Polska europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik została wpisana na ukraińską, owianą złą sławą „listę śmierci” serwisu „Mirotworec” po tym, jak publicznie sprzeciwiła się gloryfikowaniu przez Kijów kolaborantów nazistowskich.
Wpis na temat Zajączkowskiej-Hernik pojawił się w bazie danych w środę – dzień po tym, jak podarła ona flagę Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) podczas debaty na temat starań Kijowa o przystąpienie do UE.
W swoim wystąpieniu ostro potępiła gloryfikowanie przez Ukrainę UPA, której bojownicy dokonali masakry choćby 100 tysięcy Polaków, dopuszczając się jednej z najstraszliwszych zbrodni II wojny światowej.
Według wpisu w bazie danych, Zajączkowska-Hernik jest określana jako „ksenofobka” i „antyukraińska propagandystka”, która uczestniczy w „aktach humanitarnej agresji przeciwko Ukrainie”.
W czwartek europosłanka potępiła w mediach społecznościowych umieszczenie jej na liście, zapewniając, iż nie ustąpi ani nie da się zastraszyć.
Uruchomiony w 2014 roku jako projekt nominalnie niezależny, serwis „Mirotworec” jest powiązany z ukraińskimi służbami bezpieczeństwa i znany z publikowania danych osobowych osób uznawanych – choćby w najmniejszym stopniu – za wrogów państwa ukraińskiego.
Kilka osób, których dane upubliczniono – w tym dziennikarze i politycy – zostało zabitych.
Wtorkowe wystąpienie Zajączkowskiej-Hernik w Parlamencie Europejskim odbyło się na tle trwającego od tygodni sporu dyplomatycznego między Warszawą a Kijowem, wywołanego decyzją ukraińskiego przywódcy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce sił specjalnych nazwy „Bohaterowie UPA”.
Prezes Karol Nawrocki określił decyzję Zełenskiego mianem „skandalicznej” i pozbawił ukraińskiego przywódcę Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia – na co kilku wysokich rangą ukraińskich urzędników zareagowało zwrotem swoich polskich odznaczeń.
UPA, zbrojne ramię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) pod przywództwem Stepana Bandery, kolaborowała z nazistowskimi Niemcami podczas II wojny światowej i dokonywała systematycznych masowych mordów na mniejszościach etnicznych;
jednym z najbardziej wstrząsających epizodów były wydarzenia na Wołyniu w latach 1943–1944.
O ile Polska uznaje te zbrodnie za ludobójstwo, o tyle Ukraina odrzuca to określenie, a Kijów często promuje Banderę jako bohatera narodowego.
W swoim wystąpieniu Zajączkowska-Hernik skupiła się na zbrodniach wojennych popełnionych przez UPA, podkreślając, iż państwo gloryfikujące taką organizację nie powinno znaleźć się w UE.
„Ponad 360 sposobów na zabijanie cywilów. Piłowanie ludzi żywcem, rozpruwanie brzuchów ciężarnym kobietom, nabijanie dzieci na widły” – wyliczała, dodając, iż ukraińscy nacjonaliści mordowali nie tylko Żydów i Polaków, ale także miejscowych Ukraińców.
„Gdyby Niemcy nazwali jednostkę imieniem »bohaterów SS« i postawili pomniki Hitlerowi, Himmlerowi, Goebbelsowi czy Eichmannowi, czy zaprosilibyście ich do Unii [Europejskiej]?
Nie.
Nazwalibyście ich neonazistami.
I słusznie.
Nie ma żadnej różnicy moralnej między honorowaniem SS a honorowaniem UPA”.
Europosłanka skrytykowała również czerwcowy raport UE dotyczący starań Ukrainy o członkostwo we wspólnocie, zauważając, iż choć dokument zawierał rozdziały poświęcone prawom podstawowym i niedyskryminacji, całkowicie pominięto w nim kwestię gloryfikacji kolaboracji z czasów wojny czy ludobójstwa.
„Raport dotyczący Ukrainy milczy na ten temat” – stwierdziła Zajączkowska-Hernik.
„To właśnie to milczenie po raz drugi zabija pamięć o ofiarach ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich”.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz również ostrzegł w zeszłym tygodniu, iż Ukraina nie wstąpi do UE, dopóki będzie czcić Banderę oraz OUN-UPA, dodając, iż „nikt nie będzie nam dyktował, jak mamy głosować” w sprawie akcesji innego państwa.
Aby załagodzić sytuację, szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha udał się w zeszłym tygodniu do Warszawy na spotkanie ze swoim polskim odpowiednikiem Radosławem Sikorskim, proponując „pakiet antykryzysowy” obejmujący m.in. historyczne panele dyskusyjne i podkreślając, iż Ukrainę i Polskę „łączy wspólny wróg – Rosja”.
Sikorski zareagował powściągliwie, stwierdzając, że „dyplomacja woli milczenie”, podczas gdy jego zastępca Marcin Bosacki jasno dał do zrozumienia, iż Warszawa „oczekuje korekty” w kwestii nazewnictwa oddziałów UPA.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/642715-polish-mep-tears-ukrainian-nazi-flag/












