Polscy żołnierze września 1939 odnalezieni w Łambinowicach. Po dziesięcioleciach bezimienności

opowiecie.info 37 minut temu

To jedno z najważniejszych odkryć ostatnich lat w Miejscu Pamięci Narodowej w Łambinowicach. Archeolodzy odnaleźli nieoznaczone groby polskich żołnierzy, którzy trafili do niemieckiego Lamsdorf po kampanii wrześniowej 1939 roku. Przy szczątkach znaleziono polskie guziki wojskowe, fragmenty mundurów i – co może okazać się kluczem do przywrócenia nazwiska jednemu z poległych – połowę wojskowego znaku tożsamości wzór 31.

To odkrycie ma szczególny ciężar właśnie tutaj. Przez obozy jenieckie Lamsdorf w latach II wojny światowej przeszło około 70 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego. Znane były miejsca pochówku jeńców innych narodowości, tymczasem przez dziesięciolecia nie udało się wskazać choćby jednego grobu polskiego jeńca zmarłego w niewoli.

Teraz to się zmieniło.

Badania prowadzone są na Starym Cmentarzu Jenieckim. Jeszcze niedawno historycy sądzili, iż nie zachowały się tam ślady pochówków z okresu II wojny światowej. Archeologia zmusiła ich do zweryfikowania tej wiedzy.

– Odkrywamy groby, które w międzyczasie zniknęły. Jeszcze niedawno, oprowadzając zwiedzających po Starym Cmentarzu Jenieckim, mówiłam, iż nie ma tam śladów z II wojny światowej. Dzisiaj mogłabym pokazać konkretne miejsca, po których jeszcze niedawno chodziliśmy, a które kryją ludzkie szczątki – mówi dr Violetta Rezler-Wasielewska, dyrektorka Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych.

Przełom nie był dziełem przypadku. Badania archeologiczne prowadzone od 2022 roku poprzedziła analiza źródeł historycznych, dokumentów i wojennych zdjęć lotniczych. W niemieckich materiałach archiwalnych zachowała się informacja, iż polskie mogiły znajdowały się w pobliżu znanej już kwatery brytyjskiej. Polskie groby oznaczano jako „pole 1”, brytyjskie jako „pole 2”. Właśnie tam archeolodzy skierowali swoje poszukiwania.

Tegoroczne prace, prowadzone w lipcu pod kierunkiem dr. Dawida Kobiałki z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego, przyniosły rezultat, którego badacze oczekiwali od lat.

– Odkryliśmy przestrzeń, którą roboczo nazywamy Kwaterą Polską. Dzisiaj możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, iż są to groby wrześniowców – mówi dr Dawid Kobiałka, kierownik prac archeologicznych.

Na razie archeolodzy ujawnili szczątki trzech osób. Badania wskazują, iż byli to młodzi mężczyźni. Na kości nogi jednego z nich widoczny jest ślad po kuli. Wszystko wskazuje na żołnierzy, którzy trafili do Lamsdorf bezpośrednio z frontu, być może już ranni, i zmarli w pierwszym okresie niewoli.

Przy szczątkach znaleziono przedmioty, które praktycznie rozstrzygają kwestię ich przynależności: polski wojskowy znak tożsamości, guziki wojskowe i zachowane fragmenty mundurów. Dla archeologów właśnie połączenie dokumentów, miejsca pochówku, antropologii i znalezionych przedmiotów daje podstawę do stwierdzenia, iż odnaleziono polskich żołnierzy kampanii 1939 roku.

Największe nadzieje wiążą się jednak z niewielkim kawałkiem aluminium – połową polskiego nieśmiertelnika.

– Pod koniec września mamy odebrać z pracowni konserwatorskiej połówkę nieśmiertelnika znalezionego przy szczątkach. jeżeli ustalimy numer identyfikacyjny, dotrzemy do imienia i nazwiska tego żołnierza – zapowiada dr Violetta Rezler-Wasielewska.

Jest jeszcze jeden szczegół, który może wiele powiedzieć o ostatnich dniach tego człowieka. Znaleziony znak jest nieśmiertelnikiem Wojska Polskiego, a nie znakiem jenieckim, który żołnierz otrzymywał po rejestracji w obozie.

– W tym przypadku śmierć musiała nastąpić naprawdę gwałtownie po dostaniu się do obozu. Nie nadano mu już nieśmiertelnika jenieckiego, pozostał przy nim wojskowy – wyjaśnia dr Violetta Rezler-Wasielewska.

Polacy byli pierwszą dużą grupą jeńców skierowanych do Lamsdorf po wybuchu II wojny światowej. Pierwszy jeniec pojawił się w obozie przejściowym Dulag B już 3 września 1939 roku. Dwa dni później przybył transport liczący niemal tysiąc osób. W ciągu kilka ponad miesiąca przez Dulag B przeszło około 43 tysięcy polskich jeńców. Później obóz został przekształcony w Stalag VIII B Lamsdorf.

Dlatego odnalezione groby są czymś więcej niż kolejnym znaleziskiem archeologicznym. Wypełniają lukę w historii jednego z największych kompleksów jenieckich na terenie dzisiejszej Polski.

Tegoroczne badania były możliwe dzięki 150 tysiącom złotych przekazanym przez samorząd województwa opolskiego.

– Znaliśmy mogiły włoskie, serbskie, brytyjskie, francuskie, ogromny cmentarz rosyjski, a nie mogliśmy znaleźć polskich mogił. Nie mieliśmy żadnych wątpliwości, iż jest naszą odpowiedzialnością, aby w końcu do tych polskich grobów dotrzeć – mówi Zbigniew Kubalańca, wicemarszałek województwa opolskiego.

Według wstępnych szacunków w odkrytej kwaterze może spoczywać około 20 żołnierzy. Wicemarszałek już zadeklarował finansowe wsparcie dalszych poszukiwań. Celem jest nie tylko wydobycie szczątków, ale ustalenie nazwisk, stopni wojskowych i – tam, gdzie będzie to możliwe – odnalezienie rodzin.

Jest jeszcze jeden trop.

– Zależy nam, żeby sprawdzić również, czy wśród tych polskich żołnierzy są powstańcy warszawscy. Być może badania pójdą także w tym kierunku – mówi Agnieszka Kamińska, dyrektorka Departamentu Kultury i Dziedzictwa Regionalnego UMWO.

Na razie szczątki pozostają w ziemi. Tegoroczne wykopy miały charakter rozpoznawczy. Zakończyła się część terenowa, ale realizowane są analizy specjalistyczne i opracowywanie wyników. Następnym etapem ma być kompleksowe przebadanie kwatery, podjęcie szczątków i próba ich identyfikacji.

Co szczególnie ważne, dokumenty archiwalne zawierają nazwiska części żołnierzy oraz informacje o numerach grobów. Teoretycznie możliwe jest więc połączenie konkretnego miejsca pochówku z konkretnym człowiekiem.

– Oni nie mogą przez cały czas leżeć w bezimiennych grobach. Powinni zostać odnalezieni, przebadani, w miarę możliwości powinny zostać odnalezione ich rodziny, a sami żołnierze pochowani z należnymi honorami – mówi dr Dawid Kobiałka.

Muzeum planuje również badania genetyczne. To one mogą ostatecznie potwierdzić tożsamość odnalezionych ludzi, jeżeli uda się dotrzeć do materiału porównawczego od ich rodzin.

Kobiałka użył podczas konferencji bardzo dobrego określenia na pracę archeologów w Łambinowicach.

– My też czytamy archiwum, ale naszym archiwum jest archiwum ziemi – mówi dr Dawid Kobiałka.

I chyba właśnie w tym zawiera się sens tych badań. Ziemia w Łambinowicach zachowała to, czego zabrakło na planach cmentarza, w dokumentach i w pamięci kolejnych pokoleń.

Po 87 latach nie chodzi już więc przede wszystkim o znalezienie grobów. One zostały znalezione. Teraz chodzi o znacznie trudniejsze zadanie: żeby w miejscu, w którym przez dziesięciolecia były tylko bezimienne szczątki, znowu pojawili się konkretni ludzie – z imieniem, nazwiskiem i własną historią.

Fot. Kapitan, CMJWf

Idź do oryginalnego materiału