Polski towar podbija ukraińskie półki. Wywożą go tonami i sprzedają u siebie

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Polskie sery, masło i serwatka coraz częściej trafiają na ukraińskie stoły – i to w tempie, które jeszcze 2 lata temu byłoby trudne do wyobrażenia. Według danych ukraińskiej statystyki państwowej, w pierwszych 5 miesiącach 2026 roku import serwatki na Ukrainę wzrósł o 100 procent, a udział Polski w całym imporcie produktów mlecznych do tego kraju zwiększył się z 3 do 46 procent w ciągu ostatnich 2 dekad. To jeden z najszybciej rosnących segmentów polskiego eksportu żywności.

Fot. Pixabay / Warszawa w Pigułce

Sery, masło, serwatka – co konkretnie kupują Ukraińcy?

Dane Państwowej Służby Statystycznej i Państwowej Służby Celnej Ukrainy pokazują wzrosty importu we wszystkich kluczowych kategoriach nabiału w okresie styczeń-maj 2026 roku w porównaniu z rokiem poprzednim. Import serwatki zwiększył się o 100 procent, kazeiny o 86 procent, masła o 56 procent, mleka i śmietany o 55 procent, jogurtów i produktów mlecznych o 22 procent, a samych serów o 9 procent. Łącznie import produktów mlecznych na Ukrainę wzrósł w tym okresie o 21 procent.

Te liczby oznaczają, iż na ukraińskich półkach coraz częściej stoją produkty, które jeszcze niedawno były domeną krajowych producentów. Polskie sery – zarówno dojrzewające, jak i topione – należą do najbardziej widocznych kategorii importowych w ukraińskich sklepach.

Dlaczego Ukraina, kraj z silną tradycją mleczarską, importuje coraz więcej?

Paradoks polega na tym, iż Ukraina wciąż jest eksporterem netto w handlu produktami mlecznymi – w 2024 roku sprzedała za granicę 118 tysięcy ton produktów o wartości blisko 297 milionów dolarów, co oznaczało wzrost o 16 procent rok do roku. Problem leży w strukturze tej wymiany. Ukraina eksportuje przede wszystkim tańsze półprodukty – mleko w proszku, kazeinę, masło – a importuje droższe produkty gotowe: sery dojrzewające, jogurty, przetworzoną serwatkę. To klasyczny mechanizm gospodarki eksportującej surowce i importującej wyroby o wyższej wartości dodanej.

W segmencie serów ten mechanizm doprowadził do trwałego deficytu handlowego – w pierwszych 5 miesiącach 2026 roku wyniósł on 85,7 miliona dolarów. Wiceminister gospodarki, środowiska i rolnictwa Ukrainy Taras Wysocki wskazał, iż głównymi przyczynami spadku krajowej produkcji są trudne warunki pogodowe oraz zniszczenie infrastruktury – skutek wojny, która trwa już ponad 4 lata.

Polska przewaga: miliardy euro z unijnych grantów

Jedną z przyczyn rosnącej przewagi polskich mleczarni jest wieloletnia różnica w dostępie do kapitału inwestycyjnego. Polskie zakłady mleczarskie korzystały z modernizacji finansowanych grantami unijnymi o wartości szacowanej na 1-2 miliardy euro, podczas gdy ukraińscy producenci musieli sięgać głównie po kredyty komercyjne o wysokim oprocentowaniu – w warunkach wojny i niestabilności gospodarczej dodatkowo utrudnionym.

Efekt widać w liczbach całego polskiego eksportu mleczarskiego. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w pierwszych 3 kwartałach 2025 roku wartość polskiego eksportu produktów mlecznych wzrosła o 14 procent rok do roku, sięgając 3,1 miliarda euro. Sery i twarogi odpowiadały za ponad 32 procent tej wartości – to najmocniejszy segment polskiego mleczarstwa na rynkach zagranicznych. Większość eksportu, około 73 procent, trafia do państw Unii Europejskiej, głównie do Niemiec. Ukraina, choć stanowi mniejszy rynek – około 3 procent polskiego eksportu mlecznego – rośnie w tym zestawieniu wyraźnie szybciej niż rynki zachodnie.

Nie tylko nabiał – presja importowa rozszerza się na warzywa

Zmiany na ukraińskim rynku nie ograniczają się do mleczarstwa. Na półkach pojawiają się także importowane warzywa – pomidory sprowadzane z Turcji i ziemniaki z Egiptu. Według ukraińskich władz to konsekwencja tych samych czynników, które uderzyły w sektor mleczny: spadku krajowej produkcji spowodowanego trudnymi warunkami pogodowymi oraz zniszczeniami infrastruktury rolniczej.

Co to oznacza dla Ciebie – i dla polskich producentów?

Dla polskich zakładów mleczarskich rosnący eksport na Ukrainę to dodatkowy rynek zbytu w momencie, gdy główne kierunki eksportowe – Niemcy i pozostałe kraje UE – rosną wolniej niż jeszcze rok temu. Dla ukraińskich konsumentów oznacza to większą dostępność produktów na półkach, ale jednocześnie presję na krajowych producentów, którzy z trudem konkurują z lepiej skapitalizowaną konkurencją z zachodu. Eksperci ostrzegają, iż jeżeli trend nierównowagi między ukraińską podażą a popytem się utrzyma, ukraińscy konsumenci będą sięgać po importowaną żywność jeszcze częściej – a polskie produkty mleczne mogą umocnić swoją pozycję na tamtejszym rynku jeszcze bardziej w najbliższych miesiącach.

Idź do oryginalnego materiału