Premier Donald Tusk rozpoczyna wizytę w Ukrainie. "Dzisiaj okazujemy solidarność"

rdc.pl 1 godzina temu

Donald Tusk z wizytą w Ukrainie

Szef polskiego rządu rozpoczął w piątek wizytę w Ukrainie, podczas której weźmie udział w szczycie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej.

Przed południem premier został powitany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego małżonkę Ołenę, o czym poinformował na platformie X. "Wszyscy mamy przed sobą trudne tygodnie i miesiące. Dzisiaj okazujemy solidarność z Ukrainą” - napisał.

W planach wizyty jest też m.in. spotkanie z premierem Słowacji.

We all have difficult weeks and months ahead of us. Today, in Ukraine, we are showing our solidarity. pic.twitter.com/Ier7ggZ4as

— Donald Tusk (@donaldtusk) September 18, 2026

W rozmowie z dziennikarzami przed rozpoczęciem szczytu Tusk powiedział, iż przyjechał "głównie po to, żeby pokazać, iż Ukraina nie jest sama”. - Czekają nas wszystkich, nie tylko Ukrainę, ciężkie, trudne tygodnie i miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność. Bardzo zależało mi na tym, żeby nasi ukraińscy przyjaciele widzieli, iż Polska jest z nimi - dodał Tusk.

"Mamy przewidziane dłuższe spotkanie w cztery oczy"

Powiedział, iż podczas jego pobytu w Ukrainie przewidziana jest "rozmowa w cztery oczy" z prezydentem tego kraju. - Będziemy rozmawiać o uczestnictwie Polski w koalicji antybalistycznej. Mamy przewidziane dłuższe spotkanie w cztery oczy i tam będzie okazja, żeby rozmawiać o bilateralnych relacjach, ale (głównym - red.) tematem oczywiście jest szersza kooperacja regionalna - zaznaczył premier.

Na pytanie, czy widział efekty uderzeń dronów na miejscu, Tusk przekazał, iż "na szczęście" nie widział rosyjskich dronów w akcji. Jednocześnie zaznaczył, iż otrzymał "sporo relacji od miejscowych na temat bardzo intensywnych działań, których celem jest nie tylko zniszczenie infrastruktury energetycznej, ale też ukraińskiego przemysłu”.

- Ta wojna na wyniszczenie gospodarki wydaje się, iż wkracza w decydującą fazę. Wszyscy byśmy tego bardzo chcieli, żeby doszło do rozejmu, przerwania ognia i rozmów pokojowych. Słyszymy różne sugestie, iż być może coś się odblokuje, [...] ale to ciągle jest bardzo niepewne i postawa Rosjan wydaje się jak na razie bardzo agresywna i niechętna - podkreślił.

"Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze"

Premier odniósł się też do swojego czwartkowego wystąpienia w Sejmie, podczas którego mówił m.in. o tym, iż istnieje realne ryzyko, iż na teren któregoś z państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, a oficjalna narracja będzie taka, iż jest to przypadek i nie ma powodu, aby ktokolwiek myślał o jakiejś odpowiedzi ze strony NATO. - Po pierwsze, żeby być precyzyjnym, mówimy o możliwych scenariuszach, a nie o tym, co się zdarzy na pewno i to, o czym już też wielokrotnie mówiłem, Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne - powiedział Tusk.

Zaznaczył przy tym, iż "ostatnie zdarzenia pokazują, iż rzeczywiście koncentracja ataków w pobliżu granicy z Polską na pewno jest niepokojącą wiadomością". - Dlatego będziemy działali ostrożnie - dodał.

- Chcę wyraźnie podkreślić, iż te informacje i ta próba wzajemnej mobilizacji, to są także informacje od zachodnich sojuszników. Na razie nie mam wątpliwości, iż Stany Zjednoczone będą z nami w takich sprawach - zaznaczył szef polskiego rządu.

Idź do oryginalnego materiału