Polskie myśliwce poderwane. Dron znów rozbił się przy granicy

slowopodlasia.pl 55 minut temu
Lotnictwo zadziałałoPoniedziałkowe ataki powietrzne Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy wymusiły natychmiastową reakcję polskich służb. Tuż przed godziną 17:00 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych wydało oficjalny komunikat, w którym potwierdzono, iż "w związku z uderzeniami Federacji Rosyjskiej na zachodnie terytorium Ukrainy, prowadzonymi z wykorzystaniem środków napadu powietrznego, operuje lotnictwo wojskowe w polskiej przestrzeni powietrznej".Uruchomiono wszelkie niezbędne siły i środki, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego zostały postawione w stan pełnej gotowości. Wojsko uspokaja jednak, iż operacja ma charakter zapobiegawczy."Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów" - wyjaśniło w komunikacie Dowództwo Operacyjne.Alerty dla mieszkańców powiatu bialskiegoNapięta sytuacja za wschodnią granicą przełożyła się na bezpośrednie komunikaty dla mieszkańców województwa lubelskiego, w tym powiatu bialskiego. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało wiadomości SMS o treści: "Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów".Chwilę później sytuacja stała się jeszcze bardziej poważna. Mieszkańcy otrzymali kolejny alert ostrzegający bezpośrednio przed zagrożeniem ataku z powietrza, w którym zalecono: „Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj komunikatów”. Po kilkunastu minutach alarm na szczęście odwołano.Incydent z dronem i internetowa dezinformacja W czasie trwania alarmów, ukraińskie kanały na komunikatorze Telegram, m.in. cytowane przez polsatnews.pl, zaczęły informować o niepokojącym incydencie. "Kanały monitorujące donoszą, iż na Wołyniu dron o napędzie odrzutowym zmierza w kierunku granicy państwowej z Polską" - podawano. Niedługo potem pojawiła się kolejna informacja: "Według grup monitorujących, w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin na granicy z Polską rozbił się dron".Chwilę później podpułkownik Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, powiedział na antenie TVN24, iż nie ma informacji o tym, w co dokładnie uderzył bezzałogowiec.- Niedaleko przejścia w Dorohusku ponownie uderzył bezzałogowy statek powietrzny Federacji Rosyjskiej, ponownie w bliskości miejscowości Jagodzin - przekazał.W mediach społecznościowych błyskawicznie zaczęły krążyć zdjęcia przedstawiające wybuch drona tuż przy granicy w Dorohusku.Pojawiły się także zrzuty ekranu z aplikacji straznik.eu, które mają pokazywać naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Należy jednak zachować ostrożność – tego typu aplikacje nie są wiarygodnym, państwowym źródłem informacji. choćby sami jej twórcy zaznaczają, iż jest to jedynie nieoficjalne narzędzie, które w żadnym wypadku nie zastępuje komunikatów i alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W takich sytuacjach najważniejsze jest opieranie się wyłącznie na oficjalnych informacjach przekazywanych przez służby państwowe.
Idź do oryginalnego materiału