Polska powinna „wykorzystać” wycofanie wojsk amerykańskich z Niemiec – uważa szef sztabu prezydenta

ukiel.info 1 tydzień temu

Zarówno szef sztabu prezydenta Karola Nawrockiego, jak i najstarszy doradca ds. polityki zagranicznej wezwali polski rząd do „wykorzystania” decyzji prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu 5000 żołnierzy amerykańskich z Niemiec i starania się o ich przerzucenie do Polski.

Ich wypowiedzi pojawiają się niedługo po tym, jak premier Donald Tusk, przeciwnik Nawrockiego, oświadczył, iż nie będzie chciał „podważać europejskiej solidarności” poprzez „kłusownictwo” wojsk amerykańskich z Niemiec. Jednak od tego czasu inne dane rządowe wskazują, iż Polska może być otwarta na taki transfer.

Szef Biura Polityki Międzynarodowej @prezydentpl @marcin_przydacz w Poranej #RozmowaRMF o zwiększeniu liczby żołnierzy USA w Polsce:

„Jest to jednostka zarządzająca @realDonaldTrump do rozwiązania (…) Dobrze by było, żeby nie tylko @prezydentpl o to zabiegał, ale także i… pic.twitter.com/eKKl3SEpCr

— RozmowaRMF (@Rozmowa_RMF) 6 maja 2026 r

„Trzeba wykorzystać sytuację” – powiedział we wtorek szef sztabu Nawrockiego Zbigniew Bogucki. „Tu nie chodzi o kłusownictwo, nie chodzi o działanie na czyjś koszt, to jest po pierwsze w interesie Polski, po drugie w interesie Europy”.

5-tysięczne oddziały amerykańskie „powinny pozostać w Europie”, a „polski premier powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, pochylić się do tyłu, aby wesprzeć polskiego prezydenta, który pod tym względem ma doskonałe relacje z Donaldem Trumpem” – dodał.

Sugestia Tuska, iż ​​stosunki z Niemcami są ważniejsze niż zwiększanie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, „to słowa polskiego premiera, który nie reprezentuje polskich interesów” – powiedział Bogucki.

Podobny komunikat przekazał w środę Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej (BPM) prezydenta.

„Jeśli ci żołnierze zamierzają opuścić Niemcy i wrócić do Kentucky lub Ohio, byłoby lepiej, gdyby przyjechali do Polski” – powiedział nadawcy RMF. „Nie chodzi o kłusownictwo, ale o dbanie o nasze interesy”.

Przydacz powiedział, iż podczas ostatniej rozmowy Nawrockiego z Trumpem, która odbyła się w niedzielę, omawiali obecność wojskową USA w Polsce.

Dodał, iż anonimowi „wysocy rangą (polscy) generałowie” powiedzieli mu, iż istnieje infrastruktura umożliwiająca „niezwłoczne rozmieszczenie (do Polski) kilku tysięcy żołnierzy (amerykańskich) w ciągu kilku tygodni”.

Przydacz zasugerował, iż najlepszą lokalizacją będzie północno-wschodnia Polska, w pobliżu granicy z rosyjską eksklawą Kaliningrad i Białorusią. „Myślę, iż byłby to również dobry sygnał strategiczny, pokazujący Rosji, iż jesteśmy silni jako sojusz” – powiedział.

W niedzielnym wystąpieniu Tusk powiedział, iż Polska wykorzysta „każdą okazję, aby zwiększyć obecność amerykańską w Polsce”.

Dodał jednak, iż „nie pozwoli, aby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do podważania solidarności lub współpracy na szczeblu europejskim” poprzez „kłusownictwo” wojsk amerykańskich od sojuszników.

Premier spotkał się z ostrą krytyką za swoje wypowiedzi ze strony Kancelarii Nawrockiego, a także przedstawicieli narodowo-konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości (PiS), głównej polskiej partii opozycyjnej, która powtórzyła swoje wieloletnie twierdzenie, iż Tusk reprezentuje interesy niemieckie, a nie polskie.

Polska nie chciałaby „kłusować” na wycofywane z Niemiec wojska amerykańskie, bo „podważałoby to europejską solidarność” – mówi premier @donaldtusk.

Jego wypowiedzi skrytykowała opozycja, która zarzuca Tuskowi przedkładanie interesów Niemiec ponad interesy Polski https://t.co/BsOHMJAzXP

Jednak od tego czasu inne osobistości rządowe podkreślały, iż Polska dąży do rozszerzenia amerykańskiej obecności wojskowej, wskazując, iż może się to choćby wiązać z przyjęciem wojsk wycofanych z Niemiec.

„Nie będziemy mieli nic przeciwko, jeżeli zamiast wycofać tych 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich z Niemiec z powrotem do Ameryki lub wysłać ich np. na Bliski Wschód, ostatecznie wylądują w Polsce” – powiedział w środę rano wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki w Polsat News.

Dodał jednak, iż rząd „nie popiera pomysłu” wycofania sił amerykańskich z Niemiec, ponieważ amerykańska obecność wojskowa w tym kraju ma najważniejsze znaczenie dla bezpieczeństwa regionalnego.

Gdy w Niemczech jest kilka grup, które można powiększyć z batalionu do brygady i wysłać do Polski w przypadku konfliktu lub napięcia pomiędzy NATO I Rosja w ciągu kilku dni tego właśnie chcemy” – powiedział Bosacki.

.@MarcinBosacki: Wycofanie wojsk USA z Niemiec nie jest dobre dla Polski. Ale powiadomiliśmy – pierwsze, gdyby było przesunięcie blisko, na Dolny Śląsk albo do Poznania. Główny cel do NATO. @marcinfijolek @SzSz_velSek pic.twitter.com/LjzaM3DCUu

— Graffiti_PN (@Graffiti_PN) 6 maja 2026 r

Wiceminister potwierdził także, iż „trwają rozmowy na szczeblu wojskowym i dyplomatycznym” z Waszyngtonem w sprawie zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej. „Polska oferuje Amerykanom nowe lokalizacje” – powiedział.

Później w środę minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski również oświadczył, iż dodatkowe siły amerykańskie „będą mile widziane w Polsce” i „nie będziemy wnikać w to, skąd ci żołnierze mieliby pochodzić” – podaje portal informacyjny Onet. „Zapraszamy ich tutaj, gdzie prawdziwe zagrożenie jest 250 km stąd”.

Polska gości w tej chwili około 10 000 żołnierzy amerykańskich, podczas gdy Niemcy około 36 000, choć liczba ta ma spaść bliżej 30 000 po wdrożeniu decyzji Trumpa o zmniejszeniu liczebności żołnierzy.

Amerykańscy żołnierze trafią do Polski? Sikorski zabrał głos https://t.co/NAcLuk31wB #kraj #wskrocie #radosławsikorski #polska #USA #wojskopolskie #niemcy

— Onet Wiadomości (@OnetWiadomosci) 6 maja 2026 r

Idź do oryginalnego materiału