Pytania o Wołyń w kieleckim IPN

radiokielce.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: 24.06.2026. Kielce. IPN. „Pytania o Wołyń” w cyklu „Środa w Przystanku Historia” / Fot. Marcin Marszałek - Radio Kielce


Dlaczego doszło do Rzezi Wołyńskiej? Kim byli jej sprawcy? Jaki jest faktyczny bilans ofiar oraz jak w tej chwili wygląda stan badań i ekshumacji prowadzonych na obszarze przedwojennych województw południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej? Te i szereg innych zagadnień poruszono podczas debaty „Pytania o Wołyń”, która odbyła się w środę (24 czerwca) w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” w Kielcach.

W trakcie spotkania zorganizowanego przez kielecką delegaturę Instytutu Pamięci Narodowej głos zabrali uznani znawcy tematyki ludobójstwa na Wołyniu.

Tomasz Bereza z Biura Badań Historycznych w rzeszowskim Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej zwraca uwagę, iż badania stale przynoszą nowe odkrycia. Zauważa przy tym, iż świadków tych wydarzeń praktycznie już nie ma. przez cały czas jednak otwartą kwestią pozostają dokumenty, które można znaleźć nie tylko w archiwach ukraińskich, czy niemieckich, ale też polskich.

– W zasadzie podczas każdego wyjazdu do archiwów państwowych odnajdujemy kolejne dokumenty pochodzące z lat 1943-1944, które dotyczą zbrodni popełnianych na Polakach przez OUN i UPA. Informacje można znaleźć nie tylko w zwartych zbiorach dokumentów wytworzonych przez struktury Polskiego Państwa Podziemnego, struktury UPA lub akta polskich komitetów opiekuńczych działających w trakcie wojny. Przykładowo w ubiegłym roku podczas kwerend archiwalnych na północy Polski znaleźliśmy dokumenty jednej z parafii rzymskokatolickich z Wołynia, w których ostatni zapis to 10 lipca 1943 roku. Na podstawie tych ksiąg zmarłych można odtworzyć, do tej daty, narastanie terroru względem Polaków. Opisy pierwszych pojedynczych zabójstw w kwietniu 1943 roku. Potem większa akcja na terenie tej parafii w maju 1943 roku – napad i opis spalenia ludzi żywcem. I nagle zapisy się urywają. Zastanawiamy się kto i w jaki sposób po 11 lipca 1943 roku te dokumenty uratował tak, iż przez tyle lat pozostawały one w Polsce nieodkryte – opowiada.

24.06.2026. Kielce. IPN. „Pytania o Wołyń” w cyklu „Środa w Przystanku Historia” / Fot. Marcin Marszałek – Radio Kielce

Jakie wnioski płyną z obecnych badań? Historyk podkreśla, iż gromadzone informacje potwierdzają przede wszystkim znane do tej pory przekazy ustne świadków i uczestników zdarzeń do jakich doszło na Wołyniu.

– Udaje się nam doprecyzować dane ofiar. Do tej pory poza ich liczbą w danej miejscowości zabici pozostawali niejednokrotnie anonimowi. Oprócz tego odnajdywane dokumenty umożliwiają identyfikację sprawców. Ich imiona, nazwiska, pseudonimy czy przydomki. Co jest interesujące to konfrontacja choćby z opublikowanymi materiałami ukraińskimi, szczególnie z Litopysem UPA, pozwala na dokładne ustalenie personaliów osób biorących udział w zbrodniach – tłumaczy.

Z kolei prof. Grzegorz Motyka, historyk Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk i Wojskowego Biura Historycznego przypomina, iż ekshumacje na terenie Ukrainy zostały wznowione w 2024 roku.

– Oczywiście nie wiem jak będzie wyglądała przyszłość z uwagi na sytuację dyplomatyczną. W tej chwili realizowane są poszukiwania drugiej mogiły śmierci w Kuźnikach, a niedawno prowadzono także prace w Hucie Pieniackiej gdzie odkryto zbiorową mogiłę zawierającą według przypuszczeń od 100 do 200 osób. Jest to ważna praca, którą należy docenić. Tym bardziej, iż ekshumacje są prowadzone w trudnych warunkach terenowych – tłumaczy.

24.06.2026. Kielce. IPN. „Pytania o Wołyń” w cyklu „Środa w Przystanku Historia” / Fot. Marcin Marszałek – Radio Kielce

W tym roku IPN będzie prowadził ekshumacje także w Ostrówkach oraz w Woli Ostrowieckiej, a także w Hołosku żołnierzy z września 1939 roku. Grzegorz Motyka podkreśla, iż prowadzone ekshumacje są przede wszystkim szansą na godny pochówek dla ofiar ukraińskich nacjonalistów.

– Ekshumacje potwierdzają głównie to co już wiedzieliśmy. Prawdziwy przełom nastąpił na początku lat 90. XX w., kiedy dr Leon Popek dokonał pierwszych ekshumacji właśnie w Woli Ostrowieckiej i Ostrówkach. Odkrycie było potwierdzeniem relacji składanych przez świadków – dodaje.

Obecnie szacuje się, iż w mordach na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej brało udział od 40 do 50 tys. członków OUN, UPA oraz podburzonych przez nich chłopów ukraińskich. Ukraińscy nacjonaliści napadali również na ludność żydowską, Czechów, Węgrów, Ormian i Rumunów.

Jaki był faktyczny bilans ofiar? Historycy zaznaczają, iż obecny stan wiedzy wskazuje, iż w trakcie Rzezi Wołyńskiej zginęło co najmniej około 100 tys. Polaków. Z kolei w ramach akcji odwetowych prowadzonych przez oddziały polskiego podziemia liczba ofiar po stronie ukraińskiej jest szacowana na poziomie 13-15 tys.


Idź do oryginalnego materiału