
Budynek i szyld Statistics Canada w Ottawie.
Część Kanadyjczyków odmawia udziału w spisie powszechnym, uznając go za naruszenie prywatności. Do wypełnienia formularzy zaapelował liberalny poseł Mark Gerretsen, podkreślając, iż udział w badaniu leży w interesie lokalnych społeczności.
Urząd Statystyczny Kanady przypomina, iż choć formularze należało wypełnić do 12 maja, jest to jedynie data odniesienia. Zgodnie z ustawą statystyczną udział w spisie jest obowiązkowy dla wszystkich gospodarstw domowych i rolników.
Gerretsen zaznaczył, iż spis nie służy gromadzeniu danych dla rządu, ale pozwala planować inwestycje – od szkół i szpitali po transport publiczny i mieszkalnictwo. – Pominięcie spisu szkodzi nie rządowi, ale własnej społeczności – podkreślił.
Mimo to w mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia podartych formularzy i protesty skierowane m.in. przeciwko rządowi premiera Mark Carney. Niektórzy, jak mieszkanka Brampton Nina Koumoudouros, tłumaczą odmowę brakiem zaufania do władz i ochrony danych.
Rzecznik urzędu statystycznego Julien Abord-Babin poinformował, iż wstępne wskaźniki odpowiedzi są na razie porównywalne z poprzednimi spisami. Agencja prowadzi też działania przeciwko dezinformacji i przypomina o obowiązku udziału.
W przypadku braku odpowiedzi wysyłane są przypomnienia, a ostatecznie możliwe są wizyty lub postępowanie prawne. Ustawa przewiduje grzywnę do 500 dolarów, choć – jak podkreślono – priorytetem pozostaje zebranie danych, a nie karanie obywateli.










