciążeń na kobiece organy reprodukcyjne.
W marcu 2024 roku nastąpił kolejny przełom: jak wcześniej Norwegia i Szwecja, również Królestwo Danii rozszerzyło obowiązkowy pobór na kobiety, jednocześnie wydłużając czas służby z 4 do 11 miesięcy. Początkowo przepisy miały wejść w życie w 2027 roku, ale pod koniec marca 2025 roku – prawdopodobnie w obliczu ewentualnej konieczności obrony Grenlandii – rząd przyspieszył reformę i pierwsze poborowe trafią do armii duńskiej już za rok. W Danii obowiązkowa konskrypcja oparta na losowaniu ma miejsce jedynie wtedy, gdy liczba chętnych nie osiągnie zakładanego wcześniej pułapu.
Finlandia: lewica przeciwko równości
Zmiany zachodzące w Norwegii, Szwecji i Danii postępowały równolegle. Proces polityczny, który doprowadził ostatecznie do zrównania praw i obowiązków kobiet w siłach zbrojnych, rozpoczął się w każdym z tych państw w latach 60., a równy dostęp do kariery zawodowej żołnierki uzyskiwały z końcem lat 80.
Zupełnie inaczej było w Finlandii, gdzie dyskusja na ten temat rozpoczęła się dopiero w latach 90., a dobrowolne wstępowanie do armii zostało kobietom umożliwione dopiero w 1995 roku. Ponadto Finlandia pozostaje jedynym państwem nordyckim posiadającym armię, które dotychczas nie wprowadziło neutralnego płciowo poboru.
Winne są temu między innymi uwarunkowania historyczne. Fińskie oddziały Lotta Svärd (będące inspiracją dla podobnych jednostek w Szwecji i w Danii), do których należało 200 tysięcy Finek, walczących przeciwko Związkowi Radzieckiemu podczas II wojny światowej, zostały zdelegalizowane na mocy zawieszenia broni z 1944 roku. Po zakończeniu wojny lewicowym organizacjom sprzyjającym ZSRR udało się spopularyzować narrację przedstawiającą Lotta jako struktury militarystyczne (mimo iż ich członkinie nie nosiły choćby broni), ultranacjonalistyczne i antykomunistyczne. Powojenna fińska kultura popularna zaadaptowała ten wizerunek: w beletrystyce z tamtego okresu LS były obiektem krytyki. W rezultacie wszystko, co miałoby prowadzić do remilitaryzacji Finek, było politycznie szalenie niepopularne.
Jednocześnie pamięć o wojnie sprawiła, iż armia cieszyła się ogromnym poparciem społecznym, a męska służba wojskowa była uznawana za chwalebną misję ku chwale ojczyzny. W przeciwieństwie do sytuacji w Danii, Szwecji i Norwegii w Finlandii nie istniała w tamtym czasie żadna organizacja, która zabiegałaby o włączenie kobiet do armii. W dodatku Finlandia doświadczyła powojennego boomu gospodarczego na mniejszą niż w pozostałych trzech krajach skalę i pozostawała krajem biedniejszym – a tym samym nienarzekającym na niedobory siły roboczej.
Problemy armii wynikały w tamtym czasie raczej z niedofinansowania niż z braku rekrutów. Ponadto centralną pozycję w rządzie przez dekady sprawowała tradycyjnie antymilitarna Partia Socjaldemokratyczna. Temat włączania kobiet w obronę narodową był kwitowany przez polityków znajomą formułką: kobiety powinny zająć się tym, do czego ze swej natury nadają się najlepiej, czyli działalnością skupioną na trosce o innych, dbałością o infrastrukturę i zaplecze armii złożonej z mężczyzn. Także organizacje feministyczne, partie lewicowe i organizacje pacyfistyczne były głośną opozycją wobec „militaryzacji kobiet”, a wojnę i przemoc przedstawiały jako skutek destrukcyjnej polityki prowadzonej przez mężczyzn. Podkreślano różnice między płciami i krytykowano równościowy feminizm jako próbę wtłoczenia kobiet w męskie role.
Koniec zimnej wojny przyniósł zmiany. Upadek ZSRR przyczynił się do reewaluacji fińskiej perspektywy na II wojnę światową. Celebrowano obronę niezależności w wojnie zimowej i wojnie kontynuacyjnej oraz weteranów – w tym kombatantki z oddziałów Lotta. Także w popkulturze zaczęto przedstawiać romantyczną i wyidealizowaną wizję historii, co określane jest mianem zwrotu neopatriotycznego. Katalizatorem zmian legislacyjnych stało się powołanie na urząd ministry obrony kobiety, Elisabeth Rehn, i objęcie rządów przez koalicję partii prawicowych i liberalnych.
Początkowo niechętna idei włączenia kobiet w struktury wojskowe Rehn w trakcie pełnienia urzędu zrewidowała swoje poglądy i powołała parlamentarną komisję, która miała przygotować zmiany w prawie. Dowództwo sił zbrojnych również przychylało się do reformy, przywołując pozytywne doświadczenia pozostałych państw nordyckich. Zwolennicy rewizji dotychczasowej polityki mogli więc powoływać się nie tylko na równość płci, ale i perspektywę poprawy efektywności armii. Rozwój technologii sprawił, iż kontrargumenty przeciwników dotyczące fizycznej przewagi mężczyzn straciły na znaczeniu.
Jednak propozycja objęcia kobiet obowiązkowym poborem została odrzucona, co również krytykowały siły opozycyjne wobec projektu – dobrowolna służba dla kobiet i obligatoryjna dla mężczyzn stała w sprzeczności z ideą równości. Ponadto lewica twierdziła, iż jest to temat zastępczy, odciągający uwagę od kryzysu gospodarczego, w jakim wówczas pogrążona była Finlandia. Pojawiała się też krytyka oparta na bardziej tradycjonalistycznej narracji, odwołującej się do „biologicznej roli” kobiet i „naturalnych” różnic pomiędzy płciami. Wśród osób sprzeciwiających się zmianom znalazła się Anneli Jäätteenmäki, która później została pierwszą kobietą na stanowisku premierki Finlandii. Reformę ostatecznie przyjęto, weszła w życie w 1995 roku i do dziś stanowi ramę dla funkcjonowania fińskich sił zbrojnych. przez cały czas większa część tamtejszej sceny politycznej sprzeciwia się objęciu kobiet obowiązkowym poborem.
Nie można odmówić krajom nordyckim tego, iż przez bardziej równościowe podejście do konskrypcji kobiet przecierają pewne szlaki: w końcu równouprawnienie powinno dotyczyć nie tylko praw, ale i obowiązków. W praktyce jednak zarówno w zawodowym wojsku, jak i wśród poborowych zdecydowanie przeważają mężczyźni. W 2022 roku kobiet w armiach NATO było 13 proc. – średnią znacząco zaniża Turcja (0,3 proc.). W Finlandii 19 proc. żołnierzy zawodowych to kobiety, ale wśród poborowych na przeszkoleniu wojskowym tylko 1–2 proc. (te, które zgłosiły się dobrowolnie). Norwegia osiągnęła cel 20 proc., a wśród poborowych zanotowała choćby 34,5 proc. W Szwecji kobiety stanowią 23 proc. armii.
Trend jest wzrostowy, zaś niestabilność geopolityczna sprzyja militaryzacji – kobiety będą decydować o jej kształcie w większym stopniu niż kiedykolwiek w historii.
**
Karolina Wiśniowska – z wykształcenia prawniczka i filozofka. Autorka tekstów naukowych i publicystycznych z zakresu bioetyki, filozofii społecznej i filozofii prawa.