Samolot do tankowania w powietrzu MRTT jest niezbędny, by wykorzystać potencjał maszyn bojowych, potrzebują go nie tylko siły powietrzne, ale całe wojsko – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w zakładach koncernu Airbus w Hiszpanii. Polska zamierza kupić od dwóch do czterech samolotów tego typu dzięki wykorzystaniu unijnego mechanizmu SAFE.
– Rozmawialiśmy o samolotach do transportu i tankowania w powietrzu MRTT. To niezwykłe zdolności: transportowe, tankowania w powietrzu, ewakuacji medycznej i wiele innych, których siły powietrzne bardzo potrzebują, aby w pełni wykorzystać potencjał F-35 – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej, podczas wizyty w zakładach koncernu Airbus w hiszpańskim Getafe. To tam maszyny A330 są poddawane konwersji do wariantu MRTT – Multi Role Tanker Transport.
– Polska potrzebuje samolotów MRTT – podkreślił wicepremier. Jak dodał, już dziś polskie i sojusznicze myśliwce regularnie patrolują niebo nad naszym krajem oraz całą wschodnią flanką NATO w odpowiedzi na zwiększoną aktywność Rosji w regionie i jako element codziennego systemu odstraszania. – MRTT pozwala im uzupełniać paliwo w powietrzu, dzięki czemu myśliwce mogą dłużej chronić nasze niebo, szybciej reagować na zagrożenia. Dziś korzystamy głównie ze zdolności państw NATO – zaznaczył szef MON-u.
MRTT to niezależność
Dodał, iż gdyby nie sojusznicze samoloty tankowania powietrznego, w nocy z 10 na 11 września 2025 zdolności F-35 do zestrzelenia obcych statków powietrznych nie byłyby wykorzystane. Nawiązał w ten sposób do wtargnięcia rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną nad Polską. Zaznaczył też, iż samolot tankowania powietrznego jest niezbędny, aby wykorzystać możliwości samolotów F-16, F-35 i FA-50.
Polska zamierza kupić od dwóch do czterech samolotów do tankowania w powietrzu dzięki wykorzystaniu unijnego mechanizmu SAFE. – Kupując własne MRTT, budujemy niezależność i wzmacniamy bezpieczeństwo Polski. To inwestycja w odstraszanie – tak, aby przeciwnik wiedział, iż jesteśmy gotowi do działania przez całą dobę – zaakcentował wicepremier. Zwrócił też uwagę, iż ten samolot może pomieścić 300 osób, umożliwiając transport nie tylko żołnierzy, ale także ewakuację ludności cywilnej, np. z rejonów dotkniętych konfliktami. – I, co ważne dla mnie jako lekarza, choćby 40 łóżek medycznych – dodał Kosiniak-Kamysz.
– Program SAFE wchodzi w drugą fazę. Będziemy przez cały czas wykorzystywać te pieniądze w polskim przemyśle zbrojeniowym lub u tych, którzy zainwestują w Polsce, nabywając zdolności wskazane przez wojsko – do tankowania w powietrzu, transportu, ewakuacji medycznej, a także przerzutu żołnierzy – dodał. – Jesteśmy już bardzo blisko – odpowiedział wicepremier na pytanie, jak dalece zaawansowany jest proces nabycia tych maszyn.
W programie wizyty polskiej delegacji są także rozmowy w ministerstwie obrony Hiszpanii. – Mamy podpisane memorandum o współpracy i wspólnych zakupach – mówił szef polskiego MON-u. Jak zaznaczył, rząd Hiszpanii musi się mocniej zaangażować w sojuszniczą obronę, ponieważ często na forum NATO prezentuje sceptyczne stanowisko wobec zwiększania wydatków. – Mamy więc dla nich bardzo racjonalną propozycję: jeżeli jesteście sceptyczni wobec dynamicznego zwiększania wydatków, to dzielcie się zdolnościami operacyjnymi – argumentował Kosiniak-Kamysz. Jako przykład podał udostępnienie przez Hiszpanię slotów produkcyjnych, których Polska potrzebuje, aby samoloty zostały dostarczone do 2030 roku.
Z kolei Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony, zwróciła uwagę, iż potencjalny kontrakt na MRTT to największy zakup w ramach mechanizmu SAFE. – Pozyskujemy jedną z kluczowych zdolności dla Wojska Polskiego; zdolności, której żaden poprzedni rząd nie zrealizował – powiedziała. Podkreśliła, iż to potrzeba wskazana przez Sztab Generalny Wojska Polskiego.
– Rozmawiamy ze stroną hiszpańską, bo to Hiszpanie pierwsi podpisują zobowiązanie wobec Airbusa na dokonanie zakupów. Wtedy otwiera się dla nas ścieżka negocjacyjna, ponieważ te samoloty chcemy pozyskiwać w ramach wspólnych kontraktów z SAFE – wyjaśniła wiceminister. Przyznała, iż to ogromne wyzwanie, ponieważ mechanizm SAFE wymaga dostaw do 2030 roku. – Im szybciej będziemy w posiadaniu tych samolotów, tym lepiej, to będzie też przedmiotem rozmów ze stroną hiszpańską – dodała Sobkowiak-Czarnecka.
Twardy negocjator
Przedstawiciele polskiego resortu obrony podkreślali, iż warunkiem zawarcia kontraktu są także korzyści dla polskiego przemysłu. – Realizujemy w praktyce zasadę: jeżeli chcesz coś sprzedawać do Polski, musisz w Polsce inwestować. To nie może być sam zakup – wskazała wiceszefowa MON-u. Jak mówiła, już dzisiaj okablowanie do MRTT jest produkowane w Polsce, ale to dopiero początek.
– Rozmawialiśmy, by to rozwinąć i nie chodzi tu wyłącznie o nowe inwestycje Airbusa. Bardzo ważne było dla nas również uzyskanie deklaracji strony hiszpańskiej, iż polscy podwykonawcy będą częścią łańcucha dostaw nie tylko dla samolotów, które my najprawdopodobniej zamówimy, ale także dla klientów z całej Unii Europejskiej, którzy już dziś ustawiają się w kolejce do Airbusa po te maszyny – wyjaśniała Sobkowiak-Czarnecka. Już nie jeździmy po świecie, kupując z półki; dzisiaj to my narzucamy narrację i warunki – dodała.
Zaznaczyła też, iż od początku jednym z założeń było, aby mechanizm SAFE służył zarówno bezpieczeństwu, jak i gospodarce, dlatego Polska ubiegała się o tak znaczną część środków z tego programu. – Rozmowy trwają, ale jesteśmy twardym negocjatorem. Myślę, iż to potrwa jeszcze kilka tygodni; strona hiszpańska też musi podpisać dokumenty, by dokonać zakupu w ramach SAFE. Nic nie jest na 100 procent, a my stawiamy bardzo konkretne warunki – zastrzegła wiceminister.
Mnożnik sił
Jak powiedział „Polsce Zbrojnej” Sebastian Magadzio, prezes Airbus Polska, taki kontrakt oznaczałby zwiększenie zakresu pracy dla naszych zakładów, ale też zwiększenie współpracy ze spółkami Polskiej Grupy Zbrojeniowej i innymi dostawcami. – Pod względem operacyjnym to zwiększenie możliwości sił powietrznych. Mogłyby operować dużo dłużej, MRTT to typowy mnożnik sił – dodał. Zwrócił uwagę, iż Airbus otrzymał zamówienia na 91 maszyn, z czego ponad 60 zostało już dostarczonych, a to oznacza, iż firma ma 90 proc. udziału w rynku tego typu maszyn.
– Byłoby dla nas zaszczytem powitać Polskę w globalnej rodzinie A330 MRTT, sprawdzonego w warunkach bojowych samolotu strategicznego transportu i tankowania w powietrzu – podkreślił z kolei Jean-Brice Dumont, szef Air Power w Airbus Defence and Space. Dodał, iż jeżeli zakup MRTT w procedurze SAFE się powiedzie, stworzy to ramy do współpracy także przy transportowym A400M.
Według Dumonta, A400M idealnie uzupełniłby zdolności polskich C-295M. – Zaangażujemy się głęboko we współpracę z polskim przemysłem, by budować autonomię. Jesteśmy zdecydowani wykorzystać potencjał lokalnych przedsiębiorstw zwłaszcza Airbus Polska i PGZ przy utrzymaniu statków powietrznych w pełnej gotowości bojowej – zauważył. Zapowiedział także znaczące zamówienia dla polskich firm przy produkcji i serwisie A400M.
Prezes hiszpańskiego oddziału Airbusa Francisco Sanchez Segura stwierdził, iż Polska odgrywa dziś w Europie fundamentalną rolę, jej wzrost gospodarczy, zdolności przemysłowe i zaangażowanie na rzecz europejskiego bezpieczeństwa i obrony czynią z niej istotnego partnera na kontynencie. – Airbus zrodził się z prostej, ale potężnej idei, iż Europa może osiągnąć wyjątkowe cele, jeżeli współpracujemy. Dekady później przez cały czas jesteśmy dowodem na to, iż kooperacja przemysłowa między europejskimi krajami daje innowacje, konkurencyjność, technologiczną samodzielność i miejsca pracy dla wysoko wykwalifikowanych pracowników – mówił Segura.
Airbus 330 MRTT został wybrany przez 18 państw, w tym Australię, Kanadę, Francję, Wielką Brytanię, a także wspólnie w NATO jako platforma dla Niemiec, Holandii, Luksemburga, Norwegii, Belgii, Czech, Danii i Szwecji. Jego zasięg to 8700 mil morskich (ponad 16 tys. km). Samolot jest wyposażony w sztywny przewód tankujący (do zaopatrywania w paliwo np. F-35, F-16 czy innych MRTT) i dwa podskrzydłowe przewody do tankowania samolotów wyposażonych w sondy tankujące, takich jak Eurofighter, Rafale lub Tornado.
Do europejskiego koncernu należą zakłady na warszawskim Okęciu, produkujące podzespoły i remontujące samoloty C-295 należące nie tylko do Polski; centrum konstrukcyjne w Łodzi uczestniczące m.in. w projekcie szybkiego śmigłowca Racer i firma Skywise w Gdańsku zajmująca się przetwarzaniem danych.