"Putin boi się, iż coś spadnie mu na głowę". Rosja w potrzasku, ma prosić o pomoc USA

polsatnews.pl 2 godzin temu

Na Kremlu pojawiają się poważne obawy w przededniu symbolicznej daty - 9 maja. Rosyjski dyktator Władimir Putin prawdopodobnie próbuje zaangażować USA w wywieranie nacisku na Ukrainę przed tym dniem. Może w szczególności prosić przywódcę USA Donalda Trumpa o wpłynięcie na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

PAP/EPA/DMITRI LOVETSKY
Władimir Putin

Taką opinię w rozmowie na antenie Radio NV wyraził szef Centrum Badań nad Rosją, były minister spraw zagranicznych Ukrainy Wołodymyr Ohryzko. Dyplomata zauważył, iż Ukraina nie może sobie pozwolić na ostre wypowiedzi.

- Jesteśmy ludźmi taktownymi. Nie możemy powiedzieć: drogi towarzyszu Trump, idź do lasu. Powiemy mu, iż bardzo cenimy jego wysiłki pokojowe. Nadal czekamy na jego wysłanników pokojowych w Kijowie. Bardzo chcielibyśmy ich tu oprowadzić, aby na własne oczy zobaczyli, jakie "pokojowe inicjatywy" każdego dnia realizuje przestępca (Putin - red.) - mówi Ohryzko.

Karty się odwracają. "Putin jest w katastrofalnej sytuacji"

Jednocześnie podkreślił, iż wpływ Trumpa na Kijów nie jest już decydujący. Jego zdaniem rosyjskie kierownictwo obawia się w tej chwili ryzyka przed symboliczną datą, a sytuacja Kremla się komplikuje. Ohryzko zaznaczył też, iż wcześniej Trump mówił o "braku kart" po stronie Ukrainy, jednak teraz jego zdaniem "sytuacja się zmieniła".

- Karty najwyraźniej się pojawiły - i to całkiem mocne. jeżeli dziś Putin obawia się, iż 9 maja coś może spaść mu na głowę i prosi Trumpa o interwencję, to oznacza, iż znajduje się w katastrofalnej sytuacji. Rozumiemy przecież, iż ta cała elita wokół niego, której przez lata pozwalał rabować, zarabiać i ukrywać pieniądze poza Rosją, zaczyna się teraz zastanawiać: po co mamy tracić to, co "uczciwie ukradliśmy?" I właśnie w tym widzę dzisiejszą intrygę wokół Putina. A tu Trump w żaden sposób mu nie pomoże - dodał Ohryzko.

ZOBACZ: Putin rozmawiał z Trumpem. Zdecydowane słowa o próbie zamachu

Inicjatywa Władimira Putina dotycząca tymczasowego zawieszenia broni na 9 maja, według mediów, może być przede wszystkim związana z chęcią zapewnienia bezpieczeństwa podczas uroczystości w Rosji. Chodzi o zmniejszenie ryzyka ewentualnych uderzeń w symbolicznym dla Kremla dniu.

Taki krok może mieć także wymiar polityczny - pokazać gotowość Moskwy do "gestów pokojowych", a jednocześnie sprawdzić reakcję Ukrainy i Zachodu. W Kijowie podkreśla się jednak, iż chodzi jedynie o tymczasową pauzę, a nie o rzeczywiste zakończenie wojny.

Rzecznik Kremla ostrzega. "Terrorystyczna aktywność Kijowa"

Wcześniej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow poinformował, iż tegoroczne obchody Dnia Zwycięstwa odbędą się bez pokazu sprzętu wojskowego ze względu na zagrożenie "terrorystyczną aktywnością Kijowa" - podała agencja Reutera.

- Ze względu na zagrożenie terrorystyczne, co oczywiste, podejmowane są środki mające na celu zminimalizowanie niebezpieczeństwa - powiedział Pieskow w rozmowie z dziennikarzami.

ZOBACZ: Putin ma powody do niepokoju. Najgorszy wynik od początku wojny

Dodał, iż defilada odbędzie się, ale w ograniczonym formacie, innym niż w ubiegłym roku. - W minionym roku była to jubileuszowa defilada (z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej - red.), taka, jaka powinna odbyć się w okrągłą rocznicę - zaznaczył rzecznik Kremla.

Ukraiński ekspert Ihor Tyszkiewicz przypomniał, iż tegoroczna parada w Moskwie będzie pierwszą od 2007 roku, na której nie pojawi się sprzęt wojskowy.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Wystawa w PE. Kuzyn Kaczyńskiego pokazał swoje dzieła
Idź do oryginalnego materiału